29 października 2011

Tkanina grozy i nie mogę spać, bo mierzę nowe rękawiczki

Ostatnio spotkało mnie zdarzenie iście traumatyczne. Jakiś czas temu bliska mi osoba poprosiła mnie o uszycie sukienki. Nie, to jeszcze nie ta trauma (choć to pierwsza rzecz, której nie szyję dla siebie, więc zrozumiałe jest, że mogłabym się czuć odrobinę nieswojo ;-])! Sukienka miała powstać z przepięknego, opalizującego szantungu jedwabno-wiskozowego. Tkanina podobała mi się tak bardzo, że zdążyłam pochwalić się nią na moim facebookowym fan page'u.
Wykrój przerysowałam z dokładnością co do milimetra. Wycięłam poszczególne elementy i przygotowałam się psychicznie do szycia. Na pierwszy ogień zawsze idzie próbka materiału. Tymczasem próbka tego szantungu przyprawiła mnie niemal o zawał. Tkanina w miejscu zszycia rwała się niczym papier! Nie pomogła zmiana igły ani ściegu. Nie pomogło podkładanie pasków papieru. Albo ten szantung przeleżał rok na słońcu, albo z odzieżowym to on niewiele miał wspólnego.

Spotkałyście/liście się się kiedyś z takimi tkaninami?

Na szczęście wczoraj, czyli w piątek, udało się zdobyć nowy, prawidłowo działający i równie piękny materiał. Odetchnęłam z ulgą.

Ale, ale... Ja tu o moich tkaninowych traumach, a prezentacji domagają się rękawiczki. Orydżinal wintydż, marzeń moich spełnienie! Jest to prezent od przemiłej i niezwykle uzdolnionej właścicielki sklepiku Moje Pokoje oraz tego niezwykłego bloga. Tylko rzućcie okiem na jej dzieła, a padniecie z zachwytu (w sklepiku i na jego fan page'u polecam przejrzenie lal wykonanych na życzenie).

marchewkowa, szafiarka, retro, vintage gloves, rękawiczki, butelkowa zieleń
[kliknij, aby powiększyć]

Pasują, jak na mnie szyte!
marchewkowa, szafiarka, retro, vintage gloves, rękawiczki, butelkowa zieleń
[kliknij, aby powiększyć]

Do rękawiczek dołączone były te śliczne pudrowe kolczyki:

marchewkowa, szafiarka, retro, vintage, kolczyki, pudrowy róż
[kliknij, aby powiększyć]


Rękawiczki i kolczyki: prezent od właścicielki sklepu Moje Pokoje
oraz tego pięknego bloga


PS Już w najbliższy poniedziałek na Leśno-Marchewkowej odbędzie się konkurs, w którym główną nagrodą będzie kosmiczna machina marki Philips (to w związku z prowadzonymi testami generatora pary PerfectCare). Dodatkowo pan Marchewka funduje książkowe nagrody pocieszenia. Osoby, którym książki zostaną przyznane, będą mogły wybrać spośród kilku tytułów. Stay tuned!

18 komentarzy:

  1. Rękawiczki piękne! Kolor idealny:) Powodzenia z szyciem i z niecierpliwoscią oczekuję konkursu!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne rękawulce i kolczyki takie delikatne mmmm. Wskoczyłam na polecanego przez Ciebie bloga i masz racje- zdolniacha z niej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Rękawiczki cudnie wyglądają, będą bardzo dobrze wyglądać z Twoimi niesamowitymi stylizacjami! Niezła historia z tkaniną, ja się z czymś takim nie spotkałam, ale to tylko dlatego, że krawcowa ze mnie żadna. Jestem bardzo ciekawa, co trzeba będzie zrobić w konkursie. Może i ja wezmę udział? ;)

    www.messrose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam taki kolor!
    Ożywi każdą stylizacje.

    Gorąco pozdrawiam,
    Koka-inna.

    p.s. wpadaj do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Ostatnio z mamą dyskutowałyśmy o tkaninach, które rwą się w trakcie szycie. Akurat miałyśmy podobny problem z taką satyną o zupełnie "papierowej" strukturze. Wszyty w nią suwak dosłownie "pękał w szwach".
    A sukienkę mam uszytą! Rzuciałam się na nią sama, ale potem moja niezawodna mama zaczęła ją wykańczać jak to profesjonalna krawcowa. Wszystko ręcznie! Krój bardzo ładny i nawet proste do uszycia, choć te przednie szwy z kątem prostym są megawkurzające! Koniecznie uszyj ją z jakiegoś posłusznego materiału, polecam elastyczne pseudozamsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. też mam taką sukienkę :) i nawet te przednie szwy nie są straszne, tylko... z tego co pamiętam wykrój jest na małe kobietki, a ja jestem wysoka i odcięcie wyszło troszkę za wysoko. ale i tak fason jest boski, koniecznie pokaż efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli to nie jest po prostu wada materiału tylko rwanie wynika z jego delikatności to powinnaś podłożyć na szwach flizelinę albo klejonkę, w ogóle tak się powinno robić przy delikatnych materiałach albo takich o luźnym splocie. Pozdrawiam i gratuluję talentu i pasji!

