7 kwietnia 2014

I Will Always Love Ju(ki) HZL-F600

Uwielbiam testować nowe maszyny! Fascynują mnie wszystkie nowości i możliwość ich wypróbowania jest dla mnie wielką atrakcją. Kiedy poproszono mnie o wypróbowanie najbardziej wypasionej maszyny domowej japońskiej marki Juki - nie mogłam odmówić.

Juki HZL-F600 dotarła do mnie 12 marca, a więc czasu na jej pełne przetestowanie nie było za wiele (9 kwietnia odjeżdża). Jest to egzemplarz używany podczas warsztatów krawieckich - a więc nie fabrycznie nowy, co akurat mnie ucieszyło, bo miałam sposobność przekonać się, że maszyna wiele zniesie.

Mnogość funkcji sprawiła, że postanowiłam się skupić na tych, które najbardziej przydają się w trakcie szycia i wykańczania odzieży. 

Nim przejdę do ich opisania, spójrzcie, czym chwali się producent:
  • 255 ściegami do wyboru i 4 rodzajami czcionek;
  • panelem sterującym, który umożliwia łatwy i szybki wybór ściegu;
  • chwytaczem rotacyjnym;
  • niezależnym nawijaczem szpulek (szycie i nawijanie w tym samym momencie);
  • nawlekaczem igły;
  • automatycznym obcinaniem nici za pomocą przycisku lub pedału;
  • automatyczną lub ręczną kontrolą naprężenia nici;
  • precyzyjnym szyciem dziurek;
  • mocnym transportem materiału;
  • łączeniem i zapamiętywaniem wzorów;
  • perfekcyjnym pozycjonowaniem igły;
  • podwójnym oświetleniem LED;
  • płynną regulacją prędkości za pomocą suwaka i pedału;
  • regulacją docisku stopki;
  • podnośnikiem kolanowym stopki;
  • stolikiem powiększającym pole szycia.
We wnętrzu prawiedwudziestokilogramowego pudła, które do mnie  dostarczono znajdowała się maszyna w osłonie (razem ważą 12 kg, solidny plastik!) i stolik przedłużający pole szycia, którego niestety nie zdążyłam przetestować i cały miesiąc przeleżał w pudle.

Po wydobyciu maszyny moją uwagę zwróciła kieszeń na akcesoria, w którą wyposażono osłonę. Rozwiązanie to umożliwia przechowywanie najpotrzebniejszych rzeczy tuż przy maszynie. Moje dłonie od razu powędrowały w kierunku znajdującej się tam instrukcji. I tu spotkało mnie wielkie rozczarowanie. Instrukcja jest chaotyczna, źle przetłumaczona na angielski, a do tego na każdej stronie przeplatają się ze sobą cztery języki, co skutecznie utrudnia odnalezienie właściwej informacji.

Na szczęście, jak się potem okazało, obsługa maszyny jest tak intuicyjna, że żadne instrukcje nie są tu wymagane. Wszystko mamy pięknie namalowane na samej obudowie.

Juki HZL-F600

Tego samego dnia zabrałam się za szycie (nie było czasu do stracenia).

Na pierwszy ogień poszła bawełniana gabardyna (efekty szycia mogliście zobaczyć w tej notce), z którą maszyna poradziła sobie bez problemów. Szycie było szybkie (900 wkłuć/min.) i bardzo ciche. To najcichsza maszyna, na jakiej do tej pory zdarzyło mi się pracować! Podczas szycia słychać jedynie lekki szum - żadnego dudnienia czy trzaskania.
 
A jeśli już mowa o wydawanych przez Juki dźwiękach, to trzeba zwrócić uwagę na pisk wydobywające się z okolic lampki LED.  Osoby, które słyszą bardzo wysokie dzięki mogą się poczuć tym nieco zmęczone. Niby po 26 roku życia nie słyszymy tak wysokich dźwięków, ale ja należę do wyjątków (pan Marchewka nic nie słyszał).

Prędkością maszyny, podobnie jak w innych urządzeniach tego typu, sterujemy za pomocą suwaka i pedału, w którym zamontowano również automatyczny obcinacz (wystarczy nacisnąć pedał piętą)! Niestety, szycie wsteczne jest wolne i nie mamy na nie żadnego wpływu.

Juki HZL-F600

Wróćmy jednak do zalet.

