13 lutego 2017

Dowodzik poproszę!

Nie cierpię fotografów! 

Nie, nie wszystkich. Chodzi tu o konkretną grupę -  osobników najczęściej w średnim wieku, którzy w swoich małych pomieszczeniach, ulokowanych w piwnicach starych kamienic wykonują zdjęcia do dokumentów. Brrr... Aż mnie dreszcz przeszedł ;].

Na mą znaczną niechęć i potrzebę omijania baaardzo szerokim łukiem wszelkich zakładów fotograficznych wpłynął zapewne fakt, że ich pracownicy nie dają się lubić. No bo jak tu polubić osobę, która już na wstępie informuje klienta, że jest za mało urodziwy, za łysy, za asymetryczny*, aby zdjęcie wyszło dobre? Nie da się!

Kiedy więc w grudniu zeszłego roku zastałam w portfelu nieważny dowód osobisty, zadrżałam. A drżenie to trwało dwa razy dłużej niż normalnie, bo czekało mnie wykonanie zdjęcia biometrycznego (wykonywane na wprost, z neutralnym wyrazem twarzy). Postanowiłam się jednak nie poddawać i - w nadziei, że w okresie ważności mojego poprzedniego dowodu pojawili się jacyś lepsi fotografowie - rozpoczęłam poszukiwania. Szczególnie interesowała mnie możliwość wykonania zdjęcia bez lampy błyskowej (mam bardzo wrażliwe i nerwowe oczy  - przynajmniej jedno zawsze śpi, ale zwykle dwa i trudno je dobudzić).

Tylko dwa zakłady fotograficzne (wysłałam zapytanie do siedmiu) postanowiły odpowiedzieć na moje zapytanie. Niestety, oba negatywnie. Przeszłabym nad tym do porządku dziennego i kontynuowała  poszukiwania, gdyby nie niesłychana arogancja pracownika jednego z wymienionych miejsc. Jako że naprawdę nie cierpię takiego zachowania wobec klientów, złapałam za aparat a potem za pana Marchewkę i...

... zdjęcie biometryczne do mojego dowodu wykonaliśmy w domu.

Przed zabraniem się do roboty przeczytałam informacje udostępnione na stronach rządowych oraz wskazówki zawarte na blogu Foto Błysk. Tłem została biała ściana (ta sama, którą widzicie na blogowych zdjęciach), na wprost której znajduje się duże okno. Dodatkowo pomieszczenie oświetliłam dwiema lampami studyjnymi, ale przy silnym świetle naturalnym właściwie okazały się zbędne. Za blendę, która miała pomóc wypełnić cienie na szyi i pod nosem, posłużyła karta papieru kredowego. Co ciekawe, spisała się zaskakująco dobrze.

Pan Marchewka wykonał jedenaście zdjęć bez lampy błyskowej, z których szybko wybrałam jedno**. W programie graficznym przycięłam je do odpowiednich wymiarów (załącznik z maskami ułatwiającymi przycięcie znajdziecie tu), lekko rozjaśniłam tło i pozbyłam się niewielkiego cienia. Zdjęcie wydrukowałam na domowej drukarce. Użyłam najzwyklejszego papieru typu glossy.

Cała operacja trwała tylko godzinę, czyli znacznie mniej niż wyprawa do fotografa! Gotowe zdjęcie dołączyłam do wniosku, zaniosłam do urzędu, a po 5 dniach otrzymałam informację, że dowód jest gotowy do odebrania.

I tak oto, dzięki kolejnemu uprzejmemu inaczej fotografowi, zaoszczędziłam nie tylko 35 zł (będzie na materiał, o!), czas, ale przede wszystkim sobie ogromnych nerwów. A morał z tego taki, że jeśli w zakładzie fotograficznym mówią, że się nie da, to znaczy, że się da, tylko że się nie chce ;].

Przy okazji życzę Wam udanych Walentynek!

blog, sewing, szycie, rękodzieło, handmade, retro, vintage, 1950s, moda, fashion, skirt, silk, cashmere, sweater, blouse, pixie hairstyle, krótka fryzura, Kandara, Wrocław szyje
blog, sewing, szycie, rękodzieło, handmade, retro, vintage, 1950s, moda, fashion, skirt, silk, cashmere, sweater, blouse, pixie hairstyle, krótka fryzura, Kandara, Wrocław szyje
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć]
Fot.: pan Marchewka 

PL
Kaszmirowy sweterek: wyszukany przez mamę
Spódnica z jedwabnej tafty: uszyłam sobie
Buty: Sca'Viola
Torebka: Baron
Pasek: Biedronka
Porcelanowa broszka: vintage (prawdopodobnie koniec lat '50.), wyszukana przez mamę 

EN
Cashmere blouse: thrifted by my mom
Silk skirt: made by me
Shoes: Sca'Viola
Bag: Baron
Belt: Biedronka
Porcelain brooch: vintage (late 1950s), thrifted by my mom

* Od fotografa usłyszałam, że "zdjęcie wyszło brzydkie, ale nic nie poradzi na taką twarz". Od innego, że jestem "za łysa i zdjęcie na pewno wyjdzie nieładne". Od jeszcze innego, że "za duża asymetria [twarzy], będzie retuszowanie".

** Wariacje na jego temat znajdziecie tu.

33 komentarze:

  1. Mnie to też niestety zawsze spotyka :(((

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :).

