1 grudnia 2011

Szczęki 103

Ostatnio zanurkowałam w swojej szafie. Czynność ta uświadomiła mi, że do tej pory uszyłam dopiero 2 (słownie: DWIE!!!) jesienno-zimowe spódnice. Sytuację tę należało niezwłocznie zmienić. W tym celu nabyłam na Allegro trzy rodzaje wełny i grubą satynę bawełnianą, którą wykorzystałam jako pierwszą. Początkowo miałam zamiar zabrać się za model 109 z Burdy 11/2011. Niestety, dziwacznie skonstruowane kliny i zakładki sprawiają, że spódnica nie układa się zbyt ładnie. Ostatecznie sięgnęłam po wykrój 103 z Burdy 2/2011. Prosta na pierwszy rzut oka spódnica kryje nietypowe skośne zaszewki i sporą kontrafałdę, którą na zagranicznych portalach szyciowych wszyscy zgodnie zwą płetwą rekina.

Spójrzcie sami:

Burda 2-2011-103B (front), marchewkowa, blog, szafiarka, kraiectwo, szycie, DIY, spódnica, retro, vintage, bawełna satynowaBurda 2-2011-103B (back), marchewkowa, blog, szafiarka, kraiectwo, szycie, DIY, spódnica, retro, vintage, bawełna satynowa
[kliknij, aby powiększyć]

Mimo że gotowa spódnica wygląda wspaniale, wspomniany wykrój (Burda 2/2011, #103) nie jest ideałem i wymaga kilku przeróbek:
  • Warto zwrócić uwagę na spory luz w talii (6 cm) i niewielki w biodrach (2 cm). Nawet po zmniejszeniu talii do rozmiaru 34 mam zapas na upchnięcie pod spód grubszego swetra.
  • Przeniesienie zamka na bok ułatwi nam precyzyjne wykończenie tyłu spódnicy. Szczególną uwagę należy zwrócić na punkt styku głębokich zaszewek i kontrafałdy.
  • Kontrafałdę warto wykończyć odszyciem (brzeg jest mocno zaokrąglony).
  • Pasek w talii najlepiej skroić z całości, chyba ze niestraszne Wam zszywanie 10 części.
  • Spódnicę najlepiej szyć z tkanin dość mocno rozciągliwych. Co ciekawe, Burda zaleca wszycie nierozciągliwej podszewki, którą ja przezornie pominęłam.
Jakoś nie mogę trafić w Burdzie na naprawdę dobrze skonstruowany model ołówkowej spódnicy. A może Wy macie ulubione wykroje, które zawsze się udają?

37 komentarzy:

  1. Piękna spódnica! Gratuluję udanej pracy ;D
    Też bym chciała uszyć ołówkową, która by idealnie na mnie pasowała i była prosta do uszycia, ale nie mam takiego wykroju ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Urocza spódnica, mam podobną sukienkę z tą płetwą rekina i nie ma odszycia tylko że nie jest zakończona zaokrągleniem lecz trójkątnie. Bardzo mocno zastanawiałam się ostatnio nad modelem 109 ale ostatecznie podjęłam decyzję na tulipanową z ostatniej Burdy. Zobaczymy...Dziękuję za cenne wskazówki na pewno się przydadzą gdy sięgnę po ten model spódnicy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda naprawdę spektakularnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna. Zdolna bestia z ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Burda ma wykroje na Niemki, które mają troche inne budowy ciała od nas (bardziej szersze, blokowe, my jesteśmy bardziej okrągłe w przekroju poprzecznym;), oczywiście mówię o "średniej"), stąd zapewne problemy z dopasowaniem wykrojów z tej gazety. A spódnica piękna, chociaż mam wrażenie że tył trochę "ciągnie", ale to może kwestia tego, że nie jest pokazana na człowieku. Idealny model na podkreślenie kształtnej pupy;)

    OdpowiedzUsuń
  6. łaaaa, sukienka ma świetny tył!!!!;-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna spódnica, podziwiam twoje zacięcie krawieckie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Serdecznie Wam dziękuję za tak przemiłe słowa! :)

    @Monika: Tulipanową z ostatniej Burdy też będę szyła! Jest świetna.

    @Unicornis: Zgadzam się, że burdowe wykroje najlepiej pasują na "równe" kobiety ;].
    Te podłużne linie na tyle to wina manekina i jego płaskich pośladków. Na mnie wszystko układa się gładko.

    Pozdrowienia. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Unicornis pięknie opisała coś, co ja bym pewnie pięknie nazwała "wykrojem na kołek" albo "budową Helgi" :)Taka płetwa dużo fajniej wygląda na tyłku ludzkim niż na manekinim (odkąd mój tyłek zaczął bardziej przypominać ten pierwszy miałam okazję się o tym przekonać na przykładzie jednej sukienki) czekam więc z zapartym tchem, aż pokażesz na sobie tę spódnicę. Osobiście wyobrażam sobie ją w zestawie z bluzką z kokardą pod szyją, którą kiedyś chyba szyłaś i pokazywałaś na blogu - taki styl na interpretację lat 40. według mody wczesnych lat 80 (na Jessicę Lang w Tootsie- takie skojarzenie:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Też szyłam tę spódnicę. Jak dla mnie jest świetna i bardzo dobrze leży. Musiałam ja tylko sporo skrócić bo ta długość to dla mnie samobójstwo. Jeśli chcesz mieć naprawdę dobrze dopasowaną kieckę, nie pozostaje Ci nic innego jak zrobić wykrój na własne wymiary i potem dowolnie go modyfikować.

