13 września 2019

Len w Lizbonie

6 raz(y) skomentowano
Nim pojawi się tu notka o naszej ostatniej podróży do Portugalii, szybko rzućcie okiem na uszytą tuż przed wyjazdem sukienkę w stylu mori

Powstała z połączenia nabytych w lumpeksie lnianej bluzki oraz lnianej poszewki i w trakcie wyjazdu spisała się wyśmienicie. Nie tylko chroniła przed intensywnym słońcem (a trafiliśmy na ogromne upały), a po praniu szybko schła, ale i nie wymagała prasowania. I mimo że jest to sukienka całkowicie "nie w moim stylu", to czułam się w niej wyśmienicie, bo lekki materiał cudownie układał się na wietrze.

Co ciekawe, w Lizbonie trafiłam na sklep z lnianą odzieżą (to chyba była ulica Saraiva de Carvalho), w którym większość wieszaków była zawieszona rzeczami w bardzo podobnym stylu. Od bluzek, przez kombinezony, aż po bardzo podobne do mojej sukienki. Ha!

No to teraz zobaczcie zdjęcia bluzki i poszewki po upcyklingu.

Park Necessidades:
marchewkowa, blog, szycie, rękodzieło, styl japoński, lniana sukienka, Lizbona, lato, sewing, DIY, handmade, linen dress, japanese Mori girl, Lisboa
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

Jedna z uliczek w Bairro Alto. To tu mieszkaliśmy trzy lata temu:
marchewkowa, blog, szycie, rękodzieło, styl japoński, lniana sukienka, Lizbona, lato, sewing, DIY, handmade, linen dress, japanese Mori girl, Lisboa
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

marchewkowa, blog, szycie, rękodzieło, styl japoński, lniana sukienka, Lizbona, lato, sewing, DIY, handmade, linen dress, japanese Mori girl, Lisboa, modern style
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

marchewkowa, blog, szycie, rękodzieło, styl japoński, lniana sukienka, Lizbona, lato, sewing, DIY, handmade, linen dress, japanese Mori girl, Lisboa
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

🇵🇱
Sukienka w stylu Mori: uszyłam sobie
Wykrój: bez wykroju
Materiał: bluzka + poszewka z lumpeksu
Plecak: Doughnut
Espadryle z oczami: Lidl

🇬🇧
Mori style dress: made by me
Pattern: no pattern used
Fabric: linen (thrifted blouse + thrifted pillowcase)
Backpack: Doughnut
Espadrilles with embroidered eyes: Lidl 

* Notka będzie nieco dłuższa (więc jej napisanie zajmie nam trochę czasu) i poświęcona miejscom w Lizbonie i okolicach, o których niewiele lub w ogóle nie wspomina się w popularnych przewodnikach.

19 sierpnia 2019

Poszła w las

17 raz(y) skomentowano
Jak ostatnio wspominałam, 27 sierpnia wyruszamy na urlop (po raz trzeci do Portugalii), a więc  - zgodnie z tradycją - postanowiłam uszyć sobie jedną rzecz wyjazdową. Tym razem jednak postawiłam na sukienkę zupełnie niezgodną ze stylem retro. Tak, moja inspiracja jest całkowicie współczesna i wywodzi się z japońskiego stylu Mori, czyli leśnego.

Upraszczając - moda ta opiera się na zestawianiu ze sobą wielu warstw obszernej odzieży, wykonanej z naturalnych materiałów w neutralnych kolorach. Bardzo często podstawą ubioru w tym stylu jest lniana sukienka, na którą nakłada się wełniane swetry i szale, a pod nią halki wykończone koronką. I taką właśnie sukienkę postanowiłam sobie uszyć.

Szycie tego modelu poszło mi ekspresowo (na moją marchewkową grupę wrzucałam zdjęcia kolejnych etapów). Nie tylko dlatego, że właściwie nie musiałam go dopasowywać, ale także dlatego, że składałam go z lnianej bluzki oraz lnianej poszewki (na spódnicę), nabytych w lumpeksie. Obie rzeczy kosztowały po 2 zł!

Oryginalnie serkowy dekolt bluzki zdobiły koraliki na pasku tiulu, który na szczęście dało się bardzo łatwo wypruć. Poszewka zaś była w całości obszyta ozdobną nicią, której pozbycie się zajęło mi kilka godzin. Ostatecznie z powłoczki uzyskałam prostokątny kawałek materiału o wymiarach 185 cm x 90 cm. Czyli całkiem spory!

Bluzka i poszewka przed pruciem:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Największy dylemat miałam z umiejscowieniem szwu łączenia góry i dołu. Próbowałam kilku różnych wersji - powyżej talii, poniżej talii, na wysokości ud, szwu prostego, szwu opadającego w kierunku bioder. Za każdym razem całość dokładnie fastrygowałam i mierzyłam. Ostatecznie zdecydowałam się na prosty szew na wysokości talii i równomiernie wmarszczoną spódnicę.

