W końcu poskromiłam aparat, któremu niekoniecznie podobały się moje ustawienia (szczególnie niechętnie współpracował z samowyzwalaczem - mieli ciche dni) i wynagradzał mi to wprost idealnymi szumami. Jak widać, znudziło mu się.
Poniższy zestaw jest wszystkim tym, co kocham w prostocie. Perfection is perfectly simple... . Nie lubię mieszać, nakładać tryliona fruwających wokół mnie warstw. Bluzka, spódnica, zegarek i buty to wszystko czego mi potrzeba. Do tego te kolory - prościej się nie da. I jest bardzo wygodnie!
Bluzka/tunika: lumpeks, wyszukana przez rodzicielkę mą
Spódnica: Nümph - Allegro
Buty: CCC
Zegarek: wyszperany w cudzej szafie
A w podkładzie: Twilight SoundtrackPS: Wdałam się przedwczoraj na zagranicznych blogach szafiarskich w zażartą dyskusję na temat ostatniego odcinaka Battlestar Galactica. Należę do tej nielicznej grupy widzów, której Daybreak wyjątkowo przypadł do gustu. A Wy co myślicie?