Maszynę wyposażono w niezależny automatyczny nawijacz szpulki, który pozwala nam na nieprzerwane szycie nawet w trakcie jej nawijania. Z tym rozwiązaniem do tej pory się nie spotkałam i jestem nim zachwycona. Nić nawijana jest ekspresowo i z dużą precyzją, a tuż obok znajduje się obcinacz, który ułatwia szybkie zdjęcie szpulki i umieszczenie jej w chwytaczu.

Jego działanie zobaczycie na znajdującym się na dole notki filmie.

recenzja, opinia, testy, szycie, krawiectwo, maszyna do szycia, Juki HZL-F600

Pod klapką, skrywającą nici i nawijacz, znajdziemy również tabelę ze wszystkimi ściegami, wzorami (255 rodzajów) i czcionkami. Możliwości przyprawiają o zawrót głowy. Mamy tu nie tylko ściegi podstawowe (w tym ten do dzianin), owerlokowe, cerujące i zabezpieczające, ale i 15 rodzajów dziurek, ściegi ozdobne i programowalne ikonki, które można swobodnie łączyć z każdym krojem czcionek (oczywiście tradycyjnie brakuje polskich liter). Komputer zezwala nam na zaprogramowanie na raz do 70 znaków.

Całkiem sporo!

Juki HZL-F600

Wyboru ściegu dokonujemy na świetnie oznaczonej klawiaturze, a długością i szerokością płynnie sterujemy pokrętłami. Znacznie to szybsze niż klikanie przycisku.

Maksymalna długość ściegu to 5 mm, a szerokość - 7 mm.

Skoro wspomniałam już o ściegach, to dogłębnie przetestowałam ten do dzianin (3). Uszyłam nim rozciągliwą podszewkę do żakietu i sukienkę z dżerseju punto (jeszcze na blogu się nie pojawiła). Juki bez zarzutu radzi sobie z wszelkimi dzianinami - prawidłowo je transportuje i nie wciąga tam, gdzie nie trzeba. Równie dobrze wykonuje na nich ściegi obrzucające  i spokojnie może zastąpić owerloka, choć w trakcie obrzucania (ścieg nr 7) zdarza jej się zrywać nici. Niestety, nie udało mi się dojść przyczyny.

Tuż pod klawiaturą znajduje się otwór, który służy do mocowania podnośnika kolanowego stopki, czyli sporej wajchy umożliwiającej nam podnoszenie stopki za pomocą kolana, ale i łokcia czy wolnej dłoni (przy dużej ilości materiału za stopką nie zawsze mamy dostęp do klasycznego podnośnika).
Dodatek to przedziwny, ale wielce przydatny i zapewne niejedna miłośniczka paczłorkowania się nim zachwyci.

Juki HZL-F600

Tuż przy stopce tradycyjnie znajdziemy nawlekacz igły i równie tradycyjnie jest on wykonany z cieniutkiego i giętkiego plastiku, którego strach dotykać. 

Jak już wcześniej zaznaczyłam, mamy tu do czynienia z chwytaczem rotacyjnym. Zakryty jest on  przeźroczystą plastikową klapką, którą otwieramy białym suwakiem. Klapka dokładnie przylega do metalowej płytki i nie przyczynia się do zaciągnięć materiału w trakcie szycia.

A co to metalowej płytki, to zastanawia mnie obecność dwóch sporych otworów. Do czego służą? Instrukcja o nich nie wspomina, natomiast całkiem skutecznie pochłaniają szpilki, czy odkręcone igły - dlatego na czas testów musiałam zakleić je taśmą.

Juki HZL-F600

Zdejmowane ramię zawiera dwupoziomowy pojemnik na najpotrzebniejsze akcesoria, w tym na wprost gigantyczną (16 cm) i wypasioną stopę (to ta z czarnym kabelkiem) do robienia dziurek. Niestety, z braku czasu nie udało mi się jej przetestować.

Prócz stopki do dziurek znajdziemy tu 10 innych stopek, w tym kroczącą, do zamków, do obrzucania... pełen wybór!
 
Juki HZL-F600

Na poniższym zdjęciu zobaczycie testy ściegów, wzorów i czcionek. Czcionki wypadły najlepiej (równe i dobrze zabezpieczone) w porównaniu z poprzednimi maszynami z komputerem, które miałam na stanie.