Efekt końcowy możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.

Przód:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Bok:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Tył:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Szew łączący górę z dołem:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Oryginalny rękaw bluzki. Tu nie musiałam nic ruszać, bo jest pięknie wykończony:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Oryginalny dekolt bluzki, który uszyty jest tak, jak sama bym to zrobiła, więc pozostał niezmieniony:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Wykonane przeze mnie podłożenie spódnicy:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, Wrocław, len, lumpeks, upcycling, recyclink, linen, Mori style, Japanese dress, oversized
[kliknij, aby powiększyć]

Na razie sukienka pojedzie ze mną na urlop. Len, z którego powstała, jest cienki i lekki, więc będzie idealna na duże upały i skutecznie ochroni moje podatne na spalenie ramiona. A po powrocie może pokuszę się o jakiś typowy dla Mori wielowarstwowy zestaw. Będzie idealny na koniec lata i początek jesieni!

A jeśli lubicie odzież inspirowaną japońskimi trendami, to rzućcie okiem do Brahdelt! Nie tylko ruszyła właśnie do Japonii, ale przed wyjazdem uszyła kilka naprawdę ciekawych rzeczy.

🇵🇱
Sukienka w stylu Mori: uszyłam sobie
Wykrój: bez wykroju
Materiał: bluzka + poszewka z lumpeksu
Lniany szal: Zara

🇬🇧
Mori style dress: made by me
Pattern: no pattern used
Fabric: linen (thrifted blouse + thrifted pillowcase)
Linen shawl: Zara

15 sierpnia 2019

Wyspa ziemniaka po raz drugi, część 3

13 raz(y) skomentowano
Tego wpisu chyba nikt tu się nie spodziewał. Nasza listopadowa wyprawa na Teneryfę (notki na jej temat znajdziecie tu i tu) wydała swoje plony, którymi nie mogę się nie pochwalić :].

Zwykle z każdego urlopu przywozimy nasionka i sadzonki roślin charakterystycznych dla danego kraju, a potem rozdzielamy je pomiędzy rodziców. I tak pod koniec zeszłego roku do moich rodziców trafiły nasiona papryczek padrón, kanaryjskich pomidorów oraz poziomki i marchwi z upraw hiszpańskich. Przywieźliśmy im też główkę uprawianego na Teneryfie czosnku oraz kilka małych ziemniaków, z których robi się papas arrugadas

Na poniższych zdjęciach zobaczycie, co z tego wyrosło.

Papryczki padrón to typowe hiszpańskie tapas. Grillowane z czosnkiem i grubą solą zjecie zarówno na lądzie, jak i na wyspach. Ich smaku nie da się porównać z żadną inną papryką. Bywają całkowicie słodkie, jak i piekielnie ostre, a wszystko zależy od metody uprawy (gleby, podlewania, nasłonecznienia...). 

Do moich rodziców trafiły nasiona od dwóch różnych kanaryjskich producentów. Jedne z nich w opakowaniu typowo ogrodniczym, a drugie pod turystów. Nasiona zostały posiane w domu, a następnie przesadzone pod folię i tam się zaczęło! Owocują jak szalone od czerwca i nadal nie zamierzają przestać. Większość papryczek jest bardzo ostra, a jedynie pojedyncze są słodkie, co akurat bardzo mnie cieszy. Choć czasem zdarzają się takie, które zabijają nawet mnie (a jestem zaprawiona w boju z jolokią).

marchewkowa, blog, podróże, Teneryfa, owoce, warzywa, nasiona, padrony, marchew, poziomka, kanaryjskie pomidorki, ziemniaki, czosnek, travel, Tenerife, gifts, padron peppers, carrot, Canary Islands, tomatoes, potatoes, garlic, wild strawberry
[kliknij, aby powiększyć] 

marchewkowa, blog, podróże, Teneryfa, owoce, warzywa, nasiona, padrony, marchew, poziomka, kanaryjskie pomidorki, ziemniaki, czosnek, travel, Tenerife, gifts, padron peppers, carrot, Canary Islands, tomatoes, potatoes, garlic, wild strawberry
[kliknij, aby powiększyć] 

A tu marchew Nantes 5, której nasiona kupiliśmy w sklepie ze wszystkim (od artykułów spożywczych po artykuły gospodarstwa domowego i typowo turystyczne pierdółki) w Los Gigantes. 
Jak widać na zdjęciu, wyrosły bardzo przyzwoicie. 

