7 października 2019

Lizbona dla dociekliwych, część 1

LIZBONA

Na przełomie sierpnia i września wróciliśmy tam po raz trzeci, bo to miejsce, którego nie da się zwiedzić za jednym czy nawet dwoma razami. Tradycyjnie lecieliśmy Ryanairem z Wrocławia. Jako że zainteresowanie Portugalią nie jest aż tak ogromne (w samolocie zawsze są wolne miejsca), bilety nabyliśmy w wyjątkowo przystępnej cenie. Niestety, zapewne z powodu niższego zainteresowania, Ryanair w tym roku zawiesił loty na sezon zimowy.

marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa

Tym razem notka nie będzie dokładnie przedstawiać naszego pobytu (choć był to jeden z najlepszych). Postaramy się natomiast z panem Marchewką opisać nasze wrażenia z miejsc w Lizbonie i jej okolicach, o których bardzo często nie wspomina się w popularnych przewodnikach, a które są naprawdę godne uwagi. We wpisie zawrzemy najciekawsze punkty na mapie stolicy Portugalii, które udało nam się zwiedzić w tym oraz w zeszłym roku. Napiszemy tu również o najsmaczniejszym lizbońskim jedzeniu.

No to zaczynamy!
Wszystkie poniższe zdjęcia powiększą się po kliknięciu.

🚃 Mouraria

Do Portugalii polecieliśmy z książką. Wyjątkową. Otrzymana przez pana Marchewkę w prezencie urodzinowym, przedstawia historię fado, którego oboje jesteśmy wielkimi miłośnikami.

Mowa tu o "A wszystko to fado!" autorstwa lizbońskiego grafika Nuno Saraivy. Komiks nie tylko opowiada anegdotki z życia znanych fadystów, ale też pokazuje miejsca w portugalskiej stolicy, które są nierozerwalnie związane z tym gatunkiem muzyki. I właśnie te miejsca chcieliśmy zobaczyć! Szczególną uwagę poświęciliśmy ulicy Do Capelão, właśnie w dzielnicy Mouraria (rzut beretem od przystanku metra Martim Moniz). To tam lizbońskie fado miało swój początek, a w jednej z tawern można było usłyszeć pierwszą sławną śpiewaczkę - Marię Severę Onofrianę (1820-1846).

Już po wejściu w wąską Rua Do Capelão zobaczyliśmy, że wszystko nadal kręci się tam wokół fado. Ściany kamienic (ciągle zamieszkanych) zdobią zdjęcia i skrócone biografie najbardziej znanych artystów. Idąc wyznaczoną przez nie trasą, trafiliśmy pod popiersie jednego z popularniejszych lizbońskich fadystów - Fernando Maurício, któremu autor wspomnianej książki poświęcił cały rozdział. Kawałek dalej natrafiliśmy na dom, w którym mieszkał oraz maleńka knajpkę, w której śpiewak wychylał "ostatnie kieliszeczki" z przyjaciółmi. Wszystko wygląda dokładnie tak, jak w komiksie!

Uliczki przylegające do sławnej Rua Do Capelão:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Nuno Saraiva, fado

Zdjęcia i biografie fadystów na ścianach:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, miusic

Popiersie oraz zdjęcie i biografia Fernando Maurício na Beco da Guia:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, miusic, Fernando Mauricio

Os Amigos Da Severa - lokal przedstawiony w komiksie:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, miusic, Fernando Mauricio, os amigos da severa


Nawet jeśli nie macie "A wszystko to fado!", a interesujecie się tym gatunkiem muzyki, dzielnica Mouraria jest obowiązkowym, choć trochę zapomnianym przez przewodniki punktem podróży. Praktycznie w każdej najmniejszej knajpce wieczorami odbywają się koncerty. I w przeciwieństwie do lokali z Alfamy, nie trzeba tu rezerwować stolika pół roku wcześniej.

Dzielnica przyciąga również muzyków, którzy z fado nie mają nic wspólnego. I nikt ich stąd nie przegania! I tak jednego z wieczorów uczestniczyliśmy (po nabyciu "biletów wstępu" na Airbnb) w jam session Portugalczyka o korzeniach sięgających Cabo Verde, który ulokował swoją siedzibę w mikroskopijnym lokalu na ulicy Marquês Ponte de Lima.

Ale Mouraria to nie tylko muzyka. W dzielnicy tej popis swojej twórczości dają najróżniejsi artyści. Trafiliśmy tu nie tylko na miejsca, w których tworzy się i sprzedaje cudowną ceramikę czy sklepiki z prawdziwą odzieżą vintage, ale i na projekty artystyczne wystawiane wprost na urokliwych uliczkach.

A jeśli uda Wam się kiedyś dotrzeć na Beco das Farinhas, dobrze przyjrzyjcie się zdjęciom na ścianach kamienic. Przedstawiają one najstarszych mieszkańców okolicy; ludzi którzy tworzyli i tworzą niesamowity klimat Mourarii.

