14 września 2013

O, Hela! O, Hela! Twoje ciało mnie onieśmiela... (Szyciowy Blog Roku 2012)

Edti: Maszynę sprzedałam, gdyż nie odpowiadała moim potrzebom. 

Tuż na początku kwietnia tego roku dotarła do mnie Helena 2060. Maszynę tę wygrałam w konkursie na Szyciowego Bloga Roku 2012. Po kilku miesiącach testowania nadszedł wreszcie czas na recenzję tego najnowszego produktu marki Łucznik.

SPECYFIKACJA
  • Hela to maszyna elektroniczna, wyposażona w komputer, dzięki któremu możemy wybrać jeden z 233 ściegów, w tym dwa rodzaje alfabetu (drukowany i ręczny) oraz 10 programów automatycznego obszywania dziurek.
  • Maksymalna szerokość ściegu to 7 mm, zaś długość - 4,5 mm.
  • Do wyboru mamy tu dwa napędy - przycisk start/stop oraz klasyczny pedał (wstecz szyć można wyłącznie przy użyciu specjalnego przycisku).
  • Prędkość regulujemy suwakiem.
  • Maszynę wyposażono również w automatyczny i ręczny obcinacz nitki, wolne ramię i pojemnik na drobiazgi, automatyczne i ręczne opuszczanie/podnoszenie igły, nawlekacz, chwytacz rotacyjny, pamięć kombinacji znaków i ściegów dekoracyjnych oraz funkcję lustrzanego odbicia wzoru.
  • Wszystkie ustawienia podejrzymy na wyświetlaczu LCD.
  • Maszyna waży ok. 6,5 kg.

Łucznik, Helena 2060
[kliknij, aby powiększyć]

MOJA OPINIA

Produkty marki Łucznik kojarzą się ostatnio z kiepskiej jakości plastikiem - sprawiającym wrażenie cieniutkiego i kruchego niczym jednorazowy kubek.

Helena jednak bardzo mnie zaskoczyła. Obudowa jest wykonana naprawdę solidnie. Tworzywo jest grube, gładkie i błyszczące. Nie sądziłam, że to napiszę, ale jakością przewyższa plastik użyty do produkcji maszyny SilverCrest. Łączenia poszczególnych elementów obudowy są równo odlane i ściśle do siebie przylegają. Nic tu nie szczęka i nie trzeszczy przy przenoszeniu Heli.

Pojemnik na akcesoria zdejmuje się bez problemów. 

Łucznik, Helena 2060
[kliknij, aby powiększyć]

Wyświetlacz LCD jest duży i ma szeroki kąt widzenia, a prezentowane na nim symbole są wyraźne i zrozumiałe. Ekran pokryty jest twardą, przeźroczystą płytką, co zabezpiecza go przed uszkodzeniem (nie lubię miękkich wyświetlaczy).  

Łucznik, Helena 2060, szyciowy blog roku 2012
[kliknij, aby powiększyć]

Tryb szycia wybieramy przyciskiem MODE, a następnie wpisujemy na klawiaturze numer ściegu.  Obsługa jest intuicyjna i nawet bez czytania instrukcji wiadomo, co i jak.  Sprawia to, że maszyna jest dobrym zakupem również dla osób początkujących.

Samej klawiatury używa się przyjemnie. Przycisków wystarczy lekko dotknąć. Oznaczenia nie są naklejkami i z pewnością nie ulegną starciu.

Na zdjęciu poniżej zobaczycie plastikową płytkę ze wszystkimi ściegami. Nie trzeba sięgać do instrukcji, aby wybrać odpowiedni numer. Płytkę wzorów można przymocować do maszyny na specjalnej zapince (odkryłam to dopiero, pisząc tę notkę). Bardzo fajne rozwiązanie!
 
Łucznik, Helena 2060, szyciowy blog roku 2012 
[kliknij, aby powiększyć]

Tak, jak wspomniałam w specyfikacji, mamy tu chwytacz rotacyjny, który jest znacznie łatwiejszy w obsłudze niż chwytacz wahadłowy - nie trzeba w nim nic dokręcać. Wydaje on też nieco inne dźwięki - nie tak dudniące. 

