4 kwietnia 2014

Hawaii 52204, czyli jak CottonBee wysłało nas na Hawaje

Panu Marchewce zamarzyła się hawajska koszula. Miał kiedyś taką ulubioną (z kolekcji Wojciecha Cejrowskiego), niestety niezbyt dobrej jakości materiał szybko się skurczył i poprzecierał na szwach.

Jako że znalezienie odpowiedniej tkaniny na taką koszulę graniczyło z cudem, postanowiłam zaprojektować swój własny wzór i nadrukować go na bawełnianym kretonie.

Wspólnie z panem Marchewką wybraliśmy wykrój o numerze 132 z Burdy 4/2008 - model ze wszystkimi bajerami - kołnierzykiem na stójce, kieszenią z klapką, mankietami, szerokim podłożeniem i zapinanymi rozporkami. Co najlepsze, już po próbce okazało się, że nie wymaga on żadnych przeróbek! Albo pan Marchewka jest taki wymiarowy, albo Burda naprawdę przykłada się do męskich wykrojów.

Całość zszywało się ekspresowo, choć gęsto tkany i nieco rozciągliwy kreton wymagał użycia igły do dzianin. Największy problem stanowiło stębnowanie wielokrotnych złożeń przy stójce - igła albo nie łapała ściegu, albo nie przebijała tkaniny, ślizgała się i łamała.

Ostatecznie wszystkie przeciwności krawieckiego losu udało się pokonać i pan Marchewka śmiga już w nowej koszuli!

To pisałam ja, Marchewkowa.
 
***

Kiedy w naszym Olympusie padł podstawowy obiektyw, zrozumieliśmy, że czas pomyśleć o nowym aparacie. Oczywiście można było kupić tylko nowe szkło, ale zważywszy, że migawka miała już na koncie ponad 30 000 kliknięć, oznaczałoby to, że za jakiś czas i tak trzeba będzie wymienić korpus - i znów męczyć się z interfejsem Olympusa, który uważam za absolutnie koszmarny i skrajnie nieprzyjazny użytkownikowi.

Zatem nowy aparat. I całkiem nowa filozofia.

Wielokrotnie pytano nas w komentarzach, jaką lustrzanką robimy zdjęcia. Otóż żadną. Zawsze uważałem, że moje skromne umiejętności absolutnie nie uzasadniają zakupu lustrzanki, a teraz zrezygnowaliśmy nawet z wymiennych obiektywów.

Dlaczego? A po co nam różne szkła?

Wszak aparat służy głównie do robienia zdjęć na bloga - jednego rodzaju zdjęć. W czasie całej kariery naszego Olympusa teleobiektyw założyłem raptem parę razy, zaś obiektywu do zdjęć portertowych jakoś nigdy nie kupiliśmy. Żeby tak można było kupić aparat, który obiektyw do zdjęć portertowych ma w zestawie, pomyślałem... i przypomniałem sobie, że kiedyś czytałem o aparacie kompaktowym, który jest używany przez profesjonalistów. Niektórzy uważają go nawet za najlepszy na świecie albo ogłaszają następcą Leiki.

Ten aparat to Fujifilm X100S. Nasz nowy aparat. Co zdecydowało, że wybraliśmy właśnie jego?

Po pierwsze, aparat musiał mieć dobrą optykę. Nie jestem specjalistą i musiałem się zdać na opinie fachowców - i ich zamieszczone w internecie zdjęcia. Jedno i drugie świadczyło na korzyść kompaktu Fuji.

Po drugie, musiał być prosty w obsłudze. Po co mi aparat z mnogością ustawień, z których nigdy nie skorzystam, bo ukryte są w gąszczu nieczytelnych menu (do ciebie piję, Olympusie)? Tu za X100S przemawiała cudowna możliwość ustawienia wszystkiego pokrętłami, niczym w starych Zenitach czy Zorkach.