      Usuń
  3. nigdy nie wiem za co oni biora pieniadze czlowiek zawsze na tych zdjeciach wyglada jak jakas pokraka albo nakladaja jakis retusz bez konsultacji czy w ogole sie go chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jeszcze brali za miłe podejście, to byłoby OK. A tak nic w zamian się nie dostaje :/.

      Usuń
  4. I bardzo dobrze! :-)
    Wyglądasz obłędnie! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dobrze! Miałam dosyć stresów.
      Dzięki Ci, Lenko, serdecznie :*.

      Usuń
  5. W poprzednim dowodzie miałam jeszcze zdjęcie "z uchem" i jakimś cudem nie najgorzej na nim wyglądałam aż tu nagle okazało się że trzeba nowy dowód zrobić. Z koleżanką wykonałyśmy zdjęcia wg wytycznych... i to nie są lubiane przeze mnie zdjęcia. brrr.
    Nawet nie chcę myśleć co pomyślałabym o fotografie który by mi takie zdjęcie zrobił ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjęcia są okropne. Chyba każdy wygląda na nich fatalnie, szczególnie że uśmiech wszelki jest zakazany.

      Usuń

  6. Dobrego fotografa to jak igły w stogu siana i też dla mnie jest to nieprzyjemność. Muszę oddać w tym miejscu honor jednej Pani fotograf w Zielonej Górze, która podczas wykonywania fotki twierdziła, że jest czarownicą i wszystkie portrety wychodzą dobrze. Potwierdzam. Zdjęcie rewelacja ale wspominam z łezką smuteczku, bo zakład upadł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to wielka szkoda, że zakład już nie istnieje. Naprawdę ciężko o taki.

      Usuń
  7. Robiłam zdjęcie z uchem chyba rok po zakończeniu się ważności mojego dowodu, więc jeszcze mam trochę czasu na biometryczne. Niestety nie dało się go uniknąć przy paszporcie. 10 lat bez wyroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne są te zdjęcia. Każdy na nich ja główny podejrzany.

      Usuń
  8. Mam jedną znajomą panią fotograf, drugą znam z widzenia. Obu można zaufać. Ale zdjęcia typu dowodowe zawsze mam brzydkie, bo moja twarz jest stworzona do artystycznych portretów półukradkiem, a nie urzędowego naleśnikowatego foto en face. Dobrze, że zostało jeszcze prawo jazdy z ładniejszą perspektywą.

    Piękna spódnica. Odkrywam od niedawna elegancję spod jej znaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również fatalnie wygląda en face, szczególnie ze każda powieka opada mi inaczej :P.

      Serdecznie Ci dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  9. Zawsze jest to samo... Nieprzyjemne uwagi, zdjęcie robione na szybko, nachalny retusz. Dla mnie każda wizyta u fotografa to koszmarek, więc rozumiem Cię dobrze.

    Pati

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Cieszy mnie wielce, że się podoba :D.

      Usuń
  11. A TY wyglądasz za to świetnie! olej fotografów Justynko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też zrobiłam i olałam. Na dobre mi wyszło :D.

      Dziękuję Ci przeogromnie, Paulinko :*.

      Usuń
  12. My też to przechodziliśmy :( Mąż wpadł na ten sam pomysł, zrobił mi, udało się, potem dorobił jeszcze rodzicom i tak od lat robimy sobie i rodzinie sami :)
    PS - ja pamiętam jak fotograf mówił mi abym się uśmiechnęła ale tak bez uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To ja mam szczęście że trafiłam na przemiłego fotografa koło urzędu paszportowego, który stwierdził że te zdjęcia takie muszą być brzydkie. Swoją drogą, moje jest szkaradne a w prawie jazdy tak zeskanowane że wygląda 100x gorzej jeszcze. Na szczęście w dowodzie mam jeszcze to z uchem bo załapałam sie na stare dowody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wielkie szczęście, że trafiłaś na takiego fotografa :).

      A co do brzydoty zdjęć, to niech sobie będą brzydkie (trudno, takie wymogi), ale po co te uwagi fotografów na temat urody klienta. Tego nie mogę zrozumieć :/.

      Usuń
  14. Myślałam, że tylko ja tak mam...
    Zawsze wychodzę wściekła od fotografa. Zdjęcia robione na odwal, a do tego - za przeproszeniem - chamskie uwagi na temat wyglądu...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jasne że się da! A nawiasem mówiąc piękny sweterek, bombowa spódnica, wszystko ładne.😍

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam jedno zdjęcie, na którym wyglądam jak ofiara ciężkiego pobicia. Ohyda jakaś zdjęcie dowodowe mojej Mamy , czarnobiałe, sprzed lat jest piękne, a teraz okropieństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zdjęcia do dowodów były ładne, a teraz - wszystko pod automatyczne rozpoznawanie twarzy się robi :(.

      Usuń
  17. Zrobiłam podobnie gdy potrzebowałam zdjęcia do dowodu dla mojego niemowlaczka.
    Zrobione w domu zdjęcie (odpowiednio wykadrowane), wysłałam do zakładu fotograficznego z prośbą o jego wywołanie jako zdjęcie do dowodu. Odebrałam 8 zdjęć - bo tyle zmieściło się na standardowej odbitce. Zapłaciłam za wywołanie tego jednego zdjęcia czyli niecałą złotówkę i do tego wycięli mi te zdjęcia specjalną gilotynką do zdjęć do dokumentów.
    Polecam taką opcję ;)
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.