marchewkowa, blog, podróże, Teneryfa, owoce, warzywa, nasiona, padrony, marchew, poziomka, kanaryjskie pomidorki, ziemniaki, czosnek, travel, Tenerife, gifts, padron peppers, carrot, Canary Islands, tomatoes, potatoes, garlic, wild strawberry
[kliknij, aby powiększyć] 

Pod folią w pobliżu padronów rosną też kanaryjskie pomidory (tak były opisane na opakowaniu). Nadal są zielone, ale powinny nabrać intensywnie czerwonego koloru. Te, które jedliśmy na Teneryfie, były bardzo słodkie i mniej kwaśne niż popularne u nas odmiany.

marchewkowa, blog, podróże, Teneryfa, owoce, warzywa, nasiona, padrony, marchew, poziomka, kanaryjskie pomidorki, ziemniaki, czosnek, travel, Tenerife, gifts, padron peppers, carrot, Canary Islands, tomatoes, potatoes, garlic, wild strawberry
[kliknij, aby powiększyć] 

Poziomka Alexandria z upraw hiszpańskich dotarła z nami do Polski jako truskawka. Tak też głosił angielski opis - "strawberry" bez żadnego "wild" czy "Alpine". Zdjęcie też jakoś tak bardziej truskawkę przypominało... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Na szczęście poziomka Alexandria żadnej truskawce nie ustępuje, bo jej owoce są dość duże i mają niewyobrażalnie intensywny i słodki smak. Jakby były sztucznie aromatyzowane!

marchewkowa, blog, podróże, Teneryfa, owoce, warzywa, nasiona, padrony, marchew, poziomka, kanaryjskie pomidorki, ziemniaki, czosnek, travel, Tenerife, gifts, padron peppers, carrot, Canary Islands, tomatoes, potatoes, garlic, wild strawberry
[kliknij, aby powiększyć] 

Główkę kanaryjskiego czosnku i kilka małych kanaryjskich ziemniaków kupiliśmy tuż przed wylotem z Teneryfy - w Lidlu. Wszystko bez problemu przeszło hiszpańską kontrolę bezpieczeństwa ulokowane w walizce kabinowej i dotarło do moich rodziców, aby wydać przyzwoite plony. 

Z tych kilku przywiezionych przez nas bulw wyrosła taka ilość ziemniaków, że mogłam w domu kilkukrotnie przygotować papas arrugadas, czyli kanaryjskie małe ziemniaki gotowane w bardzo słonej wodzie (oryginalnie oceanicznej). Sól osadza się na skórce, tworząc chrupką skórkę. Tak przygotowane ziemniaki podaje się z sosami mojo.

Jeśli zaś o czosnek chodzi, to - tak jak oryginał - wyrósł duży i bardzo aromatyczny. Nie ma "pleśniowego" posmaku i można go bez problemu jeść na surowo, bo nie podrażnia aż tak bardzo żołądka. Co ciekawe, cebulki powietrzne tego czosnku formują się tuż nad ziemią (wyglądają jak dodatkowa główka czosnku z ząbkami), a nie na końcu łodygi.

Na zdjęciu oczywiście plony, a nie przywiezione oryginały.

marchewkowa, blog, podróże, Teneryfa, owoce, warzywa, nasiona, padrony, marchew, poziomka, kanaryjskie pomidorki, ziemniaki, czosnek, travel, Tenerife, gifts, padron peppers, carrot, Canary Islands, tomatoes, potatoes, garlic, wild strawberry
[kliknij, aby powiększyć] 

Za półtora tygodnia zmierzamy do Portugalii i stamtąd zapewne przywieziemy kolejne nasionka i sadzonki. 

A czy Wam zdarza się przywozić takie pamiątki z wakacyjnych wypraw?

29 lipca 2019

Hat Trick

18 raz(y) skomentowano
Oto trzeci kapelusz w mojej krawieckiej karierze. Tym razem nieco bardziej uniwersalny; poprzednie były wielokolorowe i pasowały jedynie do konkretnych ubrań.

Jeśli obserwujecie moje profile społecznościowe, to wiecie, że wybrałam wykrój kapelusza z Neuer Schnitt 6/1962. Model bardzo prosty, bo złożony z czterech klinów główki i niewielkiego ronda. Mimo tej prostoty, zdecydowałam się na wykonanie próbki. I bardzo dobrze, bo pozwoliła mi ona stwierdzić, że rondo wymaga dwóch modyfikacji (znacznego zwężenia i zebrania na łączeniach), które upodobnią go do tego ze zdjęcia w magazynie. Niestety, tak to bywa ze starymi wykrojami, że nie zawsze to, co znajduje na arkuszu, odpowiada temu, co widzimy na modelce.