Zagłębienie na chwytacz pokryte jest przezroczystym plastikiem, co zdecydowanie ułatwia dojrzenie końcówki nitki na szpulce. Choć sama płytka osłaniająca jest porządnie wykonana, to chwytacz jest w większości plastikowy. Niestety, tworzywo jest cienkie, miękkie i chropowate. Przy każdej zmianie nitki boję się, że coś połamię. Z miękkiego plastiku wykonany jest również nawlekacz, który nie zawsze chce działać - haczyk nie przechodzi prze igłę i trzeba lekko popchnąć go palcem, aby trafił we właściwe miejsce.

Skoro wspomniałam już o szpulce, to warto zaznaczyć, że nawijamy ją oczywiście automatycznie. Tu czasem pojawiają się jednak problemy. Nitka nie jest prowadzona równomiernie - im niżej, tym więcej nawiniętej nici - dlatego trzeba ją ręcznie kontrolować.

Kiedy założymy już szpulkę i nawleczemy igłę, szyć można bez ręcznego wyciągania nici dolnej (co w niektórych maszynach się nie udaje). 

Helena szyje cicho - nie dudni, nie szczęka, nie zgrzyta. Potwierdzą to moi sąsiedzi, którzy do tej pory się nie poskarżyli.

Maszyna jest stabilna i mocno trzyma się podłoża. Prędkość regulujemy suwakiem, niezależnie od wybranego napędu - przycisk czy pedał.  Szwy są równe i wyglądają profesjonalnie - również te owerlokowe. Wykonując je, stosujemy specjalną stopkę, która podwija nieco brzeg materiału. Osobnego owerloka już mi nie trzeba.

Przyczepić można się do alfabetu. Niektóre litery są słabo zabezpieczone i pociągnięcie nitki może sprawić, że wzór się popruje (trzeba go zabezpieczyć jednym ściegiem prostym).

Zobaczcie (wszystkie szwy wykonane bez prowadzenia tkaniny ręcznie):

Helena 2060, Łucznik
[kliknij, aby powiększyć]

Naciąg nici reguluje się za pomocą lekko chodzącego pokrętła. Jednak do tej pory praktycznie go nie używałam, bo nie było problemu z pętelkowaniem.
 
Szycie do przodu idzie jak po maśle. Denerwuje mnie jedynie szycie wsteczne. Można je uruchomić tylko przyciskiem. Producent nie zezwolił nam na użycie biegu wstecznego ze wszystkimi ściegami. Działa on jedynie w przypadku ściegu prostego i zygzaka, a do tego jest s t r a a a s z n i e wolny. 

Po zakończonym szyciu nić można obciąć ręcznym obcinakiem lub automatycznie - przyciskiem z nożyczkami. Nić ucinana jest przy samym chwytaczu i tuż pod igłą.

Modele uszyte Heleną:
Łucznik, Helena 2060
[kliknij, aby powiększyć]

W skład zestawu wchodzi 13 stopek (dwie uciekły ze zdjęcia - podstawowa i do guzików). Najciekawsza jest tu stopka krocząca (ta z białym kuperkiem), która naprawdę ułatwia szycie cienkich tkanin i dzianin. Mimo że jest dość głośna - klekocze przy każdym szwie - ostatnio się z nią nie rozstaję.

Wypasem jest też stopka i 10 programów do obszywania dziurek.

Niestety, żadna ze stopek nie radzi sobie z tkaninami o dużej gęstości. Maszyna po prostu nie jest w stanie ich przeszyć - zaciekle gubi szwy. I nie pomagają tu nawet specjalne igły. W takich przypadkach konieczne użycie jest maszyny mechanicznej. Ja oczywiście korzystam z lidlowej.

Łucznik, Helena 2060
[kliknij, aby powiększyć]

Filmik nakręcony przez pana Marchewkę.

Helenę wygrałam w konkursie, wiec nie jestem w stanie stwierdzić, czy jest ona godna zakupu. Ocenę pozostawiam Wam!

Dla ułatwienia krótkie podsumowanie zalet i wad.

