21 sierpnia 2010

Burdowa pantera

Skoro Nanu-Nana może już sprzedawać bombki choinkowe [tak, wiem, że mamy dopiero sierpień], to ja mogę napisać o jesiennej spódnicy, za której szycie się właśnie zabrałam.

Wypatrzyłam ją w ostatnim numerze Burdy (08/2010). Ołówkowa spódnica do 1/3 łydki od razu skojarzyła mi się z modą w stylu lat czterdziestych i pin-up. Jest niezwykle prosta do uszycia, a do jej wykonania potrzeba zaledwie metra bawełnianego aksamitu lub dewetyny (Edit: Dla rozmiarów od 44 do 46 przyda się 150cm tkaniny o szerokości 130 cm), metalowego zamka, 70 cm podszewki oraz (opcjonalnie) taśmy z jednym ozdobnym brzegiem. Jak się później okazało, największym problemem nie było znalezienie tkaniny w cętki, a przerysowanie odpowiedniego wykroju. Wydawca Burdy postanowił zamieścić (zapewne ze względów finansowych) niemal 50 wykrojów na jednym arkuszu, co idealnie utrudniło odnalezienie właściwych linii.

Wygląd owego nieszczęsnego arkusza możecie "podziwiać" na poniższych zdjęciach:

J. na Leśno-Marchewkowej, marchewka, szafiarka, retro, pin-up, vintage, 40s, Burda, wykrój 127, szycie, arkusz, spódnica ołówkowa, cętki, panterka
zdjęcie modelu pochodzi z http://www.burdastyle.de
[kliknij, aby powiększyć]


Na zdjęciu powyżej widoczny jest również gotowy wykrój, który wymagał zmniejszenia do rozmiaru 36 - ten model spódnicy magazyn oferuje od rozmiaru 38.

J. na Leśno-Marchewkowej, marchewka, szafiarka, retro, pin-up, vintage, 40s, Burda, wykrój 127, szycie, arkusz, spódnica ołówkowa, cętki, panterka
[kliknij, aby powiększyć]

*
Wykrój: 127 - Burda 08/2010 - Możecie go również kupić na stronie niemieckiego wydawcy (format PDF, rozmiar 38-46)
Tkanina: tłoczony bawełniany aksamit (wrocławskie Podwale - sklep z włoskimi tkaninami)

45 komentarzy:

  1. ech, znam te wykroje z burdy, zawsze się dziwiłam, jak moja mama się w tym odnajduje. ja generalnie nigdy nie ogarniałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Blu: Jeszcze do niedawna wykroje był zamieszczone na kilku arkuszach. Wtedy nie było problemu z przerysowaniem. Teraz są wciśnięte na jeden, który można sobie rozciąć na dwa mniejsze. I stały się niezwykle nieczytelne :(.

    OdpowiedzUsuń
  3. o matko boska, podziwiam Cie Marchewkowa, naprawdę. Ja bym się w życiu w tym nie ogarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Fermina: Oj, nie ma co tu podziwiać ;]. Wykrój da się przerysować, ale zajmuje to znacznie więcej czasu niż kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  5. burdę znam na pamięć - babcia krawcowa;) uwielbiam przewalać te wszystkie oldschoolowe gazety dla mojego pokolenia

    OdpowiedzUsuń
  6. A dla całkowitego żółtodzioba w kwestii szycia - cieżko takiego coś ogarnąć?

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie! Kupiłam ten numer i stwierdziłam że to klawa spódnica i ze ją sobie uszyję. No i oczywiście musiałaś być pierwsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. dawno nie widzialam tak nieczytelnego schematu wykruju :/

    OdpowiedzUsuń
  9. ja bym się nie odnalazła, ale Ty Marchewkowa zdolna jesteś, to sobie z tym poradziłaś na pewno koncertowo! szybko szyj, bo nie mogę się doczekać efektu! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. @Calliforniaction: Burda zawsze była wyjątkowa, chyba nie ma czasopisma krawieckiego, które mogłoby ją pobić.