Instrukcja (do kompletu z kapeluszem mamy koszulę i spódnicę):
marchewkowa, szycie, krawiectwo rękodzieło retro, wykroje, laniany kapelusz, lata '60., vintage patterns, Neuer Schnitt, linen hat, 1960s, style, fashion
[kliknij, aby powiększyć]

Gotowy wykrój:
marchewkowa, szycie, krawiectwo rękodzieło retro, wykroje, laniany kapelusz, lata '60., vintage patterns, Neuer Schnitt, linen hat, 1960s, style, DYI, handmade
[kliknij, aby powiększyć]

W celu uszycia wspomnianego kapelusza nabyłam na Allegro (e-kameo, o którym pisałam już w poprzedniej notce) kawałek grubszego (210 gr/m²) lnianego płótna. Dzięki tej grubości główka nie wymagała podszewki, co jest znaczącym plusem, bo kapelusz ma być typowo torebkowo-wyjazdowym przewiewnym gnieciuchem.  

Aby jednak zachować kształt ronda, uszyłam je z dwóch warstw podklejonych cieniutkim dzianinowym wkładem. Dodatkowo na szwie łącznia z główką wszyłam bawełnianą tasiemkę, która zapobiega rozciąganiu się obwodu i spadaniu kapelusza z głowy.

Główka kapelusza:
marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo rękodzieło retro, wykroje, laniany kapelusz, lata '60., vintage patterns, Neuer Schnitt, linen hat, 1960s, style, fashion
[kliknij, aby powiększyć]

Zszywanie główki z rondem:
marchewkowa, szycie, krawiectwo rękodzieło retro, wykroje, laniany kapelusz, lata '60., vintage patterns, Neuer Schnitt, linen hat, 1960s, style, fashion
[kliknij, aby powiększyć]

I tak oto powstał kapelusz, który jest wystarczająco sztywny, aby utrzymać formę, ale dodatkowo miękki i przewiewny. Można go bez problemu prać, zrolować i włożyć do torebki. Zaś naturalny kolor lnu sprawia, że pasuje do każdego stroju.

Tak, wiem, że na zdjęciu samotny kapelusz nie wygląda zbyt atrakcyjnie, więc jak tylko nadarzy się okazja, zrobię jego zdjęcia na mojej głowie.

marchewkowa, szycie, krawiectwo rękodzieło retro, wykroje, laniany kapelusz, lata '60., vintage patterns, Neuer Schnitt, linen hat, 1960s, style, fashion
[kliknij, aby powiększyć]

🇵🇱
Kapelusz w stylu lat '60.: uszyłam sobie
Wykrój: R8103, Neuer Schnitt 6/1962
Len: Allegro, e-kameo

🇬🇧
1960s style hat: made by me
PatternR8103, Neuer Schnitt 6/1962
Linen fabric: Allegro, e-kameo

11 lipca 2019

Minimalnie, część 2

22 raz(y) skomentowano
Dopiero co uszyłam sobie lnianą sukienkę na upały, a tu lato skutecznie się na nas wypięło. Nie tylko zrobiło się żółto, bo drzewa - spalone doszczętnie czerwcowym słońcem - zdecydowały się zrzucić część liści, ale i temperatura spadła nieco poniżej 20 stopni. Nieco to małe niedopowiedzenie, bo przedwczoraj było 13°C.

Chyba najwyższy czas wziąć się za szycie jesiennej kurtki z krasnalim kapturem z pikówki... Gdyby tylko sklepy pomyślały o materiałach typowo jesienno-zimowych już latem. Ja wiem, że taką kurtkę z pikówki szyje się ekspresowo, ale tkanina musi w mojej szafie dojrzeć ;]. A niektóre z tych materiałów dojrzewają w szafie kilka lat. Szczególnie te, które były droższe i trochę strach mi je pociachać. 

Wracając do pikówki, to wymarzyłam sobie granatową w kwadraty lub romby (czyli nic nazbyt wymyślnego, raczej standard), której teraz nigdzie nie mogę dostać. A kilka miesięcy temu była wszędzie! 

Poza kurtką z okryć wierzchnich mam w planach tylko wełniany płaszcz, którego nie udało mi się uszyć na początku tego roku. A wszystko przez dziwny i intensywny zapach nabytego na Allegro (teona) flauszu. Na szczęście chyba w końcu udało mi się go pozbyć (zapachu, a nie flauszu).

Dosyć o jesieni! Na zdjęciach zobaczycie lnianą sukienkę z ostatniej notki na mnie. Niech no tylko wrócą upały...