    OdpowiedzUsuń
  11. J,adore tellement beau le travail au dos est parfait :)

    OdpowiedzUsuń
  12. cudownie wygląda ta spódnica! Nie mogę się doczekać z czym ją zestawisz na zdjęcia :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna spódnica - z przodu grzecznie i prosto, a z tyłu... eleganckie zaskoczenie. Bardzo mi się podoba i z uwagą poczytałam sobie uwagi na temat problematycznych kwestii. A jak z wchodzeniem po schodach czy wsiadaniem do tramwaju?

    OdpowiedzUsuń
  14. zaskakujący ten tył :) kolor tez jest wspaniały :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Płetwa rekina! Świetna nazwa i świetna kontrafałda. Moja siostra planuje naukę szycia i mieszka we Wrocławiu, może potrzebujesz kogoś na stanowisko "sorcerer's apprentice" ;) ?

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurka, piękna i taką chcę :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że problem ze spódnicami ołówkowymi jest w tym, że muszą one naprawdę dobrze pasować i w przeciwieństwie do większości innych ubrań różnica na przykład dwóch centymetrów jest mocno widoczna. Nie wiem czy jasno to opisałam :p.

    W każdym razie płetwa rekina piękna!

    OdpowiedzUsuń
  18. czy mam ulubione wykroje na ołówkowe spódnice? nie. chciałabym mieć najpierw figurę, żeby móc je nosić T.T oj, Marchewkowa, kolejny raz zazdraszczam T.T

    OdpowiedzUsuń
  19. śliczna spódnica.. świetny tył. ja też wole zamki z boku spódnicy. ale po za tym zazdroszcze świetnej ręki do krawiectwa.. :)
    Zapraszam do mnie :)
    http://littleblackfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja szyłam tą spodniczkę i moja klientka wyglądała wniej super już przy pierwszej mierze a na płetwie dałam małą uroczą kokardkę. ciepłe pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Poprosiłam kiedyś krawcową o płaszcz z BURDY. A ona powiedziała, że te ich wykroje nigdy nie pasują i i tak tworzyła swój, żeby wyszło coś takiego, jak na zdjęciu...
    A w spódniczce podoba mi się niezmiernie ta kontrfałdowa niespodzianka z tyłu!

    OdpowiedzUsuń
  22. Może spróbuj sama skonstruować wykrój?

    Opis znajdziesz w dowolnym podręczniku kroju i szycia wydanym w PRL-u.
    Ja mam ten.
    Nie szyłam wprawdzie odzieży, jedynie korzystałam z porad w rodzaju: jak wszyć kieszeń.
    Mam wrażenie, że niektóre stare poradniki są lepsze od nowych. Bardzo lubię nowe książki, ale jeżeli potrzebuję konkretnej informacji, wystarczy mi stary.

    OdpowiedzUsuń
  23. to przykre, że wykroje z Burdy nie są pewniakami. Trzeba w takim razie często mierzyć szyte ubrania i nanosić poprawki. Spódniczka wyszła ładnie ale to zasługa Twoich umiejętności. A materiał ma rewelacyjny kolor. Spódniczka na szczupłej osobie (czyli Tobie)wyglądać będzie super.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja do Burdy nie mam już zaufania;)Najlepiej byłoby robić konstrukcję na swoje wymiary:) A Twoja spódnica wyszła Ci przepięknie:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniały ten tył! jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi też się podoba tył i kolor - bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bu! Zasmuciło mnie to, co napisałaś o 109 z 11/11. Jesteś pewna, że źle leży? Robiłaś może jakiś próbny model? Tak dopytuję, bo strasznie nakręciłam się na nią. Myślę o tej spódnicy nawet jak siedzę w wannie.
    Moja ulubiona spódnica: model 105, Burda 11/2006 (ten numer to mój fawory, duuużo fajnych modeli). Ma ciekawie skonstruowany tył, szczegóły możesz podejrzeć tu: http://sanssouci-jm.blogspot.com/2011/03/hawk-baleron.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Wyszła świetnie! Ja ostatnio szyłam mod.4 z "Szycia krok po kroku" nr2/2008. Prosta ołówkowa.

    OdpowiedzUsuń
  29. Serdecznie wszystkim dziękuję za przemiłe słowa!

    @Adchen: Co ciekawe, moja mama też wpadła na pomysł połączenia jej z bluzką w ziarenka kawy.
    Myślę, że coś z tego będzie :D.

    @Susanna: Ja ją skróciłam do 59 cm, czyli do połowy kolana.