    @Anonim z 6:07: Myślę, że każdy poradzi sobie z przerysowaniem, ale łatwo się przy tym zniechęcić - szczególnie przy takim pomieszaniu z poplątaniem. Dobrym wyjściem jest dokładne odnalezienie poszczególnych elementów wykroju i obrysowanie ich mazakiem w jaskrawy kolorze.

    @Strachulec: To może jakaś mini akcyjka? :D

    @Mała Gosia: A to mój pierwszy kontakt z takim nagromadzeniem linii na jednym arkuszu. Porównywałam go z poprzednimi Burdami i różnica jest znaczna.

    @Mirandolina: Będzie szybko! Niech no tylko pogoda się popsuje ;].

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju ile tam tych kolorowych linii, podziwiam Cię, że w ogóle udało Ci się w tym zorientować!!

    OdpowiedzUsuń
  12. @Bessnel: Ten wykrój akurat oznaczony był czarną linią. Już się boję, co będzie z bladoniebieskimi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Matko zebym ja kiedys potrafila takie cuda czarowac jak Ty..:) podziwiam i uwielbiam:) i zazdroszcze talentu!:) bardzo bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przypadkowo usunięty komentarz Moni:
    To ja może pochwalę piękny aksamit, który udało Ci się znaleźć. Ta spódnica będzie przyciągała uwagę, jestem tego pewna :). Pozdrawiam, Monia

    Dziękuję! Cieszy mnie, że tkanina przypadła Ci do gustu! Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  15. @Panna Lemoniada: Dziękuję, ale nie ma czego zazdrościć! Ten wykrój przeznaczony jest dla nowicjuszy :P.

    OdpowiedzUsuń
  16. też mi wpadła w oko ta spódnica, bo jest prosta do uszycia i ma ładny, ołówkowy krój. ale rozmiar 38 bardzo mnie zgorszył. generalnie, burda często mnie gorszy, akurat pomijam wykroje, bo jakoś je ogarniam, ale opisy szycia - dramat.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Granda: Wykroje Burdy można pomniejszyć/powiększyć o dwa rozmiary i nie stracą fasonu. W trakcie szycia będę jeszcze zmniejszała talię do 34 i powinno być OK. Zgadzam się, że opisy bywają bardzo zagmatwane, już czasami wolę uszyć "na czuja" niż je czytać ;].

    OdpowiedzUsuń
  18. Materiał bomba
    Lubię takie klimaty

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam jak piszesz "jest niezwykle prosta do uszycia". Dla mnie równie dobrze, mogłaby by potem nastąpić instrukcja spawania okrętu wojennego :) A Ty później prezentujesz gotową perełkę. Masz talent do szycia, który szczerze podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Klamoty: Ale to naprawdę jest proste, podobnie jak sukienki, które wcześniej pojawiły się na blogu. Wybieram modele oznaczone 2-3 gwiazdkami (tu akurat 2,5), gdzie największą trudnością jest wszycie zamka ;P. Dziękuję!

    @Mademoiselle Joana: Ano maziaja, ale trzeba sobie jakoś poradzić :). Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam podobną spódnicę:)Tylko dół obszyłam czarną koronką.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Lady_Sport: Szyłaś ją na podstawie wykroju z Burdy?

    OdpowiedzUsuń
  23. ubolewam na tym, że od dłuższego czasu nie mam w domu maszyny...
    a kiedyś szyłam sobie większość ciuchów.

    hm, to dziwne, bo ja niedawno widziałam w nanu-nana katalog jesienny, wszystko w liście i halołin.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też odrysowywałam ostatnio wykrój spódnicy z Burdy, ale łatwo się odnalazłam w tej plątaninie.
    Życzę powodzenia z kiecką i czekam niecierpliwie na prezentację efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  25. @Szpiegowsky: Ja już sobie życia bez maszyny nie wyobrażam :>.

    Już te bombki kilku osobom pokazywałam i każdy staje, jak wryty.