Juki HZL-F600

Juki HZL-F600 to naprawdę świetna maszyna wyposażona w niesamowitą wprost ilość funkcji, które spodobają się przede wszystkim osobom szyjącym patchworki oraz wszelkiego rodzaju ozdoby. I zasłużyłaby na szóstkę, gdyby nie wada, której nie ustrzegł się producent. Jak wszystkie maszyny z komputerem i ta ma spory problem ze stębnowaniem kilku (6-8) warstw materiału - igła nie ma siły przebić materiału, nie łapie ściegu, ślizga się, a nawet łamie. Nie pomaga tu żadna regulacja.
 
Na szczęście stębnowania tylu warstw nie uprawia się na co dzień, więc Juki dostaje ode mnie solidną piątkę!

A teraz rzućcie okiem na filmik z testów:

ZALETY:
solidne wykonanie, intuicyjna obsługa, kieszeń na akcesoria w obudowie, szybka i bardzo cicha praca, automatyczny obcinacz nici w pedale, niezależny nawijacz szpulki, 255 wzorów i 4 rodzaje czcionek, bezproblemowe szycie dzianin, kolanowy podnośnik stopki, dwupoziomowy pojemik, akcesoria (w tym stopka krocząca i profesjonalna stopka do dziurek).

WADY: 
tragicznie przetłumaczona i skonstruowana instrukcja, wolne szycie wstecz, nawlekacz z miękkiego plastiku, duży problem ze stębnowanie kilku warstw materiału.

USZYTE MASZYNĄ JUKI:
spódnica z gabardyny, elastyczna podszewka żakietu, koszula pana Marchewki, sukienka z dżerseju punto (wkrótce na blogu).

23 komentarze:

  1. Świetna,bardzo mi się podoba haftowanie.Pozdrawiam.
    P.S
    Ciekawa jestem jak sobie radzi z grubym wycierusem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem nieźle jej idzie, szczególnie z literami!

      Co do sztruksu, to niestety nie miałam okazji go przetestować.

      Usuń
  2. Pierwsze co się rzuciło w oko, że te wszystkie rzeczy u góry są pod klapką. nic się nie kurzy!!! a u mnie kurzu na kilogramy nie wiem skąd,chyba sąsiedzi podsypują. Fajnie wygląda.Cena dość wysoka na pierwszy rzut oka ,ale to najwyższa półka więc nie ma co marudzić( to do siebie piszę ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda maszyna się tak kurzy. Cały ten pył z tkanin musi w końcu gdzieś osiąść :P.

      Cena faktycznie jest dość wysoka, ale to chyba już standard przy maszynach z komputerem.

      Usuń
  3. Moja dziś do mnie przyjedzie, za dwie godziny, nie mogę się jej doczekać :)
    Widziałam instrukcje w necie, rzeczywiście fatalna, na szczęście już przez nią przebrnęłam :) Ciekawe czy nowa sztuka poradzi sobie z kilkoma warstwami, teoretycznie powinna szyć bez problemu kilka warstw jeansu, dam znać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To koniecznie daj znać, jak się sprawuje.

      Jeśli złoży się duży kawałek tkaniny wielokrotnie i go nie zaprasuje, to maszyna go przeszyje. Najgorzej jest przy stębnowaniu po zapasach (a tym bardziej przyciętych). Stopka za słabo dociska, a igła nie ma wtedy siły przebicia.

      Usuń
    2. Jest w domu:) na razie głównie oglądam :)
      Otwory hm... do mocowania lamownika raczej nie, mam taki do Juki i nie bardzo pasuje. Chyba, że wylot lamownika był by tuż przed samą igłą a stopka była bardzo krótka. Może to otwory służące samej płytce, przy przenoszeniu drgań. Ale trzeba się temu przyjrzeć.

      Usuń
    3. To "otwory wentylacyjne", trzeba je "czyścić ze ścinek i pyłu" - trochę niefortunne miejsce zważywszy na wciąganie szpilek.
      :) zagadka rozwiązana

      Usuń
  4. Czytałam gdzieś w otchłaniach internetu, że niektôre maszyny do szycia mają specjalnie zrobione dziurki w obudowie, przez które można je oliwić bez rozkręcania, więc może do tego służą te magiczne otwory?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyglądają, ale kto to wie.
      W każdym razie są fatalnie umiejscowione. Jeśli szpilka wyśliźnie się z tkaniny w trakcie szycia, to wpada właśnie w jeden z tych otworów.

