27 marca 2015

Co robić, jak wszyć i wzmocnić trójkątny klin?

15 raz(y) skomentowano

How to sew a sleeve gusset (50s sewing technique)
[kliknij, aby powiększyć]

Kimonowe rękawy krojone z całością góry były hitem lat '50. Stosowano je zarówno w sukienkach i bluzkach, jak i w okryciu wierzchnim. Aby wąskie rękawy tego typu nie krępowały ruchu, w okolicach pachy wszywano zwykle trójkątny klin (czasem był połączony z boczną częścią przodu i tyłu), który skutecznie ułatwiał poruszanie rękami, ale stanowił też wrażliwe miejsce w całej konstrukcji. A wszystko przez nacinany czubek, który lubił się pruć i rozrywać. Na zabezpieczenie takiego miejsca była jednak metoda! I ją chciałabym dziś pokazać wszystkim wszywającym takie kliny.

1. Potrzebny będzie nam odpowiedni wykrój, zawierający rękaw skrojony z całością przodu/tyłu oraz klin. Dodatkowo z materiału kroimy wzmocnienie - obrzucony kwadrat materiału o boku 5x5 cm. Obrzucenie nie musi być dokładne. Ma tylko zabezpieczyć kwadrat przed strzępieniem się w trakcie wszywania klina.

2. Na klinie i rękawie warto wyznaczyć zapasy. Ułatwią wszywanie!

How to sew sleeve gusset (50s sewing technique)
[kliknij, aby powiększyć]

3. Na środku kwadratu wzmacniającego rysujemy kropkę. Kwadrat układamy prawą na prawej rękawa - kropka na kwadracie pokrywa się z czubkiem trójkąta wyznaczonym przez linie zapasów. Przypinamy lub fastrygujemy.

4. Przyszywamy kwadrat, szyjąc na lewej stronie rękawa (tu mamy wyznaczone zapasy).

How to sew a sleeve gusset (50s sewing technique)
[kliknij, aby powiększyć]


5. Wzmocniony kwadratem czubek nacinamy aż do szwu. Należy uważać, aby nie przeciąć nici!

6. Kwadrat zaprasowujemy, składając wzdłuż linii szwu, najpierw z jednej potem z drugiej strony. Powstanie nam to, co widzicie na dolnym zdjęciu.

How to sew a sleeve gusset (50s sewing technique)
[kliknij, aby powiększyć]

7. Kwadrat przekładamy na lewą stronę rękawa i zaprasowujemy. Powstaje nam równe trójkątne wcięcie. 

Na zdjęciu lewa i prawa strona rękawa po zaprasowaniu.

How to sew a sleeve gusset (50s sewing technique)
[kliknij, aby powiększyć]

8. Klin układamy tak, aby prawa jego strona dotykała prawej strony zapasów rękawa i prawej strony kwadratu (wszystko to leży na lewej stronie rękawa). Przypinamy lub fastrygujemy jeden bok klina (nalepiej zacząć od lewego). Czubek klina wyznaczony przez zapasy leży na czubku wcięcia na rękawie.

9. Obracamy nasze elementy tak, aby prawa strona trójkąta była ułożona w górę. Prawa strona kwadratu wzmacniającego i rękawa jest ułożona w dół. Czubek klina i wcięcia w rękawie wyznacza nam na zdjęciu czerwona strzałka.

How to sew a sleeve gusset (50s sewing technique)
[kliknij, aby powiększyć]

10. Materiał rozkładamy tak, aby pod igłą znalazł się tylko kwadrat, zapasy klina i zapasy rękawa. Szycie zaczynamy od czubka. Szyjemy tak, aby szew przechodził w odległości milimetra od szwu mocującego kwadrat. Należy pamiętać o zabezpieczeniu szwu ściegiem powrotnym.

Miejsce szycia wyznaczyłam sobie zaprasowaniem (czerwona strzałka).

11. Z drugim bokiem klina postępujemy identycznie (powtarzamy kroki 8, 9, 10). Jeśli mamy problem z szyciem od czubka, zaczynamy od podstawy klina.

Przed skrojeniem właściwego materiału warto potrenować wszywanie klinów na próbce. Dwa pierwsze niekoniecznie wyjdą tak jak trzeba, ale z trzecim nie będziecie mieli już problemu! 

How to sew a sleeve gusset (50s sewing technique), szycie, krawiectwo, wszywanie klina, lata '50., retro, vintage, kimonowe rękawy, wykrój, instrukcja, tutorial, diy
[kliknij, aby powiększyć]

I GOTOWE!

Na zdjęciu lewa i prawa strona po przeprasowaniu.

Zapasy klina, rękawa i kwadratu można przyciąć i razem obrzucić. Radzę unikać lamowania, które w przypadku takich miejsca mocno odznacza się na prawej stronie odzieży.

