15 grudnia 2015

What’s up, Bro? Czyli recenzja maszyno-hafciarki Innov-is NV2600 marki Brother

Październikowe sycylijskie wakacje nie bardzo się nam udały. Trafiliśmy na najgorszą pogodę od 10 lat (tak, prawie codziennie lało), bo takie mamy szczęście! Jednak po powrocie czekała na nas, a właściwie na mnie, niespodzianka - wielka i wypasiona maszyna Innov-is NV2600 marki Brother. Sprzęt ten przyjechał do mnie na gościnne występy, które właśnie dobiegają końca (jutro wraca do dystrybutora), dlatego należy mu się odpowiednia recenzja.

Na zdjęciu po prawej maszyna z modułem haftującym:

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, Brother Innov-is NV2600, recenzja mszyna do szycia, maszyno-hafciarka
[kliknij, aby powiększyć]

NV2600 to najnowszej generacji stębnówka i hafciarka w jednym (obecnie firma Brother produkuje ten sprzęt w Wietnamie). Jak zapewnia producent, jest to maszyna idealna do zastosowań zarówno domowych, jak i całkowicie profesjonalnych, całkowicie odporna na błędy użytkownika. Do dyspozycji mamy tu 232 ściegi (w tym możliwość "narysowania" własnego) oraz 138 haftów, które można wykonać nawet ozdobną włóczką, dzięki dołączonemu do zestawu specjalnemu bębenkowi. Dodatkowo...

Ale co ja tu będę przytaczać dość obszerną specyfikację, sami rzućcie okiem na mnogość funkcji tej maszyny, a ja skupię się na tym, co najbardziej zwróciło moją uwagę w tym sprzęcie. 

Maszyna dotarła do mnie w gigantycznym pudle (67 cm x 59 cm x 55 cm). Nie ma się jednak co dziwić, bo we wnętrzu mamy nie tylko maszyno-hafciarkę, ale i sztywny futerał, ogromny i ciężki moduł haftujący oraz tonę akcesoriów (w tym tamborki i podnośnik nożny). Sama maszyna bez jakichkolwiek dodatków waży 10 kg i wykonana jest z dość cienkiego plastiku (a niektóre elementy nawet z bardzo cienkiego), ku mojemu zdziwieniu niezbyt precyzyjnie odlanego. Elementy obudowy nie schodzą się ze sobą, co sprawia, że mamy tu do czynienia z ostrymi krawędziami, o które można zniszczyć cieńsze materiały.

Futerał z kieszenią na pedał, instrukcję i inne potrzebne drobiazgi:

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, Brother Innov-is NV2600, maszyna do szycia, maszyno-hafciarka, recenzja
[kliknij, aby powiększyć]

Z podłączeniem maszyny nie było żadnego problemu, ot dwa kabelki - maszyna-kontakt i maszyna-pedał, zwany tu modułem sterowania stopką.

Pierwszą rzeczą, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie był dotykowy ekran LCD, który działa niezwykle płynnie oraz intuicyjny interfejs. Tu właściwie nie można się zgubić, czy też pomylić. Wszystko mamy wyłożone na tacy i bardzo jasno opisane lub oznaczone. Po prostu nie da się "źle nacisnąć"!  Za pomocą menu nie tylko wybierzemy ścieg, dostosujemy jego rozmiary czy naprężenie nici górnej, ale też dostosujemy wysokość stopki, jej nacisk, ustawienie początkowe igły, włączymy lub wyłączymy czujnik wykrywania grubości tkaniny, ustalimy prędkość haftu czy zmienimy język.