    OdpowiedzUsuń
  8. na szczęście tak niegrzeczne materiały występują u mnie tylko pod postacią starych prześcieradeł zużywanych do "brudnej roboty". a nie wszystkie tak się zachowują. tylko te z wyjątkowo podłego płótna.

    już sobie wyobrażam co musiałaś przeżywać gdy to cudo zaczęło się rozłazić.

    rękawiczki i polecany blog - świetne! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok, trafiały mi się trudne materiały, ale na szczęście nigdy aż takie traumatyczne. A gdyby to jeszcze było szycie dla kogoś... podziwiam, że nie potrzebowałaś natychmiastowej konsultacji kardiologicznej. A rękawiczki są cudne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rękawiczki kolorystycznie ładne, a no i czekam na konkurs :-) może się załapie na nagrodę pocieszenia (tylko).

    OdpowiedzUsuń
  11. Serdecznie Wam dziękuję za przemiłe słowa! :)

    @Agnieszka: A zapraszam, zapraszam! Konkurs pojawi się w poniedziałek rano.

    @Monika: Prawda, że niezwykłe zabawki tworzy?

    @Messrox: Trzeba będzie odpowiedzieć na jedno proste pytanie. Forma wypowiedzi dowolna!

    @Koka!nna: O, tak! Butelkowa zieleń potrafi zdziałać cuda.

    @Kaka Bubu: Ja po nieudanej próbie uszycia sukienki z klinami w rękawach kimonowych wzięłam się za wypróbowanie przeróżnych technik wszywania takich elementów. Teraz nacinam wszystkie rogi do samego szwu i z wszyciem nie ma problemu. Sukienkę szyję z delikatnie elastycznej satyno-tafty w kolorze malinowym.

    @Karolina: Te rozmiary dla niższych kobiet nie za wiele się różnią. Ja czasem szyję z nich dla siebie i jedyne, co muszę zrobić, to obniżyć o 1,5 cm talię. Reszta pasuje bez poprawek.

    @Unicornis: Podklejałam! Nic nie dało. Klejonka pozostawała nietknięta, włókna tkaniny się darły.

    @Karolina-g: Stare prześcieradło to rozumiem, ale nowiuśki szantung? Nie mam pojęcia, co z nim było nie tak.

    @Intensywnie Kreatywna: Przeżyłam, ale ledwo ;].


    Pozdrowienia! Udanego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Kasia: To dopiero traumatyczne przeżycie! o_O

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aaa! Usunęłam komentarz nie na tej stronie!:D Zuch dziewczyna, dała rada;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne rękawiczki, mi też marzy się taki prezent!

    Współczuję przejść z tkaniną. Ja bym chyba dostała zawału. Ja kupuję wyłącznie stacjonarnie, ze względu na brak kasy.
    Przynajmniej widzę, że dana tkanina to nowa dostawa lub była przechowywana z dala od okna.
    Może przed dużym projektem, spróbuj uszyć coś małego, np. poduszeczkę zapachową,czy woreczek. Ja, zanim wpadłam na pomysł uszycia sukienki z pięknego, błękitnego materiału, uszyłam przybornik na druty do robótek. W ten sposób przekonałam się o jakości tkaniny.
    Nie mogę się doczekać konkursu. Wyznam jednak, że książki bardziej mnie pociągają niż generator, chociaż korzystałam z podobnego, jest niezwykle przydatny. Najbardziej ucieszyłby mnie kawałek materiału
    ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja tez szyje te sukienke!

    OdpowiedzUsuń
  17. @Kasia: No to podziwiam!

    @Arachne: Ja materiały kupuję głównie w necie, bo nawet z przesyłką wychodzą sporo taniej niż w sklepie stacjonarnym. Niestety, we Wrocławiu w sklepach z dobrymi tkaninami panuje drożyzna niewyobrażalna.
    Przed każdym szyciem zawsze zszywam resztki tkaniny. Naciągam je, piorę, suszę, prasuję. Po takich testach zwykle wiadomo, jak gotowa rzecz będzie się zachowywała. Ale Twój pomysł jest jeszcze lepszy. Przynajmniej powstaje z tego jakaś użyteczna rzecz!

    Co do konkursu, to nagrodą główną nie będzie prezentowany generatora, ale równie kosmiczne i ciekawe urządzenie :).

    Pozdrowienia!


    @Anononim z 12:28 PM: Prawda, że ten model jest niezwykle interesujący?

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny kolor, elektryzująca zieleń na jesien?;)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.