    @Anja: Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kieca super, ale trzeba mieć odwagę, żeby nosić taki deseń. I dobrze się w nim czuć. Do mnie niestety panterka nie pasuje ani trochę. Ale sam krój przyjemnie wyszczuplający :)

    OdpowiedzUsuń
  27. @Kruszyzna: Zawsze można się pokusić o gładki aksamit, a spódnica - dzięki swojemu fasonowi - i tak nie straci uroku. I faktycznie, w takim kroju metr osiemdziesiąt gwarantowane ;).

    OdpowiedzUsuń
  28. ta stylizacja w burdzie wyglada naprawde ładnie... czekam na wynik Twojej pracy, pewnie bedzie jak zwykle super:) pozdrowka! Olgita

    OdpowiedzUsuń
  29. @Olgita: Dziękuję serdecznie za wiarę w moje "umiejętności"! Niezwykle to miłe :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. @marchewkowa
    wiem, leń ze mnie się straszny zrobił ;-)
    a jeszcze w liceum sobie większość ciuchów szyłam- nawet kurtki...

    tylko, że nasza rodowa maszyna to taki wielki singer. stoi sobie obecnie u któregoś z rodziców.
    więc sama maszyna by mi pół pokoju zajęła...

    OdpowiedzUsuń
  31. @Szpiegowsky: Znam takie maszyny! Do tego były jeszcze odpowiednie stoliki ;).
    Teraz można się pokusić o coś kompaktowego za 200-250 zł. Tą moją lidlową jestem nieustannie zachwycona.

    Ja za to w liceum szycie zarzuciłam, sporo szyłam w podstawówce - głównie maskotki, ubranka dla Barbie i dla siebie czapki z daszkiem.
    A teraz mi - statecznej pani przed trzydziestką - pora nauczyć się tworzenia własnej odzieży ;).

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem zachwycony Pani blogiem. Świetne podejście do mody. Niebanalne i niezwykle odmienne.
    Pozdrawiam - Wojciech

    OdpowiedzUsuń
  33. Podziwiam Cię za zdolność szycia. Serio. Też bym chciała, ale mam koślawe rączki - chociaż nawet coś mi wyszło - o tym już dziś lub jutro na blogu!(wybacz, że się troszkę reklamuję, ale tak akurat mi się skojarzyło)

    OdpowiedzUsuń
  34. @Wojciech: Serdecznie dziękuję za tak miłe słowa!
    Pozdrowienia.

    @Emnilda: Dziękuję Ci ogromnie, droga Emnildo! I bardzo dobrze, że piszesz o swojej produkcji! Już nie mogę się doczekać :).

    OdpowiedzUsuń
  35. Dziękuję za miłe powitanie! Postaram się nie zawieść w sprawie bloga, a poza tym jestem twoją zagorzałą fanką!

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie, ja kupiłam spódnicę w lumpeksie, potem ją przerobiłam wg. własnej improwizacji:) jak ją kiedyś będę miała na moim blogu, to dam ci znać:)

    OdpowiedzUsuń
  37. czekam na fotki w nowej spódnicy!
    zapowiada się ciekawie:))

    OdpowiedzUsuń
  38. @marchewkowa, a możesz gdzieś mi podlinkować zdjęcie twojej maszyny lidlowej?
    żebym wiedziała jakich to mniej więcej jest rozmiarów...

    no singer to oczywiście i maszyna i stół.
    szczerze mówiąc, nie wiem czy przekonam się do maszyny elektrycznej. urokiem tego szycia było to- że jest to właśnie singer...

    OdpowiedzUsuń
  39. @Pozytywka: Miło mi ogromnie :).

    @Lady_sport: Świetnie! Chętnie się przyjrzę Twojemu dziełu.

    @TARA: Ja również :P.

    @Szpiegowsky: Maszynę znajdziesz w tym poście. Jej wysokość to ok. 32 cm.

    @Clara: Thank you so much! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. What a lovely blog!

    OdpowiedzUsuń
  41. Powodzenia w rozszyfrowywaniu Burdy...
    Niecierpliwie czekam na efekt koncowy!

    OdpowiedzUsuń
  42. @Anonymous: Thank you so much!

    @Łyska: Dziękuję serdecznie! Już prawie gotowa :).

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo - jz@marchewkowa.pl.