Materiały, z których uszyłam sukienkę (lniane płótno + lniana taśma koronkowa):
marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, blog, krawiectwo, retro, stare wykroje, sewing, 1960s, vintage pattern, Simplicity, shift dress, outfit, ootd, DIY
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

marchewkowa, Wrocław szyje, blog, krawiectwo, retro, stare wykroje, sewing, 1960s, vintage pattern, Simplicity, shift dress, outfit, ootd, handmade
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, blog, krawiectwo, retro, stare wykroje, sewing, 1960s, vintage pattern, Simplicity, shift dress, outfit, ootd, DIY
[kliknij, aby powiększyć]

Łezka kończy się tuż nad obwodem stanika:
marchewkowa, Wrocław szyje, blog, krawiectwo, retro, stare wykroje, sewing, 1960s, vintage pattern, Simplicity, shift dress, outfit, ootd, handmade
[kliknij, aby powiększyć]

🇵🇱
Lnina sukienka w stylu lat '60.: uszyłam sobie
Wykrój: Simplicity 8613, ©1969
Materiał: gołębio-błękitny len - Allegro, e-kameo
Torebka: Zara
Złote baletki: CCC
Bransoletka: Justwin

🇬🇧
Linen shift dress: made by me
Sewing pattern: Simplicity 8613, ©1969
Fabric: baby blue linen
Handbag: Zara
Flats: CCC
Bracelet: Justwin

5 lipca 2019

Minimalnie

19 raz(y) skomentowano
Kocham len...

Gdybym mogła, to nie tylko siebie, ale i całe mieszkanie oblekłabym lnem. I mimo że wykonane z niego tkaniny są wybitnie wrednymi materiałami, bo właściwie nie da się ich rozprasować i gniotą się od najmniejszego podmuchu wiatru, to nie jestem w stanie przejść obok nich obojętnie. Zapach lnianego płótna dobrej jakości przywodzi mi na myśl aromat skórki świeżo upieczonego chleba. Tylko posmarować masełkiem... Mniam!

Jak pewnie niektórzy z Was pamietają, w zeszłym roku uszyłam cztery sukienki z lnu (możecie o nich poczytać tu, tu, tu i tu) i w tym roku nie omieszkałam dołożyć do mojej kolekcji kolejnego egzemplarza. 

Kilka tygodni temu wynalazłam na Allegro sprzedawcę (e-kameo), który w swojej ofercie ma tkaniny lniane o przeróżnych kolorach i gramaturach. Do kompletu można u niego nabyć lniane koronkowe taśmy! W celu sprawdzenia jakości materiału oraz dodatków nabyłam metr zmiękczanego jasnobłękitnego lnu (160 g/mb) oraz metr koronkowej taśmy w kolorze beżowym. W założeniu z materiału miała powstać wybitnie minimalistyczna sukienka z szalem - Simplicity 8613 z 1969 roku - którego można używać również jako paska. 

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

Tkanina, która do mnie dotarła, okazała się bardzo miękka, cudownie zgniotliwa i zwiewna. Niestety, miała jedną znaczącą wadę, która nie pozwoliła mi na skrojenie całego kompletu - większość charakterystycznych dla lnu supełków była zaciągnięta. Część z nich udało mi się przewlec na lewą stronę i zabezpieczyć (maleńkimi kawałkami cienkiego wkładu oraz preparatem przeciw strzępieniu). Pozostałe zaciągnięcia tworzyły dziurki, których nie byłam w stanie wzmocnić ani ominąć, dlatego (cudem!) skroiłam wyłącznie sukienkę. Szaliko-pasek musiał odejść w niepamięć. Oh well...

Jak zobaczycie na poniższych zdjęciach, dekolt samotnej sukienki ozdobiłam wspomnianą koronką, którą przyszyłam ręcznie bardzo drobnym ściegiem. Ścieg ten zabezpiecza również odszycie serka przed wypadaniem.

Tył zdobią troczki, łezka oraz stębnowanie środkowego szwu. Wykonałam je nicią w kolorze koronki. Tą samą nicią obszyte są również lamówki podkrojów pach i dekoltu.

No to rzućcie teraz okiem na gotową sukienkę:

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, Wrocław szyje, krawiectwo, wykroje, retro, Simplicity, sukienka, błękitny lek, koronka lniana, sewing, DIY, handmade, 1960s, linen shift dress, baby blue
[kliknij, aby powiększyć]

🇵🇱
Sukienka z lnu: uszyłam sobie
Materiał: len 160 g/mb kupiony na Allegro (e-kameo)
Wykrój: Simplicity 8613 (lata '60.)
Torebka: Zara
Kanotier: lumpeks

🇬🇧
1960s style linen dress: made by me
Fabric: linen 
Pattern: Simplicity 8613 (1960s)
Handbag: Zara
Hat: second-hand shop

PS W ostatnim tygodniu nabyłam u e-kameo beżowy len o wyższej gramaturze (stanowi tło trzech pierwszych zdjęć) na kapelusz i torebkę. Ten materiał nie posiada zaciągniętych supełków, a więc wada prawdopodobnie dotyczy jedynie lnu w kolorze błękitnym.

