odzież - biżuteria - książki - wykroje - sprzęty

22 czerwca 2014

Dziwne odgłosy wydawane przez żywność...

74 raz(y) skomentowano
... czyli co we wrocławskiej gastronomii piszczy, część druga.

  • Do Tommy Burger trafiliśmy przypadkiem, wracając z biustonoszowych zakupów w Bra-Shopie (pozdrawiam najlepszą wrocławską brafitterkę!). Niewielki lokal, umiejscowiony w bloku przy ul. Ślicznej, oferuje nam osiem wersji piramidalnie ogromnych burgerów, noszących imiona właściciela lokalu i jego przyjaciół. Mamy tu na przykład ostrego Mariusza, włoską Julkę i koziego Mariana (wszystkie trzy wypróbowane). Wspaniale doprawione mięcho, góra pysznych dodatków, chrupiąca bułka i domowej roboty frytki sprawiają, że chce się tu wracać. Chociaż właściwie wracać wcale nie trzeba, bo to jedyna znana nam burgerowania, w której można sobie burgera zamówić z dowozem do domu!
  • Choć z panem Marchewką pieczemy własne pieczywo, to czasem lubimy poszpiegować przemysłowo i przetestować ofertę lepszych piekarni, a taką piekarnią jest Kumin na ul. Zwycięskiej. Czego tam nie ma... Dostaniemy tu chleby, bułki i drożdżówki z każdej mąki i z dodatkami, o których filozofom się nie śniło. A do tego na miejscu można skonsumować kanapki i wypić kawę. Pełen wypas!
  • Chciałam jeszcze napisać o niewielkim francuskim bistro w pasażu restauracyjnym na ul. Więziennej, jednak w trakcie tworzenia notki okazało się, że lokal został zamknięty (zapewne zginął w gąszczu obleganych przez klientów pizzerii). A mowa o Le Rendez-Vous. Podawali tam wybitną zupę cebulową, przepyszne słone tarty i prawdziwe francuskie tosty, co nie dziwiło, bo lokal prowadzili Francuzi. Wielka szkoda.
  • Do tej pory nie odwiedziliśmy najbliższego nam nowo otwartego lokalu Nigdy nie zapomnę. Podobnie jak piekarnia, znajduje się on na ul. Zwycięskiej. A może ktoś z Was odwiedził już to miejsce i może podzielić się wrażeniami?

Wracając do spraw szyciowych...
Komplet z bawełnianego kretonu, zadrukowanego moim wzorem przez CottonBee, przetestowałam już w największe upały. Spisał się lepiej niż niejedna letnia sukienka!

A tak prezentuje się z Marchewką w środku:
 
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

 PL
Wiosenno-letni komplet, inspirowany modą przełomu lat '50. i '60.  (bluzka + spódnica): uszyłam sobie
Wykrój góry: Butterick 5605 (przedruk oryginalnego wykroju z 1956 roku)
Wykrój dołu: trzy kwadraty 60x60 cm
Kreton: narysowałam sobie, wydrukowany przez CottonBee
Tu wydrukujecie kwity pomarańczy dla siebie
Klipsy z lat '50.: prezent od pana Marchewki
Koturny: CCC
Koronkowe rękawiczki: Ko-Moda.com
Torebka: lumpeks 

 EN
50s/60s style set: made by me
Top pattern: Butterick 5605
Skirt pattern: 3 squares of fabric (24x24")
Fabric: designed by me, printed by CottonBee
Vintage clip earrings:  a gift form Mr. Carrot
Wedges: CCC
Lace gloves: Ko-Moda.com
Bag: second-hand shop

6 czerwca 2014

Aktuelle Herbstmodelle, czyli co się kryje w Beyer Mode 9/1960

27 raz(y) skomentowano
W marcu moja kolekcja starych wykrojów powiększyła się o dwa numery magazynu, którego do tej pory nie znałam - Beyer Mode! A to wszystko dzięki jednej z czytelniczek marchewkowego blogaska, pani Brygidzie, która podzieliła się ze mną swoją kolekcją.

Dziś chciałam Wam zaprezentować jeden z numerów.

Mimo że okaz ten wydano we wrześniu 1960 roku, wszystko trzyma się tu kupy. Nawet arkusz z wykrojami się nie kruszy (co zdarzało mi się przy innych, nie tak starych wykrojach). Tylko szyć!

Podobnie jak w starej Burdzie, poszczególne modele dostępne są w jednym rozmiarze, natomiast tabela wymiarów jest nieco inna (mniejsza różnica między biustem, a talią), zaś oznaczeniem danego rozmiaru jest wielkość biustu (w Burdzie mamy na przykład 38/40, a tu 88). Niemal identycznie wygląda wkładka z opisami wykrojów i same arkusze. W przypadku Beyer Mode prawidłowe przerysowywanie konkretnego modelu z arkusza to jednak spore wyzwanie - wszystkie linie mają ten sam kolor (rzućcie okiem na przedostatnie zdjęcie).

Jako że jest to numer wrześniowy, do czynienia mamy tu z całą gamą wczesnojesiennych wełnianych kompletów, kostiumów i płaszczy. W magazynie znajdziemy również kolekcję sukienek dziennych i koktajlowych. Każdy model zdobią wyjątkowo ciekawe detale, których próżno szukać we współczesnych wykrojach.

Ale co tu dużo gadać, spójrzcie sami!

vintage, retro, sewing, szycie, krawiectwo, lata, 60s, Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
[kliknij, aby powiększyć]