Po trzecie wreszcie, musiał być solidnie wykonany. Tu wszystko mówi napis "Made in Japan" na obudowie.

A jak to się sprawdziło w praktyce? Co prawda musimy się go jeszcze trochę pouczyć, jednak Fujifilm X100S już zachwyca. Solidnością wykonania przypomina czołg (z wyjątkiem dość tandetnie wyglądającego i niczym nieumocowanego dekielka), w dłoni leży idealnie, łatwość zmiany ustawień sprawia, że w końcu chce mi się z nimi eksperymentować, zaś jako bonus otrzymujemy niesamowitą (w porównaniu z poprzednikiem) szybkość reakcji, świetne rozmywanie tła oraz absolutnie cudowny celownik optyczny. Czego chcieć więcej? Chyba tylko więcej światła - bo X100S pożera je zachłannie - i czasu na pstrykanie i pozowanie.

To pisałem ja, pan Marchewka.


marchewkowa, pan Marchewka, blog, szycie, krawiectwo, hawajska koszula, męski wykrój, Burda 4/2008, #132, CottonBee, druk na kretonie
marchewkowa, pan Marchewka, blog, szycie, krawiectwo, hawajska koszula, męski wykrój, Burda 4/2008, #132, CottonBee, druk na kretonie
marchewkowa, pan Marchewka, blog, szycie, krawiectwo, hawajska koszula, męski wykrój, Burda 4/2008, #132, CottonBee, druk na kretonie
marchewkowa, pan Marchewka, blog, szycie, krawiectwo, hawajska koszula, męski wykrój, Burda 4/2008, #132, CottonBee, druk na kretonie
marchewkowa, pan Marchewka, blog, szycie, krawiectwo, hawajska koszula, męski wykrój, Burda 4/2008, #132, CottonBee, druk na kretonie
marchewkowa, pan Marchewka, blog, szycie, krawiectwo, hawajska koszula, męski wykrój, Burda 4/2008, #132, CottonBee, druk na kretonie
[kliknij, aby powiększyć]
Aparat Fujifilm X100S: f/2, 1/52 (auto), ISO:200, EV: od 0.0 do +0.3 

 PL
Hawajska koszula: uszyłam panu Marchewce (Burda 4/2008, #132)
Tkanina: narysowałam sobie wzór, a wydrukowany został przez CottonBee
Spodnie i buty: Lidl (bieżąca kolekcja)

Koszula uszyta maszyną Juki HZL-F600.

EN
Hawaiian shirt: made by me  (Burda 4/2008, #132)
Fabric: designed by me, printed by CottonBee
Trousers and shoes: Lidl

Sewn with Juki HZL-F600.

28 komentarzy:

  1. Ależ dbałość o detale, fantastycznie wyszła ta koszula!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie wyszła, ale nie wiem czemu wydaje mi się za krótka...Może dlatego, że mąż mój dłuższe nosi?:P
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest taki krótki model. Burda oferuje też wersję dłuższą. Zależało nam jednak na czymś w stylu lat '60.

      Ogromnie dziękujemy! :)

      Usuń
  3. Pani Marchewkowo.
    Uwielbiam Pani blog. Każdy wpis jest dla mnie chwilą ekscytacji i nutki zazdrości, że ja tak szyć nie potrafię i nigdy potrafić nie będę ;). Nawet posiadanie regulowanego manekina tego nie zmieni ;). Ale próbuję, staram się. Niestety po kilku nieudanych burdowych wykrojach szybko się zniechęcam. Podziwiam Panią za dbałość o każdy szczegół. Podszywanie lamówką każdego zapasu szwów sprawia u mnie niemy zachwyt i róż na policzkach w wyrazie zawstydzenia, że mi się nie chce ;). Życzę miłego dnia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem mi niezwykle miło :).

      A co do zniechęcania się, to każdy ma takie chwile (ja też, ja też!). Warto wtedy trochę odczekać.
      Będę trzymała kciuki za same udane projekty krawieckie.