ZALETY
  • solidna konstrukcja
  • ogromny wybór ściegów (w tym 10 programów obszywania dziurek)
  • wyświetlacz o szerokim kącie widzenia
  • intuicyjna obsługa i przyjazna klawiatura
  • ciche, szybkie szycie
  • profesjonalne szwy owerlokowe
  • chwytacz rotacyjny i przezroczysta płytka umożliwiająca podejrzenie nitki na szpulce
  • brak problemów z regulacją naciągu nici
  • 13 stopek w zestawie (w tym stopka krocząca)
  •  2 lata gwarancji
WADY
  • miękki plastik chwytacza i nawlekacza
  • słabe zabezpieczenie wzorów z alfabetu (lubią się pruć i wymagają zabezpieczenia jednym ściegiem prostym)
  • brak polskich liter
  • szycie wstecz - tylko przyciskiem, tylko przy ściegu prostym i zygzaku, wolne
  • może wystąpić problem z szyciem gęsto tkanych materiałów

52 komentarze:

  1. No kurde, szkoda, że nie ma polskich liter w alfabecie a tyle innych jest. To chyba nie jest jakieś wymaganie z kosmosu dla polskiej firmy - pod tym względem mogliby się postarać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga! Dopisałam do wad.
      Zapewne Łucznik korzysta z gotowego oprogramowania, w którym polskie litery nie występują.

      Usuń
    2. To jest polska firma, ale nie produkująca w Polsce ;)

      Usuń
    3. Na obudowie jest "Made in P.R.C.".
      Nie wiem, jak z wnętrznościami.
      Właścicielem marki Łucznik jest teraz wrocławska firma produkująca sprzęt ciężki ASPA ELECTRO.

      Usuń
  2. Następnym razem - ciemniejsze (w przynajmniej bardziej kontrast) nici by się przydały do prezentacji;)
    Poza tym... zazdrość mnie przepełnia;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnej recenzji raczej nie będzie :P.

      Któregoś dnia zrobię druga próbkę i podmienię zdjęcie.

      Usuń
  3. Ja używam mojej Heleny tylko do robienia dziurek a reszte szyję po staremu na mojej Janomce. Dodam jeszcze, że Helena nie radzi sobie z dzianiną -ani z cienką i lejącą, ani ze średnią np punto, ani swetrową. Podejmowałam kilka prób licząc, że Helena będzie radziła sobie lepiej niż moja stara maszyna (nie mam overlocka) ale było tylko gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O?
      A moja z dzianinami radzi sobie wyśmienicie! Ostatnio tylko tylko je szyję, bo odkryłam, że stopka krocząca bardzo przyśpiesza prace.

      Niedługo na bloga wrzucę uszyty sweter.

      Usuń
    2. A u mnie przeskakuje ściegi, plącze nitkę od spodu, słabo... musze spróbować z tą stopką kroczącą.

      Usuń
    3. Ja do tej pory miałam problem tylko z gęsto tkanymi materiałami. Igła po prostu nie łapała oczek.
      A krocząca jest naprawdę super, może coś zmieni.

      Usuń
  4. Marcheweczko, ja jestem dopiero początkująca i nie radzę sobie kompletnie z szyciem dzianin. Czy ta stopka krocząca naprawdę pomaga w szyciu rozciągliwych tkanin? Bo zaczęłam się zastanawiać nad zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo pomaga!
      Ułatwia transport nawet gumowatych materiałów, które rozciągają się bez końca.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. W takim razie muszę ją sobie kupić :) Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Zawsze chciałam mieć maszynę do szycia, ale ciągle jest coś ważniejszego do kupna :c przepiękna Hela!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To warto zacząć od czegoś tańszego, na przykład maszyny z Lidla, która będzie w ten czwartek w sklepach.
      Kosztuje 329 zł.