      Usuń
  5. Juki to generalnie porządna firma - ja mam Juki mechaniczną, HZ coś tam, dobrze się sprawuje już kilka lat. Ale muszę przyznać, że najcichszą i najsilniejszą maszyną, jaką miałam, jest Łucznik 466 liczący sobie ponad 30 lat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się teraz zamierzam dobrać do Łucznika 415. Stoi od lat nieużywany w domu rodziców.

      Usuń
  6. Nie wiem jak w Juki, ale często w maszynach są otwory do oliwienia (to raczej w starszych), ale z tego co kojarzę, to najczęściej służą do przykręcania różnych dodatkowych akcesoriów, np. ustrojstwa do szycia po okręgu, różnych blaszek do szwów stycznych itp.
    Miałam okazję szyć na tej maszynie na warsztatach i szczerze powiem, że nie zwróciłam na te dziurki w ogóle uwagi... drażniło mnie natomiast wybieranie ściegów. Całą litanię za każdym razem trzeba od nowa pokonać, żeby dojść do pożądanego i to, że nie wszystkie ściegi ze wszystkimi można łączyć. Można łączyć wszystkie ściegi ze sobą, ale tylko w danej sekcji okrążonej na pokrywie.
    W obcinaniu nici stopką i w nawijaczu się zakochałam i teraz mi się to śni po nocach, że dlaczego Janomka tego nie ma? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby służył do oliwienia czy dokręcenia czegokolwiek, to w instrukcji powinny zostać oznaczone, chyba że je po prostu przeoczono.
      A zwróciłam na nie uwagę pierwszego dnia szycia. Z tkaniny wyśliznęła mi się szpilka i pomknęła wprost do otworu. Musiałam jej potem szukać we wnętrzu :P.

      Co do wyboru ściegu i tworzenia sekwencji, to dla mnie jest super. Lepiej mi się tym nimi operowało niż w Helenie czy Ballerinie.

      Usuń
    2. W maszynach, na których ja szyłam w te dziurki wkłada się taki plastikowy prostokącik gdy chce się odciąć ząbki transportu. Ale te rzeczywiście są duże i na pewno łatwo wpada w nie igła :( . Nie wiem czy tu się zasłania ząbki czy opuszcza, ale możliwe że te blaszki robione są jako standardowe do kliku maszyn. Ja nigdy się w sumie nie spotkałam z blaszką bez tych dziurek akurat.

      Usuń
    3. Jasne, w większości maszyny są te dziurki. Miałam je w Helenie, ale był tak małe i w takim miejscu, że nigdy szpilka mi do nich nie wpadła.

      Usuń
  7. Maszyna wygląda na wypasioną i pewno przyjemnie się na niej pracuje, ilość ściegów i alfabet - kuszące, ale z doświadczenia wiem, że i tak się ich nie wykorzystuje (ja w mojej maszynie mam 70 i do tej pory użyłam może ze trzech z tych ozdobnych). Super sprawa z tym podnośnikiem kolanowym i niezależnym nawijaniem szpuleczki. A co do instrukcji - no cóż, instrukcja jest po to, żeby w niej znaleść wszystkie potrzebne infromacje, a nie szukać ich gdzieś po internecie, więc wydaje mi się, że to wielki brak szacunku dla klienta, tym bardziej, że cena tej maszyny do niskich nie należy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy z taką instrukcją te maszyny sprzedają. Możliwe, że normalnie dołączają polską i lepiej zorganizowaną, i przetłumaczoną.

      Usuń
  8. Maszyna świetnie się prezentuje... muszę się przyznać, że gdy szukałam maszyny dla siebie, to brałam ją pod uwagę, ostatecznie jednak wybór padł na Horizona. PS: Podnośnik kolanowy dobra rzecz, często mi pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marze po cichu o tym modelu, ale zmartwilo mnie to, ze ma problem z przeszyciem kilku warstw materialu... Szukam czegos cichego, ale jednoczesnie niezawodnego - czy ta Juki uszyje plaszcz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, płaszcza nią nie zdążyłam uszyć - byłą u mnie niecały miesiąc. Myślę jednak, że jest w stanie zszyć każdą tkaninę, a problem występuje tylko na wielokrotnych złożeniach (na przykład przy stębnowaniu kołnierzyka czy stójki).

      Usuń
  10. Mam pytanko do Marchewkowej i Ani. Czy ta maszyna coś takigo do szycia po okręgu?

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.