Projekt artystyczny na Beco das Farinhas:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Beco das Farinhas

Projekt artystyczny na Beco das Farinhas:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Beco das Farinhas

Mural nawiązujący do komiksu "A wszystko to fado!" autorstwa Nuno Saraivy:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Nuno Saraiva, fado, grafitti


🚃 Igreja e Convento da Graça

Kościół i klasztor Łaski Bożej znajdowały się niedaleko naszego miejsca zamieszkania w Lizbonie, więc nie mogliśmy sobie odmówić ich zwiedzenia. Droga do zabytków prowadziła przez Mourarię, tarasy widokowe oraz uliczki w całości pokryte niesamowitymi graffiti, które musieliśmy oczywiście dokładnie obfotografować.

W drodze do Kościoła i klasztoru Łaski Bożej. Po lewej 32-metrowe Escadinhas da Saúde czyli Schody Zdrowia (teraz najdłuższe zewnętrzne schody ruchome). Po prawej jedna z uliczek Mourarii:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Igreja e Convento da Graça

Wspomniane grafitti na schodach Caracol da Graça, czyli Ślimaku Łaski, który prowadzi do klasztoru i kościoła:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Igreja e Convento da Graça

I kolejne:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Igreja e Convento da Graça

I kolejne!
Po prawej pan Marchewka kręci namalowanym kołem (zawsze o tym marzył).
Po lewej już widoczna wieża kościoła:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Igreja e Convento da Graça

O samym klasztorze niewiele wiadomo, poza tym, że należał do Zakonu Świętego Augustyna, a jego wewnętrzne ściany pokrywają azulejo (czyli ozdobne kafle), ukazujące życie i śmierć co sławniejszych augustianów. I poza pięknem naściennych zdobień nie znaleźlibyśmy tu niczego nadzwyczajnego (historia klasztoru i jego remontu jest tam bardzo pobieżnie opisana), gdyby nie pewna ciekawostka - prawie wszystkie twarze przedstawione na malowidłach zostały pozbawione oczu. Ubytki są głębokie i w trakcie renowacji zostały wypełnione białą masą ceramiczną. Niestety, nigdzie nie udało nam się dowiedzieć, kto i kiedy dokonał zniszczeń.

Wewnętrzne ściany klasztoru i usunięte twarze postaci:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa

Po zwiedzeniu klasztoru i dołożeniu centów do jego dalszej renowacji ruszyliśmy do przylegającego kościoła Łaski Bożej, który został całkowicie odbudowany po trzęsieniu ziemi z 1755 roku. Jeśli interesuje Was architektura sakralna, to wizytą w tym kościele o barokowym wnętrzu nie będziecie zawiedzeni. Nie znaleźliśmy tu tradycyjnych malowideł, a niesamowicie wykonane rzeźby, stwarzające wrażenie trójwymiarowych obrazów. I choć kościoły to jeden z głównych celów naszego zwiedzania, to nigdzie do tej pory nie trafiliśmy na takie rozwiązanie.

Wnętrze kościoła:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa

🚃 Museu Nacional de Arte Contemporânea do Chiado

Museu Nacional de Arte Contemporânea do Chiado, czyli po naszemu Narodowe Muzeum Sztuki Współczesnej turyści omijają szerokim łukiem, bo pfuj, współczesna. A przecież ten okres (od 2. połowy XIX wieku do lat '80. wieku XX... z wycieczkami w kierunku współczesności) to często to, co w sztuce najciekawsze. Lizbońskie MNAC przypomina nieco wrocławskie MWW (także z powodu niezwykłości zaadaptowanego budynku - u nas bunkier, w Lizbonie - klasztor), ale jest chyba trochę większe i wydało nam się ciekawsze. Można tu oglądać i przedstawicieli trendów z przełomu wieków, które weszły już do kanonu i realizacje całkiem nowe, często stanowiące komentarz do dzieł dawnych mistrzów. Nie brakuje eksponatów interaktywnych, niektóre z nich dadzą się nawet głaskać (nie, nie są żywe), inne wydają dość osobliwe dźwięki (więcej nie zdradzimy, to trzeba zobaczyć, usłyszeć i dotknąć samemu). Muzeum nadal się rozbudowuje, podczas naszego pobytu malowano na biało pomieszczenia pod kolejne instalacje, więc atrakcji będzie tylko więcej!

W tym roku wstęp do muzeum kosztował 4,5€, co jest całkiem przystępną i zachęcającą do wejścia kwotą.