    @YEYE STYLE BLOG: Merci beaucoup! :)

    @Intensywnie Kreatywna: Rekinia płetwa jest tak duża, że w spódnicy chodzi się bez najmniejszych problemów.

    @Elfka: To chyba ja powinnam zostać czyimś uczniem ;].

    @Anio: Racja, tu liczy się każdy milimetr.

    @Ebris: A ja myślę, że w ołówkowych wygląda się świetnie niezależnie od rozmiaru.

    @Własny styl: To zazdroszczę klientce. Też bym tak chciała.

    @Długadrogadodomu: U mnie zdecydowanie najgorzej leżą spódnice ołówkowe, za to sukienki czy okrycia wierzchnie całkiem ładnie się układają.

    @Arachne: Mogę zszywać gotowce, ale konstrukcja własnego wykroju to dla mnie czarna magia. Próbowałam i kiepsko mi to idzie.

    @Agatsu: Niektóre modele z Burdy da się uszyć bez tworzenia próbek. Tak zwykle szyję okrycia wierzchnie. Łączę tylko na papierze 34, 36 i 38, a potem kroję z tkaniny właściwej.

    @JM: Same kliny w 11-2011-109 tworzą wypukłość, dodatkowo powiększana jest ona przez zakładki. Robiłam próbkę i leżało to bardzo dziwnie. Możliwe, że pomogłoby tu spłycenie zakładek, lub wyprostowanie klinów. Ale nie chciało mi się bawić w takie przeróbki.

    @B: Akurat nie mam tego "Szycia".

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  30. @Wantatatste i Urkye: Ogromnie Wam dziękuję :).
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  31. O moich przeprawach z ołówkowymi spódnicami mogłabym książki pisać mimo że nie noszę ich bardzo często (kiedy podejście "mam duży tyłek i nie wypada go pokazywać bo go nie lubię" przechodzi w "mam duży tyłek i nikomu nic do tego bo go lubię";)). W ostatnich dwóch miesiącach chyba szyłam z czterech różnych wykrojów z Burdy i żaden nie leży tak jak powinien (a dopasowywanie to koszmar - 30cm różnicy sprawia że do (jak to ktoś w komentarzu ładnie określił) "budowy Helgi" mi brakuje:)). Póki co najlepiej leży chyba model z majowej (?), taki z kontrafałdą na przodzie, ale do ideału mu bardzo daleko. A spódnica z rekinią płetwą jest fantastyczna (i ma piękny kolor). Już sobie wyobrażam moją nerwicę związaną ze schodzącymi się w jednym punkcie szwami...:D

    Ja chyba zwyczajnie nie umiem pisać krótkich komentarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  32. @Maqda: Ja między talią a najszerszym miejscem pupowo-biodrowym mam 32 cm różnicy. Najczęściej łączę rozm. 34 i 36 lub 38, ale to już dla mnie żaden problem. Gorzej jest tu z głębokością zaszewek i zakładek. Albo są za płytkie i materiał się ciągnie, albo za głębokie i tworzy się buła.
    Tę z kontrafałdą z przodu też zamierzam uszyć. Czy o niej pisałaś?

    Dziękuję Ci serdecznie i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dokładnie o tej:) Właśnie z tymi bułami jest zasadniczo największy problem, bo budowa wymaga ode mnie właśnie sporego manewrowania zaszewkami - strasznie nie lubię kiedy gdziekolwiek coś odstaje a nie powinno. Nic mnie bardziej nie wkurza, brr;)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  34. co prawda post jest stary, ale Twojego bloga odkryłam dopiero wczoraj. A, że jestem 'szyjąca' to chciałabym dorzucić coś od siebie. Dodatkowo łącząc się z Wami w szczęściu (podkreślam: szczęściu!) posiadania talii osy nie mogłam się oprzeć... Wykroje z Burdy bardzo sobie chwalę, ale przyznaję, że musiałam się z nimi 'oswoić', czytajcie: dopasować do siebie. Zazwyczaj wybieram rozmiar mniejszy a następnie dodaję brakujące centymetry w biodrach. Modele spódnic, które mogę polecić : mod 103 z burdy 8/2006 (z tyłu godety) oraz mod 116 z burdy 9/2007 (szyłam ją już 3 razy! sama zmieniłam w niej pracę,a moja siostra nie rozstawała się z nią w lecie i poprosiła o ten sam model w wersji eleganckiej na maturę).
    I jeszcze na koniec pochwalę Twoje kreacje, chyba będę u Ciebie częściej:)
    Pozdrawiam
    Marcela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa i wskazanie interesujących modeli (116 z 9/2007 już tu niejedna osoba polecała, coś w nim musi być!) :). Przyjrzę się im z pewnością.

      Jeśli chodzi o wybór rozmiaru, to zwykle robię odwrotnie - biorę rozmiar dopasowany w biodrach (36) a talię zmniejsza zależnie od potrzeb (zwykle do 34, czasem 32).
      Pozdrowienia :).

      Usuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.