4 czerwca 2019

Błękitna laguna

6 raz(y) skomentowano
Kilka lat temu uszyłam sobie z bawełnianej piki płaszcz plażowy. Taki prosty, pudełkowy z kapturem, którym mogłam się cała okryć tuż po wyjściu z wody. Płaszcz jeździł ze mną na letnie wyprawy i właściwie spisywałby się bez zarzutów, gdyby nie trzy znaczące wady - czas schnięcia, duża gniotliwość (bez żelazka nie mógł się obejść) i spore rozmiary po złożeniu.

Dlatego w tym roku pokusiłam się o nieco bardziej wyjazdoprzyjazną wersję (choć też nie pozbawioną wad, ale o tym później). W tym celu w Decathlonie nabyłam największy ręcznik z mikrofibry (błękitna laguna + indygo, 110 cm x 175 cm), który pociachałam, korzystając z połączonych wykrojów z Beyer Mode 1/1959 oraz Burdy 5/1961. Z tego pierwszego zaczerpnęłam szpiczasty kaptur z chwostem oraz zapięcie przodu, a z tego drugiego kształt peleryny.

Wykroje:
marchewkowa, Wrocław, blog, szycie, krawiectwo, rękodzieło, lata 50, stare wykroje, płaszcz plażowy, Decathlon, ręcznik, sewing, handmade, DIY, 1950s, vintage pattern, beach cover-up, coat
[kliknij, aby powiększyć]

W trakcie krojenia materiału pozostawiłam oryginalnie obrzucone brzegi ręcznika. Aby reszta płaszcza pasowała do jego brzegów, wykonałam ozdobne przeszycia ramion i kaptura nicią w kolorze indygo. Przyszyłam nią również dwie zatrzaski. Dodatkowo w zapasach miałam chwost w niemal identycznym odcieniu!

Wszystkie zapasy wykończyłam zygzakiem. Aby nie obciążyć płaszcza, tylko podkrój szyi (który jest zwykle narażony na wyciąganie się) podkleiłam cienkim dzianinowym wkładem. Na koniec na szwie środka pleców zamocowałam oryginalną gumkę do związywania zwiniętego okrycia. Do tego celu użyłam małej zatrzaski! To dzięki niej gumka jest stale ukryta (przyszyta musiałaby się majtać na zewnątrz) i można jej użyć w dowolny sposób - nie trzeba się zastanawiać, jak odpowiednio zrolować płaszcz.

No to spójrzcie, jak wygląda ręcznik zamieniony w plażowe okrycie. A kolejne etapy szycia zobaczycie na Instagramie.

Przód:
marchewkowa, Wrocław, blog, szycie, krawiectwo, rękodzieło, lata 50, stare wykroje, płaszcz plażowy, Decathlon, ręcznik, sewing, handmade, DIY, 1950s, vintage pattern, beach cover-up, coat
[kliknij, aby powiększyć]

Bok:
marchewkowa, Wrocław, blog, szycie, krawiectwo, rękodzieło, lata 50, stare wykroje, płaszcz plażowy, Decathlon, ręcznik, sewing, handmade, DIY, 1950s, vintage pattern, beach cover-up, coat
[kliknij, aby powiększyć]

Tył:
marchewkowa, Wrocław, blog, szycie, krawiectwo, rękodzieło, lata 50, stare wykroje, płaszcz plażowy, Decathlon, ręcznik, sewing, handmade, DIY, 1950s, vintage pattern, beach cover-up, coat
[kliknij, aby powiększyć]

Zbliżenie na kaptur i ozdobne przeszycia:
marchewkowa, Wrocław, blog, szycie, krawiectwo, rękodzieło, lata 50, stare wykroje, płaszcz plażowy, Decathlon, ręcznik, sewing, handmade, DIY, 1950s, vintage pattern, beach cover-up, coat
[kliknij, aby powiększyć]

Gumka do wiązania na zatrzask:
marchewkowa, Wrocław, blog, szycie, krawiectwo, rękodzieło, lata 50, stare wykroje, płaszcz plażowy, Decathlon, ręcznik, sewing, handmade, DIY, 1950s, vintage pattern, beach cover-up, coat
[kliknij, aby powiększyć]

Płaszcz złożony i związany:
marchewkowa, Wrocław, blog, szycie, krawiectwo, rękodzieło, lata 50, stare wykroje, płaszcz plażowy, Decathlon, ręcznik, sewing, handmade, DIY, 1950s, vintage pattern, beach cover-up, coat
[kliknij, aby powiększyć]

A na koniec o wadzie takiego płaszcza. Mikrofibra, choć bardzo przydatna w trakcie podróży, może przyczyniać się do zanieczyszczenia środowiska, gdyż w trakcie prania gubi mikrowłókna, które często nie osadzają się na filtrze pralki. Dlatego warto prać ją w woreczku z gęstej poliamidowej lub poliestrowej podszewki, która zatrzymuje na sobie uciekające włókna.

