24 stycznia 2017

This show will wreck your evening, your whole life and your day...

Dawno na blogu nie gościła notka serialowa. Oj, dawno! Dlatego dziś postanowiliśmy z panem Marchewką podzielić się z Wami naszymi ostatnimi odkryciami.  Wspomnimy tu przede wszystkim o serialach niszowych, które przeszły bez echa lub nie zyskały zbyt wielkiego grona odbiorców, choć na to zdecydowanie zasługiwały.
  • "Good Morning Call" (Netflix/Fuji TV) - japońskie live action, czyli aktorska wersja mangi o tym samym tytule. I choć manga to typowo dziewczyńsko-nastolatkowe shōjo, to serial potrafi się podobać nawet dorosłym... mężczyznom (pan Marchewka potwierdza!). Niby banalna historia o parze nastolatków, którzy przez przypadek wynajmują to samo mieszkanie, jest nie tylko niesamowicie zabawna, ale wzruszająca i, co ciekawe, zaskakująca. Z niecierpliwością czekaliśmy na każdy odcinek i żałowaliśmy, że było ich zaledwie 17! Niestety, do tej pory nie wiadomo, czy zekranizowana zostanie druga część mangi.

  • "Midnight Diner: Tokyo Stories" (Netflix) - i kolejny fascynujący serial typu live action wprost z Japonii. Jest to trzecia ekranizacja mangi "Shinya Shokudō", która tym razem powstała przy współpracy z Netflixem. Każdy z 10 odcinków opowiada historię innych bohaterów. Wszystkich łączy jednak tytułowa nocna knajpka, jej właściciel oraz jedna z tradycyjnych potraw (przepis podawany jest na końcu każdego z odcinków). Serial przesycony jest typowo japońskim humorem dla dorosłych, który nie każdemu musi przypaść do gustu. Nas jednak ta produkcja zachwyciła pod każdym względem i z niecierpliwością czekamy na kolejną serię!

  • "The Young Pope" (HBO) - majstersztyk, do którego pan Marchewka podszedł początkowo jak pies do jeża. Nie dziwne, bo głównego - młodego, zabójczo przystojnego, ekstremalnie liberalnego i dopiero co wybranego na urząd papieża - bohatera (w tej roli Jude Law) poznajemy od d**y strony. Dosłownie! Jak się chwilę później okazuje, nie wszystko jest takie, jak się widzowi wydaje. I właściwie do końca serii nie może być pewny, co jest jawą, a co snem, bo odpowiedzi nie są tu podane na tacy. Niesamowita fabuła z elementami paranormalnymi wciągnęła nas niesłychanie i myślę, że zainteresuje wielu, niezależnie od poglądów czy wyznania (bo one w tej historii tak naprawdę nie mają znaczenia). "The Young Pope" to nasz numer jeden zeszłego roku. A kolejna seria już się kręci!

  • "A Series of Unfortunate Events" (Netflix) - czytaliście "Serię niefortunnych zdarzeń"? Nie? Nic nie szkodzi, bo najnowsze dziecko Netflixa całkiem wiernie oddaje fabułę książek. Cała historia (dodajmy, że to mrożący krew w żyłach kryminał) dzieje się w świecie alternatywnym, który wygląda, jak połączenie naszych lat '50. ze współczesnością (bohaterom zdarzają się nietrafione zakupy w sieci). Trójka dzieci traci rodziców w pożarze i całkowicie nieprzypadkowo trafia, choć nie powinna, do przystojnego i utalentowanego hrabiego Olafa, który postanawia połasić się na ich fortunę. W rolę Olafa wciela się Neil Patrick Harris, który wymiata nie tylko aktorsko, ale i wokalnie (Oglądaliście "Dr. Horrible's Sing-Along Blog"? To ten poziom!). A wykonana przez niego piosenka tytułowa już jest hitem. Pierwsza seria obejmuje cztery książki. Kolejne dwie zajmą się resztą.

  • "Travelers" (Showcase/Netflix) - niskobudżetowy serial produkcji kanadyjskiej, który zaskoczył nas bardzo dobrą fabułą, poświęconą podróżom w czasie. Niby temat oklepany - historia piątki podróżników, którzy muszą ocalić świat przed zagładą - ale ugryziony z nieco innej strony niż zwykle. Nie ma tu fajerwerków w postaci efektów specjalnych, jednak całość naprawdę daje radę i spodoba się wielbicielom SF.

  • "The OA" (Netflix) - jeśli kojarzycie aktorkę Brit Marling i produkcje, w których brała udział (jak "I Origins" czy "Another Earth"), to informacja, że jest współtwórczynią serialu, wiele Wam powie. Tu wciela się w niewidomą dziewczynę, która wraca do domu po siedmiu latach spędzonych w piwnicy swojego porywacza. Jak się szybko okazuje bohaterka powraca odmieniona, czym wprawia w przerażenie mieszkańców rodzinnego miasteczka. Podobnie jak w "The Young Pope", widz zostaje wciągnięty w paranormalną (?) opowieść pozbawioną łopatologii.

  • "Chewing Gum" (E4, ale szybko pojawia się na Netflixie i właśnie czekamy na drugą serię) - tak wulgarnego serialu dawno nie widzieliście. Jest ohydny pod każdym względem - mowa tu głownie o seksie, ćpaniu, chlaniu i imprezach. Ale... Czy polecalibyśmy Wam coś, czego nie da się oglądać? Ano nie! W ten przesadzony i pozbawiony cenzury sposób historię swojego życia w jednej z londyńskich dzielnic opowiada Brytyjka ghańskiego pochodzenia, Michaela Coel, która nie tylko napisała scenariusz serialu, ale i zagrała w nim główną rolę. Tracey to niedoświadczona i dziecinna 24-latka, która między fanatycznie religijną rodziną, a seksualnie wyzwoloną przyjaciółką, szuka swojej drogi, stale wpadając w tarapaty. A dziwaczne i obrzydliwe sytuacje (jak grzebanie palcem w ustach bezdomnego), w których się znajduje, mają według autorki scenariusza wprawić widzów w zakłopotanie, którego doświadcza bohaterka. I skutecznie to robią! Całość wypada bardzo inteligentnie, ale to zdecydowanie serial dla widzów o mocnych nerwach.

