22 czerwca 2011

Czasami człowiek musi, inaczej się udusi...

Nie pośpiewać, a odpocząć od nadmiaru szycia.

Dwa tygodnie temu zasiadłam do spódnicy z lnopodobnej mieszanki bawełny i poliestru. Niestety, prace posuwają się w ślimaczym tempie. A to materiał za rzadko tkany, rozchodzi się i szwy wymagają podklejenia taśmą flizelinową wzmacniającą. A to się marszczy. A to nie mam pomysłu na pasek. I tak dziennie przeszywam 10 cm tkaniny. Na więcej nie mam siły ;].

Ale, ale... Wolny chwile poświęcam na przeglądanie, sortowanie i przygotowywanie kolejnych wykrojów. Te, które znajdują się na zdjęciach, kupiłam na Allegro dość dawno, bo jesienią zeszłego roku.
Są to oryginalne amerykańskie wykroje pochodzące z lat pięćdziesiątych. Inaczej niż ma to miejsce w przypadku współczesnych przedruków, w jednej kopercie znajduje się tylko jeden rozmiar danego modelu, co sprawia, że większość z nich będę musiała przerobić. Moim wymiarom odpowiada tylko zestaw zawierający sukienkę z bolerkiem (McCall's 4666 - pierwszy od lewej).
Jak widać, koperty są dość mocno podniszczone, jednak ich zawartość - same wykroje oraz instrukcje (te są niezwykle dokładne i szczegółowo opisują każdy kolejny krok szycia) - pozostały niemal nietknięte, mimo słusznego wieku.

Vintage patterns,stare wykroje, szycie, krawiectwo, McCall's 4666, Vogue 931, McCall's 4013, Simplicity 4414
[kliknij, aby powiększyć]


Vintage pattern and instructionsVogue 931McCall's 4666
[kliknij, aby powiększyć miniaturę]

Wykroje na dużym zdjęciu (od lewej):
McCall's 4666 :sukienka + bolerko
Vogue 931: sukienka + płaszcz
McCall's 4013: sukienka
Simplicity 4414: spódnica

12 komentarzy:

  1. Sukienka z Vogue jest przepiękna!
    Zawsze nadchodzi taki czas, że trzeba troszkę odpocząć :) A potem jest nowa energia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. @Anja: Prawda, że jest cudowna. Niestety to bardzo duży rozmiar, ale pewnie kiedyś wezmę się za jej przerobienie :). Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. No to mnie pocieszyłaś bo ja od tygodnia przyszywam aplikacje ;) tak po jednej i stwierdziłam że chyba do szycia się nie nadaję...

    OdpowiedzUsuń
  4. @Anonim z 3:50: Jak widać, każdego dopada kiedyś zmęczenie. Nowe pomysły zwykle leczą! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. przepiękna kolorystyka tych czasopism... uczta dla oczu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy krok opisany? Toż ja o niczym innym nie marzę... znam to ślimaczenie. zwykle mija, ale czasem jedynym wyjściem jest porzucenie projektu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem, że włożyłaś w to dużo pracy, ale może lepiej rzucić ten projekt. Jeśli materiał jest marny, nie ma sensu się męczyć. Nie chciałabym szyć z materiału, który się rozłazi. Co będzie podczas noszenia? Nawet batyst zachowuje się przyzwoiciej. Może zacznij inny projekt, a aktualny schowaj na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Anonim: Dziękuję :).

    @Kasia: Prawda, że kiedyś pięknie wydawali wykroje?

    @Granda: Instrukcja uszycia jednej rzeczy składa się z dwóch wielkich płacht zadrukowanych z dwóch stron. Gdyby takie dodawali do Burdy, to nikogo nie byłoby na nią stać ;P.

    @Arachne: Materiał jest tak piękny, ceglasto-pomarańczowy, że szkoda mi go porzucić. A problem z rozchodzeniem się nitek rozwiązałam taśmą flizelinową. Sprawdza się wyśmienicie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się chyba najbardziej podobają dwie sukienki na rysunku z McCall's 4013 (w szczególności ta różowa z krótkim rękawem).

    Życzę wytrwałości w kończeniu spódnicy :) Ja niestety jak mnie jakiś projekt zeźli, to mimo wszystko zawsze go kończą, ale bywa że nie noszę, bo mam uraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie potrafiłabym się zachwycić materiałem, który nie jest ścisły. To bolączka obecnie dostępnych tkanin. Często są rzadko tkane, zwłaszcza niektóre lny i bawełny. Jak natrafiłam w Bławatku na bawełnę przecenioną na 2 zł z powodu drobnych błędów, ale grubą i mocną, od razu kupiłam 1,5 m. Chciałam później dokupić, ale się skończyła.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Ach: Ja się ostatnio zawzięłam i staram się wykończyć wszystkie zarzucone projekty (tam brakowało guzika, tam niepodszyty dół).

    @Arachne: Masz rację. Tkaniny są teraz bardzo rzadko tkane. Wystarczy wejść do jakiegokolwiek sieciowego sklepu odzieżowego i rzucić okiem na szwy. Już na wieszakach się rozłażą.

    Dziękuję Wam serdecznie i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.