UWAGA! PRZERWA TECHNICZNO-WAKACYJNA DO POCZĄTKU LIPCA.
W TYM CZASIE ZNAJDZIECIE MNIE NA INSTAGRAMIE ORAZ NA FACEBOOKU.

1 czerwca 2018

Doppelgänger

9 raz(y) skomentowano
Czasem mam ochotę odetchnąć od szycia ubrań. 
Czasem mam ochotę uszyć ubranie dla lalki. 
Z resztek...

Od kilku miesięcy moja dyżurna Tilda (samą lalkę uszyła moja mama kilka lat temu) czekała na odświeżenie. Lata spędzone na przedpokojowej komodzie nieco ją przykurzyły, z jej twarzy zniknęły rumieńce i oczy, a sukienka wyblakła od słońca. Jako że w moim krawieckim pokoju walały się resztki po szyciu ostatniej sukienki (koniecznie rzućcie na nią okiem przed obejrzeniem zdjęć Tildy!), od razu wzięłam się za metamorfozę lalki. 

Tildę pozbawiłam ubrań (poza pantalonami z koronką) i włosów, a następnie wrzuciłam ją do pralki. Bez problemu przetrwała 15 minut w trzydziestu stopniach. Kiedy już wyschła, odprułam częściowo nogę i uzupełniłam nieco zgniecione już wypełnienie. Wyszyłam oczy (zamiast je namalować), zaś nowe włosy zaplotłam na szpilkach, a potem przyszyłam. Zdecydowałam się na krótkiego boba z białej włóczki. Na twarzy namalowałam różem rumieńce, a potem całość utrwaliłam lakierem do włosów.

Następnie uszyłam i wykonałam dodatki, które - jak już pewnie zgadliście - oparłam na moim zdjęciu z poprzedniej notki:
  • sukienkę uszyłam z tej samej żółtej mieszanki lnu i bawełny oraz z bawełny w muszle (niestety, zabrakło materiału w kwiaty) - nie mogła się ona oczywiście obyć bez dwukolorowych szlufek, kontrafałdy i guziczków;
  • kapelusz zrobiłam z sinamay;
  • torebkę typu shopper i buty z czubkiem - z cielisto-różowego żakardu;
  • miniatura Burdy to wydruk, rozcięty, złożony i odpowiednio sklejony;
  • podobnie telefon, który dodatkowo nakleiłam na cienki karton i pokryłam taśmą klejącą;
  • najmniejszy element, czyli metalową spinkę do włosów, zrobiłam z kawałka drucika.
I wyszło tak:

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Tilda, doll, lalka, miniatury, miniatures
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć]

🇵🇱
Tilda: uszyta przez mamę
Ubranka i akcesoria: moja robota
Bawełna w muszle: Color Mercado

 🇬🇧
Tilda doll: made by my mom
Clothes and accesories: made by me

21 maja 2018

OSIEM

17 raz(y) skomentowano
8 (słownie: OSIEM!!!) lat temu zdecydowałam, że będę sobie szyć ubrania.

Wszystko zaczęło się od zestawu nici i maszyny SilverCrest. I choć obsługa maszyny nie była mi obca - nauczyłam się jej jako dziecko (oboje rodzice szyli, więc taki sprzęt zawsze był w domu; nawlekania maszyny i wykonania podstawowych szwów uczono również w 4 klasie szkoły podstawowej) - to o szyciu odzieży nie miałam bladego pojęcia. Wszycie zamka, odszycia czy lamówki było dla mnie czarną magią. Nie mówiąc już o dopasowaniu wykroju do moich wymiarów!

Bez jakiejkolwiek krawieckiej wiedzy skoczyłam na głęboką wodę i od razu wzięłam się za wyprodukowanie sukienki z Szycia krok po kroku, wiosna-lato 2009. I to była świetna decyzja, bo dzięki instrukcjom dołączonym do tego wykroju nauczyłam się szyć! Z późniejszą pomocą przyszła mi nie tylko Burda, ale i inne krawieckie wydawnictwa (na przykład pojedyncze wykroje Simplicity, McCall's czy Butterick, które zawierają bardzo szczegółowe i jasno przedstawione obrazkowe instrukcje) oraz wskazówki znalezione w sieci. Niezastąpiony okazał się również stały kontakt z rodzicielską bazą.

A wspominam o tym wszystkim nie tylko z okazji ósmej rocznicy (co roku się dziwię, że aż tyle w tym krawieckim świecie wytrwałam), ale w związku z licznymi prośbami o polecenie kursów. Niestety, nie jestem w stanie Wam tu w ogóle pomóc, bo sama nigdy z tego typu wspomagania nie korzystałam. I naprawdę nie wiem, czy kursy w ogóle mają sens, bo wszystkich potrzebnych mi technik krawieckich nauczyłam się w domu metodą prób i błędów.

Przypomnę jednak to, o czym wspominałam już na blogu i staram się napisać każdej z pytających mnie o krawieckie szkolenia osób. Jeśli uczestnictwo w takim kursie wydaje się Wam niezbędne, rozglądajcie się za miejscami, które prowadzą zajęcia od lat, a w sieci i/lub wśród Waszych znajomych cieszą się dobrą opinią. Niestety, rynek wyczuł biznes w powracającym do polskich domów krawiectwie i zdarza się, że oferowane zajęcia są sposobem na wyciągnięcie pieniędzy od zainteresowanych. Dlatego uważajcie na drogie oferty, obiecujące spektakularne efekty (a szczególnie te, które promują kursy zdalne, na przykład na YouTube), wciskające dziwaczne gratisy w zamian za szybką wpłatę czy przesyłane w postaci nachalnego spamu (ja również dostaję je na Facebooku). Dobrzy nauczyciele nie muszą w agresywny sposób zabiegać o uczniów. Przed uiszczeniem jakiejkolwiek opłaty skontaktujcie się z prowadzącym i zapytajcie o jego doświadczenie oraz o szczegółowy program zajęć. Uczciwi organizatorzy nie będą mieli żadnych problemów z odpowiedzią.

Nim ostatecznie pojmiecie decyzję o kursie, zasiądźcie do maszyny, nawleczcie ją zgodnie z instrukcją i spróbujcie wykonać krótkie szwy na kawałku złożonej bawełny. Na początku będzie strasznie (każdy szyjący kiedyś miał wrażenie, że nie ma żadnej kontroli nad prędkością szycia), ale szybko okaże się, że maszyna wcale nie jest taka straszna i nie zrobi nikomu krzywdy, póki celowo  nie podłoży się palca pod igłę!

Trzymam kciuki (wielokrotnie przeszyte, choć nie celowo ;])!

A że ten blog nie samym tekstem żyje, to poniżej zobaczycie sukienkę z łączonych materiałów na mnie. To będzie moja tegoroczna letnia miłość, bo nosi się wybornie!

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

Tak mi się jakoś po szafiarsku stanęło:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

Wersja związana:
  marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

I selfie na koniec:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

Stay tuned, bo kolejna sukienka już się szyje!

🇵🇱
Sukienka: uszyłam sobie
Torebka: prezent od rodziców, Big Star
Pasek: vintage
Buty: Sca'Viola
Okulary: prezent od pana Marchewki, Opposit
Kapelusz: przywiozłam z Malty

🇬🇧
60s style drese: made by me
Shopper bag: a gift from my parents, Big Star
Belt: vintage
Shoes: Sca'Viola
Sunglasses: a gift from Mr Carrot, Opposit
Sun hat: bought in Malta