Wystawa współczesna "Please [don't] touch":
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Museu Nacional de Arte Contemporânea do Chiado

Lata '60. oraz obraz zainspirowany twórczością z XIX wieku:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Museu Nacional de Arte Contemporânea do Chiado

🚃 Museu da Marioneta

Do Muzeum Lalkarstwa poszliśmy zwabieni reklamami w metrze. Inaczej pewnie byśmy tam nie trafili - ze szkodą dla siebie. Podczas naszego pobytu trwała wystawa czasowa przedstawiająca lalki z Azji (fascynujące - od znanego starszym czytelnikom z PRL-owskiej telewizji perskiego teatru cieni po teatr... wodny), ale i ekspozycja stała jest imponująca. Przedstawia i lalki europejskie, i całą bogatą historię lalkarstwa portugalskiego, od objazdowych teatrów dostarczających komentarze polityczne po współczesne lalki z filmów animowanych (część absolutnie zachwycająca, bo pokazuje cały proces animacji).

W tym roku wstęp do muzeum kosztował 5€.

Wystawa tymczasowa oraz pan Marchewka w swoim żywiole (czyli zabawa pacynkami):
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Museu da Marioneta

marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Museu da Marioneta


🚃 Tapada das Necessidades

O parku Necessidades nie wspomina się w przewodnikach, gdyż obecnie wchodzi w skład kompleksu przylegającego do budynku (czyli pałacu Necessidades) Ministerstwa Spraw Zagranicznych (mimo to większość parku jest ogólnodostępna). Pałac z potężnymi przyległościami został wybudowany w XVIII w. na polecenie króla portugalskiego Jana V Wielkodusznego dla filipinów, czyli stowarzyszenia księży katolickich. Następnie stał się stałą rezydencją władców z portugalskiej dynastii Bragança, którą obalono w 1910 r.

Te 10-hektarowe tereny zielone podzielone są na kilka sekcji - część wypoczynkową (tu znajdują się trawniki, jeziorka, baseniki, fontanny i oranżeria), lasek śródziemnomorski (porośnięty głównie iglakami), ogród kaktusowy, sekcję z zagrodami dla zwierząt, dawną szkołę oraz zamknięte dla zwiedzających partery, czyli niskie ogrody otoczone żywopłotem z bukszpanu. Partery przylegają bezpośrednio do budynku pałacu, co tłumaczy ich całkowite odcięcie. Po tych częściach terenów zielonych swobodnie przechadzają się pawie (oraz - zapewne - urzędnicy MSZ, ale żadnego nie zoczyliśmy... co innego pawie).
Partery przylegające do pałacu:
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Necessidades

Do parku Necessidades dotarliśmy z panem Marchewką w jeden z najcieplejszych dni lata lekko wykończeni. Nie tylko dlatego, że przeszliśmy już kilka ładnych kilometrów pod górę, ale też z powodu problemów ze znalezieniem wejścia, które znajduje się na na tyłach całej posiadłości i nie wygląda zachęcająco. A właściwie może odstraszać, bo ta "przedpokojowa" część parku jest dość zaniedbana, co zapewne wynika z braku funduszy. Na szczęście im bliżej pałacu, tym schludniej wyglądają obsadzone przestrzenie.

Naszą szczególną uwagę zwrócił wspomniany wcześniej ogród kaktusowy, w którym nadal rosną posadzone w XVIII w. sukulenty (potężne agawy, jukki, aloesy czy opuncje robią ogromne wrażenie, szczególnie jeśli jest się miłośnikiem tych gatunków roślin) oraz budynek oranżerii, połączony z łaźnią z basenem - oraz zamknięta część ogrodu, na którą można rzucić okiem przez stalową furtkę. Całość terenów zielonych skomponowana jest tak, że bardzo łatwo sobie wyobrazić rodzinę królewską spędzającą tam leniwe popołudnia.

U góry ogród kaktusowy, u dołu część wypoczynkowa (po prawej widoczna oranżeria):
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Necessidades

Dziwne coś na opuncji. Kto wie, co to?
marchewkowa, blog, podróże, urlop, wakacje, Portugalia, Lizbona, Mouraria, fado, travel, Lisboa, Necessidades

Koniec części pierwszej.
Część druga.

4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia! Portugalia marzy mi się od ładnych paru lat, ale jakoś nigdy nie zmotywowałam się na tyle, żeby kupić bilet i polecieć. To chociaż zdjęcia sobie pooglądam. Najlepsze wrażenie robią jednak te gigantyczne kaktusy!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecamy! Tylko trzeba pamiętać, że jak już raz tam człowiek trafi, to będzie chciał wracać co roku :D. Portugalia ma w sobie coś naprawdę niezwykłego.

      Pozdrowienia.

      Usuń
  2. Kocham sztukę uliczną, więc bym pewnie łaził i pstrykał. Muzeum lalek też super! I w ogóle super! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Lizbona to raj dla miłośników sztuki ulicznej :D.

      Usuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.

Jeśli używasz Safari, usuń ciasteczka przed skomentowaniem. W przeciwnym wypadku przeglądarka nie pozwoli na zalogowanie się na konto Google.