21 maja 2018

OSIEM

8 (słownie: OSIEM!!!) lat temu zdecydowałam, że będę sobie szyć ubrania.

Wszystko zaczęło się od zestawu nici i maszyny SilverCrest. I choć obsługa maszyny nie była mi obca - nauczyłam się jej jako dziecko (oboje rodzice szyli, więc taki sprzęt zawsze był w domu; nawlekania maszyny i wykonania podstawowych szwów uczono również w 4 klasie szkoły podstawowej) - to o szyciu odzieży nie miałam bladego pojęcia. Wszycie zamka, odszycia czy lamówki było dla mnie czarną magią. Nie mówiąc już o dopasowaniu wykroju do moich wymiarów!

Bez jakiejkolwiek krawieckiej wiedzy skoczyłam na głęboką wodę i od razu wzięłam się za wyprodukowanie sukienki z Szycia krok po kroku, wiosna-lato 2009. I to była świetna decyzja, bo dzięki instrukcjom dołączonym do tego wykroju nauczyłam się szyć! Z późniejszą pomocą przyszła mi nie tylko Burda, ale i inne krawieckie wydawnictwa (na przykład pojedyncze wykroje Simplicity, McCall's czy Butterick, które zawierają bardzo szczegółowe i jasno przedstawione obrazkowe instrukcje) oraz wskazówki znalezione w sieci. Niezastąpiony okazał się również stały kontakt z rodzicielską bazą.

A wspominam o tym wszystkim nie tylko z okazji ósmej rocznicy (co roku się dziwię, że aż tyle w tym krawieckim świecie wytrwałam), ale w związku z licznymi prośbami o polecenie kursów. Niestety, nie jestem w stanie Wam tu w ogóle pomóc, bo sama nigdy z tego typu wspomagania nie korzystałam. I naprawdę nie wiem, czy kursy w ogóle mają sens, bo wszystkich potrzebnych mi technik krawieckich nauczyłam się w domu metodą prób i błędów.

Przypomnę jednak to, o czym wspominałam już na blogu i staram się napisać każdej z pytających mnie o krawieckie szkolenia osób. Jeśli uczestnictwo w takim kursie wydaje się Wam niezbędne, rozglądajcie się za miejscami, które prowadzą zajęcia od lat, a w sieci i/lub wśród Waszych znajomych cieszą się dobrą opinią. Niestety, rynek wyczuł biznes w powracającym do polskich domów krawiectwie i zdarza się, że oferowane zajęcia są sposobem na wyciągnięcie pieniędzy od zainteresowanych. Dlatego uważajcie na drogie oferty, obiecujące spektakularne efekty (a szczególnie te, które promują kursy zdalne, na przykład na YouTube), wciskające dziwaczne gratisy w zamian za szybką wpłatę czy przesyłane w postaci nachalnego spamu (ja również dostaję je na Facebooku). Dobrzy nauczyciele nie muszą w agresywny sposób zabiegać o uczniów. Przed uiszczeniem jakiejkolwiek opłaty skontaktujcie się z prowadzącym i zapytajcie o jego doświadczenie oraz o szczegółowy program zajęć. Uczciwi organizatorzy nie będą mieli żadnych problemów z odpowiedzią.

Nim ostatecznie pojmiecie decyzję o kursie, zasiądźcie do maszyny, nawleczcie ją zgodnie z instrukcją i spróbujcie wykonać krótkie szwy na kawałku złożonej bawełny. Na początku będzie strasznie (każdy szyjący kiedyś miał wrażenie, że nie ma żadnej kontroli nad prędkością szycia), ale szybko okaże się, że maszyna wcale nie jest taka straszna i nie zrobi nikomu krzywdy, póki celowo  nie podłoży się palca pod igłę!

Trzymam kciuki (wielokrotnie przeszyte, choć nie celowo ;])!

A że ten blog nie samym tekstem żyje, to poniżej zobaczycie sukienkę z łączonych materiałów na mnie. To będzie moja tegoroczna letnia miłość, bo nosi się wybornie!