      Usuń
  6. Świetna recenzja, mam nadzieję że maszyna Ci posłuży parę dobrych lat. Ja mam Łucznika Magdalenę. Decydując się na Łucznika mąż podjął decyzję że nie może to być najtańszy z modeli i faktycznie - Magdalena jest dobrze wykonana w porównaniu z marketowymi modelami. Część funkcji które opisujesz również mam, natomiast moja maszyna przy używaniu pedała ignoruje ustawienia suwaka prędkości. Ścieg wstecz u mnie również działa strasznie powoli i tylko w linii prostej. Wyczytałam że masz możliwość regulacji docisku stopki - u mnie tego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, regulacja docisku stopki jest, ale z niej w ogóle tu nie korzystam.
      Do tej pory nie było takiej potrzeby.

      Usuń
    2. Ja w sumie też póki co nie miałam potrzeby korzystania z tej funkcjonalności więc nie odczuwam jej braku.

      Usuń
  7. ale ten nasz Lucznik jest produkowany w Chinach tak ja Singerki??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isabello, na obudowie jest nalepka "Made in P.R.C.".
      Nie wiem, jak wygląda sprawa wnętrzności. Może produkują je u nas, bo właścicielem jest wrocławska firma zajmująca się sprzętem ciężkim ASPA ELECTRO

      Usuń
    2. PRC = People's Republic of China czyli made in China.

      http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100123/POWIAT0206/279729637

      http://centrumpr.pl/artykul/nowa-wizja-marki-lucznik,12440.html

      Usuń
    3. Zgadza się, PRC to Chiny. I obudowa na pewno jest tam produkowana.
      Zastanawiałam tu się na metalowymi podzespołami.

      Warto jednak zaznaczyć, że teraz wszystko produkuje się w Chinach, co nie zawsze oznacza gorszą jakość.

      Usuń
  8. Miałam okazę szyć na tej maszynie i za taką kwotę stanowczo nie polecam. Okropnie drażnił mnie regulator obrotów, który nie działa płynni a zawsze na początku szyje wolniej.
    Dziwi mnie, że mówisz, że ta stopka krocząca głośne dźwięki wydaje. Ja też mam taką w moim starym Singerze i nic się nie tłucze. Maszynę słychać normalnie jak przy szyciu ściegiem prostym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, w maszynach z komputerem zawsze będzie opóźnienie. Jeszcze nie spotkałam takiej bez. Helena i tak ma jedno z najmniej drażniących.

      Co do stopki kroczącej, to opiera się ona o pokrętło mocowania igły i wraz z nim unosi się i opada. Stąd te klekoczące dźwięki.

      Usuń
  9. bardzo pomocna recenzja :)
    rozwalił mnie ścieg z kaczuszkami, ozdabiałabym nim wszystkie sukienki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Do tej pory byłam zakochana w Ballerinie Texi;) ale gdybym miała rzeczywiście kupić maszynę z komputerem postawiła bym na JUKI, ostatnio miałam okazje wypróbować i jestem zachwycona :) Łuczniki od kiedy przenieśli produkcje omijam szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, i Texi, i Juki domowe maszyny produkują w Chinach i Wietnamie (Juki tylko przemysłowe produkuje u siebie).

      Nie da się uniknąć sprzętów z tamtych rejonów.

      Usuń
    2. Z tym, że Juki mimo, że chińskie może pochwalić się lepszą jakością. Jak to z chińskimi rzeczami bywa. Najlepiej sprawdzić gdy się u mnie pojawi, oby, oby:) :)

      Usuń
    3. Co dobitnie świadczy o tym, że produkty chińskie nie muszą oznaczać tandety :).

      Usuń
  11. Łucznik cię sponsoruje??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest notka sponsorowana.

      Tak, jak napisałam w recenzji, oceniam maszynę, którą wygrałam w konkursie na Szyciowego Bloga Roku.

      Usuń
  12. Całkiem fajne cacko:)
    Ja trochę żałuję, że kupując swoją Elnę poskąpiłam 200 zł i nie wybrałam modelu z chwytaczem rotacyjnym, może byłaby cichsza przy pracy. No trudno, następnym razem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica w głośności nie jest aż tak duża. To jest po prostu inny rodzaj dźwięku.