PS Kto wie, gdzie dostanę dobrej jakości pikówkę zewnętrzną? Marzy mi się zimowa kurtka ze szpiczastym kapturem :D.

🇵🇱
Płaszcz plażowy: uszyłam sobie
Wykroje: #90135, Beyer Mode 1/1959 i #7284, Burda 5/1961 
Materiał: mikrofibrowy ręcznik z Decathlona

🇬🇧
50s style beach coat/cover: made by me
Patterns: #90135, Beyer Mode 1/1959 and #7284, Burda 5/1961 
Fabric: microfiber towel bought at Decathlon.com

27 maja 2019

W bieli

12 raz(y) skomentowano
Jeśli macie uczulenie na Cladosporium i pyłki traw, to wiecie, jak wygląda maj alergika. Chyba nie muszę więc się rozpisywać, jak bardzo nie chciało mi się nawet wziąć do ręki aparatu. Na szczęście udało mi się uszyć jedną rzecz. I to rzecz, na którą od kilku miesięcy miałam chrapkę: białe dżinsowe cygaretki!

Jasne, w tym roku praktycznie w każdej sieciówce można dostać białe spodnie. I to nawet z wysokim stanem! Ale... Po pierwsze, nie podoba mi się współczesne wykończenie, co chyba nikogo nie zdziwi. A po drugie, gotowce zawsze muszę kupować 2-3 rozmiary większe, aby pasek wypadał tam, gdzie powinien. Wiąże się to z koniecznością przeróbki, która ostatecznie okazuje się bardziej żmudna niż szycie od nowa. A zatem nie kupowanie, a szycie.

I tak oto w mojej szafie pojawiły się one! Oparte na dobrze Wam już znanym wykroju z Beyer Moden 6/1963. Pierwotny plan zakładał, że talia będzie dekoracyjnie obszyta złotą nicią. I była! Jednak ozdobna nitka tak bardzo gryzła mi skórę brzucha, że wszystko musiałam wypruć. Kilka godzin ręcznego szycia poszło na marne. 

Spodnie pozostały więc bardzo proste - zgodnie z moimi upodobaniami pozbawione kieszeni (jestem chyba jedyną osobą, która nienawidzi kieszeni na biodrach) oraz zapinane na zamek i zatrzask.

Spójrzcie!

Po prawej widoczne zdjęcie spodni z Beyer Moden 6/1963:
marchewkowa szyje, szycie, krawiectwo, rękodzieło, Wrocław, retro, vintage, stare wykroje, cygaretki, biały jeans, denim, sewing DIY, handmade, 1960s, patterns, pants, Beyer Moden 6/1963
[kliknij, aby powiększyć]

Zapięcie na lewym boku i olamowane podłożenie nogawek:
marchewkowa szyje, szycie, krawiectwo, rękodzieło, Wrocław, retro, vintage, stare wykroje, cygaretki, biały jeans, denim, sewing DIY, handmade, 1960s, patterns, pants, Beyer Moden 6/1963
[kliknij, aby powiększyć]

Na manekinie. Spodnie mają długość 7/8:
marchewkowa szyje, szycie, krawiectwo, rękodzieło, Wrocław, retro, vintage, stare wykroje, cygaretki, biały jeans, denim, sewing DIY, handmade, 1960s, patterns, pants, Beyer Moden 6/1963
[kliknij, aby powiększyć]

🇵🇱
Cygaretki: uszyłam sobie
Biały denim: Allegro
Wykrój: #30609 z Beyer Mode 6/1963

🇬🇧
Cigarette pants: made by me
White denim: Allegro
Pattern: #30609, Beyer Mode 6/1963

26 kwietnia 2019

No to czas na Timmy'ego!

19 raz(y) skomentowano
Pan Marchewka twierdzi, że prowadzę krawieckie gospodarstwo - najpierw wyprodukowałam tu świnię, a teraz przyszedł czas na owcę, a właście baranka Timmy'ego (z serialu Timmy Time, który jest spin-offem Shaun the Sheep).

Podobnie jak Peppa, Timmy powstał z minky (czarnego oraz kudłatego kremowego). Użyłam nawet tego samego wykroju, który znacząco zmodyfikowałam. Jako że materiał dość mocno się sypał, wszystkie zapasy obszyłam szerokim zygzakiem. Baranka wypełniłam mięsistą kulką silikonową. Oczy, powieki i nozdrza (które widać dopiero na piątym, prześwietlonym zdjęciu) oraz język wykonałam z niekłaczącego się filcu.