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

Tak mi się jakoś po szafiarsku stanęło:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

Wersja związana:
  marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

I selfie na koniec:
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, moda, styl, vintage, retro, repro, 1950s, 1960s, Wrocław szyje, w starym stylu, Mod, dress, sukienka, kwiaty, flower print, linen, cotton, bawełna, len
[kliknij, aby powiększyć]

Stay tuned, bo kolejna sukienka już się szyje!

🇵🇱
Sukienka: uszyłam sobie
Torebka: prezent od rodziców, Big Star
Pasek: vintage
Buty: Sca'Viola
Okulary: prezent od pana Marchewki, Opposit
Kapelusz: przywiozłam z Malty

🇬🇧
60s style drese: made by me
Shopper bag: a gift from my parents, Big Star
Belt: vintage
Shoes: Sca'Viola
Sunglasses: a gift from Mr Carrot, Opposit
Sun hat: bought in Malta 

18 komentarzy:

  1. Cudowna Marchewkowa ♥
    Z szyciem jak ze wszystkim innym - praktyka i zaangażowanie czyni mistrza ;-) mam nadzieję, że w końcu będę mieć czas na zaangażowane praktykowanie, bo pomysłów kilka jest, a zapotrzebowanie na kilka sztuk odzieży także (się okazało, że mam całą jedną pasującą koszulę, pffff...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Ano, zgadza się. Szycie to głównie praktyka. Niestety, pojawiły się osoby, którym zamarzyło się zrobić biznes na oszukiwaniu pasjonatów krawiectwa :/.

      Dzięki Ci wielki i owocnego szycia, Lenny! 💋

      Usuń
    2. Kiedyś, na razie se rozrysowuję co chcę ;-)

      Usuń
  2. A czy potrafisz policzyć ile sukienek sobie uszyłaś? Ta jest świetna, noszona z paskiem czy bez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Około 20, ale w szafie zostało mi już tylko kilka. Część sprzedałam, część się zużyła (na początku szyłam z tanich i kiepskiej jakości materiałów).

      Serdecznie dziękuję!

      Usuń
  3. O, teraz to dopiero widać długość! Fajna sukienka (kciuk w górę)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego szyciowo najlepszego z okazji jubileuszu🎈

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała sesja, a ten wzór spódniczki po prostu do Ciebie pasuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  6. Droga Marchewko,
    jakie to szczęście, że 8 lat temu chwyciłaś za igłę (i nić. I tkaninę). Nie tylko zmieniło to polską blogosferę szyciową, ale dało mi bezpośredni bodziec do zostania kolejnym samoukiem szyciowym. Wiele Ci zawdzięczam!
    Sukienka jest wyborna, szczególnie w wersji bez paska. Masz niesamowitą, dziewczęcą urodę - mieszanka młodej Mii Farrow i Audrey Hepburn - dzięki czemu styl lat 60 bardzo Ci służy (nawet bardziej niż późne lata 50). A detale (zdjęcie szlufki z Instagrama!) dosłownie zapierają dech w piersiach. Sewing porn! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci przeogromne za tak miłe słowa! 💋 Motywacją są dla mnie wielką.

      Usuń
  7. 8 lat ! Moje gratulacje :-) Ja jestem również szyciowym samoukiem, który podobnie jak Ty jest zdania, że jeśli tyko bardzo ci zależy na nauce szycia - to zasiądź do maszyny i po prostu zacznij szyć. Choć wiem, że są osoby które bez takiego kursu - ani rusz. Kwestia bardzo indywidualna :-)
    Niemniej - gratulacje raz jeszcze. A w sukience wyglądasz pięknie - tak letnio i radośnie. Niech się dobrze nosi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokłony biję w podzięce! 🙇‍♀️

      Usuń
  8. To już wszystko trwa aż od 8 lat? No to gratuluję wytrwałości, ja to bym się załamała pewnie na starcie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam blog to już prawie 10 lat! :D Serdecznie dziękuję 🙇‍♀️.

      Usuń
  9. Fajna przyjemna i kolorowa sesja :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.