      Pozdrowienia!

      Usuń
  4. widać że precyzyjnie uszyta, jest śliczna! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastic
    Featured on SSB https://facebook.com/sassysewingbees ❀

    OdpowiedzUsuń
  6. I didn' t mean to say featured but it will be in the future as part of my Man Monday section. I will let you know when.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest super! Strasznie fajny wzór zaprojektowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mega fajna koszula, idealnie dopracowałaś wszystkie szczegóły :)

    OdpowiedzUsuń
  9. koszula świetna i wzór fantastyczny, sprytnie to wymyśliłaś, ja bym nie wpadła na pomysł "wydrukowania" tkaniny :) Gratuluję, wszystko wszyło super :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję! Cieszy mnie bardzo, że się koszula podoba :).

      Usuń
  10. na temat aparatu sie nie wypowiem, bo jestem w tej kwestii amatorem, ale za to koszula to już zupełenie co innego, klimatyczna i tak perfekcyjnie wykonana - no chylę czoła!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wzór wyszedł świetny, z jednej strony hawajski ale z drugiej nie bije po oczach.
    Bardzo fajne to zapięcie na boku koszuli. Zresztą detale są, jak zawsze u Ciebie, świetnie wykonane :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi ogromnie, że się podoba :). Pokłony biję w podzięce!

      Usuń
  12. ja nie wiedziałam, że na Hawajach są kowboje ;-) to spojrzenie jak z łesternów normalnie :-D
    uściski dla Was! (sorry, że z takimi obsuwami, ale zszedł mi był internecik i nie wiadomo, kiedy go zreanimuję :-))

    OdpowiedzUsuń
  13. Marchewuniu - super dzieło! Jak zwykle u Ciebie. Dbałość o detale godna polecenia i ten print własnego projektu - świetny efekt. A Pana Marchewkę muszę pochwalić za pozowanie i nową fryzurę - co za metamorfoza! I Tak trzymać. Bardzo przydatny opis nowego aparatu (mój ojciec był fotografikiem i filmowcem, gdyby żył doradziłby najlepiej).
    Serdeczne pozdrowienia od wielbicielki marchwi

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, koszula wyszła świetnie, aż mi się zachciało zrobić kiedyś taki prezent mojemu narzeczonemu :) ale czasu brak... A ja tutaj trafiłam poprzez szukanie opinii o cottonbee. Chciałam właśnie zamówić druk na kretonie, ale w książce jaką mam o materiałach napisali, że na kretonie wzory są niezbyt trwałe. Minęły już dwa lata od opublikowania tego postu, może powiesz jak ta koszula się ma teraz? Czy wzory się nie starły/zniszczyły? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzór właściwie w ogóle się nie zmienił. Pojawił się pojedyncze, drobne odpryski farby, ale nie są zbyt widoczne i koszula nadal wygląda świetnie :).
      Gorzej jest z kretonem, który praktycznie nie był zadrukowany (kolorowe kwiaty na białym tle). Niektóre kolory mocno się wytarły, szczególnie w miejscach narażonych na pocieranie.

      Ze wszystkich materiałów CB najlepiej spisuje się gabardyna. Mam z niej płaszcz i nie ma śladów zużycia.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź. Jednak trochę nie rozumiem - mówisz, że koszula nadal wygląda świetnie, ale kreton się mocno wytrał? Nie rozumiem, myślałam, ze ta koszula jest uszyta z kretonu? :P
      Właśnie gabardyna byłaby dla mnie za gruba - chciałam uszyć damską koszulę...

      Usuń
    3. Drukowałam wiele różnych wzorów na kretonie.

      Ten, z którego uszyłam męską koszulę, zachował się w bardzo dobrym stanie. Zaś ten, z którego szyłam ubrania dla siebie, mocno się wytarł (kolorowe kwiaty zaczęły odpryskiwać i ścierać się). A więc wiele zależy tu od użytej gamy kolorystycznej.



      Usuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.