No to rzućcie teraz okiem na tego 42-centymetrowego zwierza!

Pierwsza przymiarka. Zszyte łapki, uszy i pyszczek:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, zabawki, toys, dla dzieci, for kids, Timmy Time, owieczka, sheep, maskotka, minky
[kliknij, aby powiększyć]

Wypychanie. Bok zszyłam ręcznie gęstym ściegiem, który w kudłatym minki jest całkowicie niewidoczny:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, zabawki, toys, dla dzieci, for kids, Timmy Time, owieczka, sheep, maskotka, minky
[kliknij, aby powiększyć]

Po wypchaniu i zaszyciu boku::
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, zabawki, toys, dla dzieci, for kids, Timmy Time, owieczka, sheep, maskotka, minky
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, zabawki, toys, dla dzieci, for kids, Timmy Time, owieczka, sheep, maskotka, minky
[kliknij, aby powiększyć]

Tu najlepiej widać nozdrza i powieki:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, zabawki, toys, dla dzieci, for kids, Timmy Time, owieczka, sheep, maskotka, minky
[kliknij, aby powiększyć]

Gotowy Timmy w naturalnym otoczeniu:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, zabawki, toys, dla dzieci, for kids, Timmy Time, owieczka, sheep, maskotka, minky
[kliknij, aby powiększyć]

Gotowy Timmy z tyłu:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, zabawki, toys, dla dzieci, for kids, Timmy Time, owieczka, sheep, maskotka, minky
[kliknij, aby powiększyć]

A skoro już mowa o szyciu dla dzieci to...

Nie wiem, czy wiecie, że z panem Marchewką od 6 lat prowadzimy na Facebooku grupę "Wrocław Szyje". Do niedawna nie mieliśmy miejsca, w którym członkowie grupy (i nie członkowie tylko członkowie, ale wszyscy szyjący z Wrocławia) mogliby się regularnie spotykać i wymieniać  krawieckimi doświadczeniami. Aż do teraz, bo świeżo wyremontowany Ośrodek Kultury na Ołtaszynie udostępnił nam pomieszczenie! 

I tak mamy za sobą już dwa spotkania, zaś trzecie jest w przygotowaniu. Tym razem będzie wyjątkowe, bo całkowicie poświęcone szyciu dla dzieci z hospicjum "Formuła Dobra". W jego przygotowaniu pomaga nam A. szyje i jej grupa "Szyjemy dla Dzieciaków z Oddziałów Szpitalnych".

Gdyby ktoś z Was chciał dołączyć do naszej akcji, to zapraszamy! Oto szczegółowe informacje, które znajdziecie również w wydarzeniu na naszej grupie:

Zapraszamy wszystkich szyjących (nieszyjących też!) na trzecie spotkanie "Wrocław Szyje", które wspólnie ustaliliśmy na 12 maja. Początek o godzinie 15:00 w Ośrodku Kultury na Ołtaszynie (ul. Pszczelarska 7, tuż przy kościele).

Tym razem poświęcimy je szyciu charytatywnemu dla podopiecznych Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska.
CO SZYJEMY:
  • poszewki, 
  • maskotki, 
  • workoplecaki. 
CO BĘDZIE NA MIEJSCU: Zapewniamy materiały, maszyny, wykroje, wypełnienie, igły maszynowe oraz niewielką pulę nici (można, a nawet trzeba donieść swoje). 
CO TRZEBA ZE SOBĄ PRZYNIEŚĆ: Osoby, które będą chciały z nami szyć proszone są o przyniesienie podstawowego przybornika krawieckiego (nożyczki, nici, szpilki, mazak znikający lub inny pisak umożliwiający przerysowanie wykroju etc.). W Ośrodku Kultury znajdzie się 9 maszyn (w tym dwa owerloki), ale można przynieść swoją!

Chętni, którzy nie szyją maszynowo, mogą pomóc w wypychaniu oraz ręcznym wykańczaniu uszytych rzeczy. Przyda się każda para rąk! :)

NAPOJE I ŻYWNOŚĆ: W Ośrodku jest czajnik, kubki, talerze oraz sztućce. Herbata/kawa oraz słodycze są już na miejscu. Admini dostarczą górę przygotowanego w domu popcornu! Wszelkie inne wytrawne przekąski oraz zimne napoje mile widziane.

INFORMACJE DODATKOWE: Wszystkich chętnych prosimy o potwierdzenie przybycia do 10 maja!

Materiały dostarcza nam KEJT, Lovely Cottons, Sznurkowo, Tkaninowy Outlet. Maszyny zaś wypożycza Minerva.

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, charity, charytatywnie, Wrocław szyje, Ośrodek Kultury na Ołtaszynie, Teatr na Bruku
[kliknij plakat, aby go powiększyć]