      Usuń
  13. To nie będzie komentarz o maszynie. To będzie krótki wpis pochwalny. Trafiłam do Ciebie przypadkiem... i się zabujałam dokumentnie. Praktycznie przeczytałam już wszystko co napisałaś przez te lata, jestem pod ogromnym wrażeniem. A co miłe i śmieszne zostałam tysięcznym obserwatorem- zatem życzę Ci kolejnych 10 razy tyle i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w moich skromnych progach! :)
      Jest mi niezwykle miło, że blog się podoba.

      Pozdrowienia!

      Usuń
  14. Witam, ja właśnie dziś stałam się szczęśliwą posidiadaczką Helenki. Zakup poczyniłam wcześniej zaczym natrafiłam na recenzję. Kupiłam w promocji więc myślę że te zalety które zostały pokazane są warte tej ceny. Zaczynam przygodę z szyciem więc oooobym dała radę bo nie tylko dla siebie ale dla innych......Joasia z Łodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To koniecznie daj znać, jak się będzie sprawowała.

      Pozdrowienia.

      Usuń
  15. kiedy nowy post?
    Czekamy.... czekamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeziębienie mnie dopadło i szycie idzie mi straaasznie wolno. Ale powoli kończę jesienny komplet i niedługo na blogu wyskoczę. Pozdrowienia!

      Usuń
  16. Jestem zachwycona tą maszyną. Sto lat za murzynami jestem, bo pierwszy raz widzę takie cudo z komputerem. Muszę powiedzieć Tacie W Pepegach, bo to on szyje u nas w domu. Ja się ograniczam do gotowania :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Proszę napisz mi bo ciekawi mnie jak długie napisy można ustawiać? Podoba mi się ten model ze względu na alfabety. Można szyć np Jasiek Kowalski 29.05.2013 czy coś w tym stylu czy pojedyncze wyrazy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można nią wyszyć dowolnej długości wyraz czy zdania. Jedna litera to jeden ścieg, wybiera się je pojedynczo.

      Usuń
    2. ale programuje się jakoś wyraz i szyje cały czy szyje się jedną literę -stop - zmiana litery - itd. Pisałaś też że napisy się mogą pruć...dlatego zastanawiam się czy warto kupować ten model ze względu na litery. Inne modele tez mają fajne ozdobne ściegi

      Usuń
    3. Istnieje możliwość zaprogramowania ciągu znaków. Niestety, nie pamiętam jak długi może być ten ciąg (maszyny już nie mam).
      Można również szyć po literze. I tu oczywiście nie ma żadnych ograniczeń.

      Co do prucia, to po ostatniej literce należy wykonać jeden zwykły ścieg, a skutecznie zabezpieczy on nici.

      Usuń
  18. nie wiem co jak i jak wszedłem n TĘ/Ą STRONE ALE MOGE POWIEDZIEC ZE JUZ NA PIERWSZYRZUT OKA WYGLĄDA NA bardzo precyzyjną i.... nie wiem mapewno to jakiś synonim słowa dobra

    OdpowiedzUsuń
  19. a i jeszcze musze dodac e sie znam na ty, co mowie , hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Widziałam ją ostatnio na żywo - wygląda dość porządnie. Moja maszyna ma dopiero 3 lata, więc póki co jej nie zmieniam, ale na dzień dzisiejszy pewnie w tym zakresie cenowym zdecydowałabym się na helenę :-) Sama mam Berninę, ale bernette i już dziś wiem, że w tym przypadku płaci się za nazwę (zapewne te maszyny produkowane są w tej samej fabryce co łucznik - np. stopki są IDENTYCZNE i nie zdziwiłabym się gdyby hela była np. bernettą e92 w innej obudowie :-) ) i design.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helena jest spoko. Porządnie wykonana. Ja swoją musiałam niestety sprzedać (względy finansowe).
      A z Berniną nigdy do czynienia nie miałam, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii.

      Usuń
  21. kupiłam i zepsuła się po tygodniu... bez komentarza...

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam,
    Interesuje mnie czy Helena przeszyje filc??? Potrzebuję maszynę która będzie szyła właśnie taki dość gruby materiał, ale żeby nie była to przemysłowa maszyna za milion pięćset....

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.