How to sew a sleeve gusset (50s sewing technique)
[kliknij, aby powiększyć]


PL
Materiał: Cottonbee

EN
Fabric: Cottonbee

23 marca 2015

Footloose

30 raz(y) skomentowano
Niezbyt często godzę się na testowanie produktów. Zawsze mam obawy, że nie będę potrafiła rzetelnie ocenić przekazanych mi rzeczy. Winę ponosi nadmierny perfekcjonizm - po prostu lubię szukać dziury w całym. Tym razem jednak nie mogłam powiedzieć nie! A wszystko to przez opłakany stan moich stóp. 

Przeczytajcie, o co tu chodzi...

Wielokrotnie wspominałam na blogu o moim ogromnym problemie z tęgością obuwia*. Na naszym rynku po prostu brak butów dla wąskostopych. Zimowe obuwie można ciaśniej zasznurować i przez to zminimalizować dyskomfort, ale wiosenne i letnie musi być idealnie dopasowane do stopy. Dobrze wiemy, co dzieje się, gdy nawet najlepszej jakości obuwie stale spada ze stóp i jak spisują się standardowe porady sprzedawców - "to sobie pani coś wklei," "to sobie pani gumeczkę doszyje".

Kiedy więc pojawiła się okazja sprawdzenia, jak leżą buty polskie firmy SCA'VIOLA (nie miałam z nią dotychczas do czynienia), zgodziłam się błyskawicznie - po zaledwie kilkunastu godzinach rozważań :].  A nuż okazałoby się, że w końcu moje stopy trafią na coś wygodnego!

Wybierać mogłam z caaałej (prawie 120 par) wiosenno-letniej kolekcji. Oczywiście od razu moją uwagę przykuła para uroczych skórzanych balerinek z ostrymi noskami tak charakterystycznymi dla lat '50. ubiegłego wieku. A po jej otrzymaniu mojej radości nie było końca, bo okazała się szyta jak na wymiar! Pierwszy raz zdarzyło mi zdalnie dobrać obuwie o tak dobrze dopasowanej tęgości, a jakby tego było mało, w każdym calu odpowiadające mojemu gustowi (zwykle kupuję buty, bo dobrze leżą - nie patrzę na ich wygląd).

Zobaczcie, jak prezentują się na mych stopach:
SCA'VIOLA, buty, balerinki, shoes, skóra
[kliknij, aby powiększyć]

SCA'VIOLA, buty, balerinki, shoes, skóra
[kliknij, aby powiększyć]

Tęgość to jednak nie wszystko, co urzekło mnie w tych balerinach.

Na uwagę zasługuje:
  • niezwykle staranne wykonanie - brak tu jakichkolwiek nierówności, krzywych stębnowań, wystających nici czy śladów kleju;
  • bardzo miękka lakierowana skóra;
  • szeroki obcas wyposażony w wymienny flek;
  • starannie wykonana ozdoba przodu (złote końcówki są tu przykręcone na śrubki, więc nie ma mowy o wypływającym kleju), która została przyszyta, a nie przyklejona do obuwia;
  • świetnie wyprofilowana gruba podeszwa;
  • miękki zapiętek (nie wiem, dlaczego niektóre firmy robią je twarde jak kamień);
  • dołączony do butów woreczek, który pomieści całe pudełko.
A czy znalazłam tu jakieś minusy? Jasne, choć było ciężko ;]. Jedyną wadą tego obuwia jest niespójna informacja na temat materiału, z którego wykonano wkładkę. Nalepka na podeszwie mówi, że jest ona sztuczna, natomiast na stronach sklepów sprzedających produkty marki SCA'VIOLA wyraźnie widnieje "wkładka: skóra". 

Gdyby jednak wkładki okazały się nieskórzane, nie powinny raczej stwarzać problemów przy tak przewiewnej parze. Niedługo się o tym przekonam, bo baleriny będą stałym elementem moich codziennych strojów.

Edit: Wkładka i podszewka wykonane są ze skóry koziej.


I tuż po otwarciu przesyłki:
SCA'VIOLA, buty, obuwie, noski, balerinki, shoes, skóra
[kliknij, aby powiększyć]

SCA'VIOLA, buty, balerinki, shoes, skóra
[kliknij, aby powiększyć]

SCA'VIOLA, buty, balerinki, shoes, skóra
[kliknij, aby powiększyć]

PL 
Buty z noskiem (model W2020-03 BEIGE) : SCA'VIOLA
Halka: eBay
Spódnica: uszyłam sobie
Nylonowe pończochy: Natalie (lata '60.)

EN 
50s style pointed toe shoes: SCA'VIOLA
Petticoat: eBay
Skirt: made by me
Nylon stockings: Natalie (60s).


*  20 cm w podbiciu przy rozmiarze 37, czyli noszę tęgość F lub E.