22 czerwca 2015

Malta + Tilda = Matilda

15 raz(y) skomentowano
Mój wakacyjny bagaż jest mikroskopijny. Wszystko na 11-dniowy urlop mieszczę w torbie podręcznej (kabinowej).

Gdybym miała zabierać kolejny wielki bagaż do luku, prawdopodobnie nigdzie bym nie poleciała, bo nienawidzę targać ciężarów. Już na sam ich widok robi mi się słabo ;].

Jednak tym razem moja walizka będzie nieco cięższa, bo na Maltę wybiera się z nami prezent dla naszych gospodarzy (pomyśleliśmy z panem Marchewką, że miło by było coś im podarować, szczególnie że oferta wynajmu była naprawdę korzystna).

Samą lalkę typu Tilda i pojemniczek z kawą jakiś czas temu wykonała moja mama i to ona podsunęła mi pomysł na taki właśnie podarunek.

Początkowo lalkę planowałam przyodziać w strój ludowy, ale ostatecznie postawiłam na miniaturki uszytych przeze mnie ubrań.

Fartuszek wykonałam dokładnie tak samo, jak duży oryginał. Sukienka natomiast to prosty model z dołem z połowy koła, pionowymi zaszewkami biustowymi (choć u tej pani raczej się biustu nie uświadczy) i trójkątnym dekoltem na plecach.  Wszystkie podkroje odszyłam, aby się nie strzępiły.

Całość wyszła bardzo przyzwoicie. Nawet jestem zadowolona, szczególnie że całkowicie brakuje mi cierpliwości do tworzenia takich maleńkich rzeczy.

Spójrzcie na zdjęcia: 

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, sewing, vintage, retro, doll, Tilda, miniature, apron, dress, gift, prezent, handmade, diy
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć]


PL
Lalka: uszyta przez mamę
Kubełek z kawą: wykonany przez mamę
Sukienka: uszyłam lalce
Fartuszek: uszyłam lalce

EN
Doll: made by my mom
Coffee bucket: made by my mom
Dress: made by me
Apron: made by me

19 czerwca 2015

Na chłopski rozum

19 raz(y) skomentowano
Wielokrotnie wspominałam, że kocham Wrocław i nie wyobrażam sobie mieszkania w innym miejscu (no, może poza Maltą ;]). Ostatnio mam jednak wrażenie, że potrzeby i dobro mieszkańców odchodzą na dalszy plan, a ich miejsce zajmuje gra pozorów - nieważne co w środku, ważne, aby ładnie wyglądało na zdjęciu.

Zanim jednak przejdę do marudzenia, zaznaczę, że na szczęście nie wszystko schodzi tu na psy.

W zeszła niedzielę wybraliśmy się z Panem Marchewką na targi mody i designu POP UP STORE (wydanie 11), które jest bezpłatną, pozbawioną pompy wersją Wrocław Fashion Meeting, cyklicznie odbywającą się w budynkach Browaru Mieszczańskiego na ul. Hubskiej.

Rezygnacja z konkursów i pompatycznych pokazów mody prowadzonych przez celebrytów  zdecydowanie podniosła jakość samych targów. No bo miło tak w luźnej atmosferze popodziwiać wspaniałe polskie rękodzieło, które tu nie ogranicza się jedynie do odzieży (mamy tu wszelkiego rodzaju dodatki, akcesoria, meble i drobne wyposażenie mieszkań oraz naturalne kosmetyki). Dużo zmienia również ciekawsze otoczenie (surowe wnętrze stadionu po prostu się do tego nie nadaje) i dołączenie do imprezy zjazdu food trucków.

Mam nadzieję, że wersja stadionowa już nie powróci! Szczególnie że tegoroczna wiosenna edycja w ogóle się nie odbyła.

A teraz o tym, co nasze miasto robi z kultowymi dla mieszkańców lokalami.