  • "Victoria" (ITV) - jak sam tytuł wskazuje, to serial ukazujący życie królowej Wiktorii, począwszy od początku jej panowania. W tę rolę wciela się Jenna Coleman, która radzi sobie wybornie i skutecznie odcina się od wymęczonej już Clary z "Doctora Who". Serial na pewno spodoba się miłośnikom historii brytyjskiej monarchii. Nie jest przedsięwzięciem na miarę "The Crown", ale przecież warto znać nie tylko Elżbietę.
I to było na tyle! 
O "Westworld" (HBO), "Stranger Things" (Netflix), "The Crown" (Netflix) i "This is Us" (NBC) celowo tu nie wspomnieliśmy, bo wszystkie te seriale zdobyły już w Polsce sporą popularność i do ich obejrzenia nie trzeba nikogo nakłaniać.   

 ✁ 

Wróćmy jednak do głównej tematyki tego bloga...

Pamiętacie, że z szyciem widocznej na zdjęciach spódnicy związana była straszliwa tragedia (a jeśli nie, to wszystkie szczegóły znajdziecie w tej notce)? Mimo tych wszystkich przejść, spódnica nadaje się do noszenia i wygląda świetnie. Jestem z niej bardzo zadowolona!

marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, DIY, 1950s, 1960s, lata 50, lata 60, spódnica z kontrafałdami, box pleat, złota tafta, jedwab, silk, outfit, party, pixie hairstyle, Wrocław, tu się szyje!, krótka fryzura, Kandara marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, DIY, 1950s, 1960s, lata 50, lata 60, spódnica z kontrafałdami, box pleat, złota tafta, jedwab, silk, outfit, party, pixie hairstyle, Wrocław, tu się szyje!
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, DIY, 1950s, 1960s, lata 50, lata 60, spódnica z kontrafałdami, box pleat, złota tafta, jedwab, silk, outfit, party, pixie hairstyle, Wrocław, tu się szyje!
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, DIY, 1950s, 1960s, lata 50, lata 60, spódnica z kontrafałdami, box pleat, złota tafta, jedwab, silk, outfit, party, pixie hairstyle, Wrocław, tu się szyje!
marchewkowa, blog, szycie, sewing, rękodzieło, handmade, DIY, 1950s, 1960s, lata 50, lata 60, spódnica z kontrafałdami, box pleat, złota tafta, jedwab, silk, outfit, party, pixie hairstyle, Wrocław, tu się szyje!
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć] 
Fot.: Pan Marchewka

PL
Spódnica z sześcioma kontrafałdami i halkopodobną podszewką: uszyłam sobie
Materiał: tafta jedwabno-acetatow
Bluzka: Gatta
Buty: CCC
Torebka: vintage (lata '40.), prezent od pana Marchewki
Klipsy: wyszukane w lumpeksie przez mamę

EN
Skirt with six box pleats and petticoat-like lining: made by me
Fabric: silk and acetate taffeta
Top: Gatta
Shoes: CCC
Bag: vintage (1940s), a gift from Mr Carrot
Clip-on earrings: thrifted by my mom

20 komentarzy:

  1. co do Netflix'owego "A Series of Unfortunate Events" można chyba śmiało powiedzieć, że przedstawiona w nim rzeczywistość łączy nie tylko czasy współczesne i lata 50', ale zawiera w sobie też sporo klimatycznych XIX-wiecznych smaczków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, zgadza! Ale nie chciałam tu za bardzo spojlować, bo fajnie się jednak te smaczki odkrywa samemu :D.

      Usuń
  2. Większość mam na liście "do obejrzenia"... tylko doba nie chce się rozciągać, heh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas się udało rozciągnąć. Próbuj! ;]

      Usuń
    2. W lutym... styczeń strasznie bogaty w rzeczy do zrobienia, heh ;-)

      Usuń
    3. Jest luty, jest serial ;-)
      Travelers całkiem całkiem :-D był na liście, w końcu się doczekał ;-)

      Usuń
  3. Jak pięknie wyglądasz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy, że się podoba :). Dziękuję!

      Usuń
  4. Series of Unfortunate Events, Victoria i The Young Pope już za mną (dużo ręcznego szycia było) i w pełni podpisuję się pod rekomendacjami. Zwłaszcza tego ostatniego, bo zaskoczył mnie bardziej niż się spodziewałam. Spódnica jest cudowna! Przepięknie ci w tej fryzurze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuję za tak miłe słowa :).

      Usuń
  5. Piękna spódnica, urocza torebka i Ty super wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Victoria" wygląda bardzo ciekawie, chyba rzucę się w wir oglądania. Jestem ostatnio na etapie oglądania filmów dokumentalnych o monarchach z przełomu XIX i XX wieku (w sumie najbardziej o upadkach całych monarchii), więc coś niedokumentalnego, a trafiającego w nurt, z pewnością mi nie zaszkodzi. Dzięki za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecamy, bo na każdy odcinek czekaliśmy z niecierpliwością. Oboje lubimy te klimaty!

      Usuń
  7. Piękna spodnica :)) pozdrawiam serdecznie :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.