Tego samego dnia wybraliśmy się do reotwartego po latach Baru Barbara. Kultowa jadłodajnia i kawiarnia w jednym, która działała na rogu ul. Świdnickiej i Kazimierza Wielkiego od lat '60. aż po okres przemian ustrojowych, była lokalem wyjątkowym pod względem wystroju (to tu zamontowano pierwsze przesuwane okna), atmosfery i jedzenia (to tu przychodzono na krem sułtański).

Po latach nieistnienia Barbara ożyła w zeszły weekend. Niestety, barem lokal ten jest tylko z nazwy, bo ktoś w urzędzie miasta pomyślał, że większą wartość dla mieszkańców będzie miało stoisko z dotykowymi ekranami niż w pełni odbudowana jadłodajnia. I tak Bar Barbara został zdegradowany do biura i punktu informacyjnego ESK 2016. Starannie przygotowane wnętrze, świetnie nawiązujące do lat '60. i '70., straszy brakiem spójnego pomysłu na jego wykorzystanie - troszkę w nim galerii, troszkę punktu informacyjnego, troszkę mikrobaru z kawą i oranżadą, troszkę pustej przestrzeni*.

Za to jak pięknie się fotografuje, szczególnie barbarowy neon, który mylnie sugeruje przechodniom, że w środku zjemy coś na miarę dawnego lokalu!

Na nasze nieszczęście podupadających miejsc we Wrocławiu jest coraz więcej. Choćby legendarna księgarnia Eureka, działająca na Kołłątaja od 1961 roku, zamknęła w grudniu swoje podwoje. Jej miejsce zajął lumpeks! 

Uciekać z dawnej lokalizacji musiała również cukiernia Babeczka (ul. Świdnicka, naprzeciwko Opery), czyli dawna cukiernia Orbisu z prawie 40-letnim stażem i najlepszym na świecie torcikiem Royal. Zapewne podobny los czeka znajdująca się na rynku Witaminkę czy księgarnię Pod Arkadami.

Wydaje się, że władze Wrocławia, coraz bardziej nastawione czy to na zysk (bank czy lumpeks zapłacą więcej od kultowej księgarni), czy to na autopromocję (punkt informacyjny służy turystom... i właściwie tylko im), zapominają o miejscach, które decydują o atmosferze miasta i stanowią część jego dziedzictwa kulturowego. Jeszcze parę lat takich działań i będziemy mieszkać w mieście przeznaczonym tylko dla inwestorów, a zupełnie nie dla mieszkańców.

***

Żeby nie było tylko smutno, na koniec trochę krawiecko. Na zdjęciach bluzka-chłopka w akcji. Wygląda świetnie również z podwiniętą pod gumkę baskinką. 

Peasant blouse + Jeans, blog, szycie, krawiectwo, retro, vintage, style, fashion, 50s, 60s, denim, bluzka-chłopka, bawełna, wykrój, beyer mode, burda, mokasyny, Sca'Viola, turkus
Peasant blouse + Jeans, blog, szycie, krawiectwo, retro, vintage, style, fashion, 50s, 60s, denim, bluzka-chłopka, bawełna, wykrój, beyer mode, burda, mokasyny, Sca'Viola, turkus
Peasant blouse + Jeans, blog, szycie, krawiectwo, retro, vintage, style, fashion, 50s, 60s, denim, bluzka-chłopka, bawełna, wykrój, beyer mode, burda, mokasyny, Sca'Viola, turkus
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

PL
Bluzka-chłopka: uszyłam sobie, #122 z Burdy 2/2009
Jeansy: uszyłam sobie, #30609 z Beyer Mode 6/1963
Mokasyny: Sca'Viola
Pasek: vintage
Broszka-zebra: Allegro
Torebka: prezent od Leny

EN
Peasant blouse: made by me, #122 from Burda 2/2009
Jeans: made by me, #30609 from Beyer Mode 6/1963
Shoes: Sca'Viola
Belt: vintage
Brooch: Allegro
Bag: a gift from Lena


*Ponoć w połowie wakacji ma tam ruszyć bistro, niestety nie znalazłam żadnych konkretnych informacji na ten temat.