Wybór ściegów oraz menu ustawień:

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, Brother Innov-is NV2600, maszyna do szycia, maszyno-hafciarka, recenzja
[kliknij, aby powiększyć]

Jako że na stole krawieckim czekała na zszycie podszewka do kostium w pepitkę, od razu nawinęłam odpowiednie nici. I tu muszę pochwalić system nawijania dolnej szpulki, który jest niezwykle sprawny i cichy. Podobnie zresztą jak sama maszyna w trakcie normalnego szycia. Wydawane przez nią dźwięki są głębokie, ale nie dudniące i mało słyszalne dla osób przebywających w innym pomieszczeniu. To zdecydowanie najcichsza maszyna, z jaką miałam do czynienia! W ocenie głośności pomijam jednak dźwięki wydawane przez maszynę w trybie hafciarki, bo zapewne wszystkie sprzęty tego typu są równie głośne.

A jak już wspomniałam o szpulce, to warto zaznaczyć, że maszyna powiadamia o kończącej się na niej nici, co jest niezwykle przydatną informacją. Lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, że zaraz czeka nas nawijanie, prawda? :]

Nawleczenie górnej nici jest równie banalnie proste. Mamy tu nie tylko odpowiednie oznaczenia, ale i faktycznie działający za każdym razem nawlekacz igły, o którego istnieniu słyszy się w krawieckim świecie tylko legendy. Nie zdarzyło mi się, żeby nitka nie trafiła do oczka.

Spory pojemnik na akcesoria (nie upchniemy tu jednak wszystkiego, co zostało dołączone do maszyny):

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, Brother Innov-is NV2600, maszyna do szycia, maszyno-hafciarka, recenzja
[kliknij, aby powiększyć]

NV2600 możemy wprawić w ruch za pomocą przycisku na obudowie lub pedała. Co ciekawe, można sterować również prędkością biegu wstecznego. Taka opcja rzadko zdarza się w maszynach komputerowych. Maksymalnie uszyjemy tu 850 ściegów na minutę, co nie czyni z tego sprzętu giganta prędkości. Nie można mieć jednak wszystkiego! ;] Tę niewielką wadę zrekompensuje nam brak opóźnienia przy rozpoczynaniu i kończeniu szycia. Naprawdę nie lubię komputerowych maszyn, które muszą pomyśleć przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności.

Ciekawostką w tym sprzęcie jest możliwość szycia w bok oraz wykonania ściegu fastrygującego (pojedynczy ścieg może mieć 20 mm długości!).

Przykładowe ściegi wykonane na podwójnie złożonym kretonie bawełnianym (nić: Ariadna Talia 120, igła: 90)

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, Brother Innov-is NV2600, maszyna do szycia, maszyno-hafciarka, recenzja
[kliknij, aby powiększyć]

Na filmie zobaczycie maksymalną prędkość wyszywania ściegu prostego, ozdobnego oraz szycie w bok:


Mimo tych licznych zalet, maszyną nie poszyłam za wiele, gdyż szybko okazało się, że ma ona problem z tworzeniem równo naprężonego ściegu na grubszych i puszystych materiałach (dolna nić wygląda jak linia ciągła). A tu w planach same wełny i aksamity! Żonglerka nićmi i igłami, próba ustawienia naprężenia nici górnej (regulowane komputerowo) oraz wyłączenie czujnika grubości materiału nie przyniosły zadowalającego efektu. Regulacji wymagało naprężenie nici dolnej. Niestety, w tej maszynie śrubka regulacji zaklejona jest plastikową plombą, co sprawia, że przed szyciem wspomnianych materiałów sprzęt należy wysłać do serwisu w celu regulacji. Taka mała niedogodność, za to z szyciem materiałów cienkich nie ma tu najmniejszych problemów!

Średnio udane okazały się również testy modułu haftującego.

Podłączenie modułu haftującego oraz przygotowanie tamborka nie wymaga żadnej specjalistycznej wiedzy. Papierowa instrukcja bardzo dokładnie opisuje każdy etap przygotowania maszyny do haftowania. Dodatkowo na ekranie wyświetlacza mamy możliwość przejrzenia skróconej instrukcji obrazkowej. Brak tu jedynie informacji, że pliki haftów PES można załadować do maszyny wyłącznie za pomocą sformatowanego w systemie FAT-32 nośnika USB i dopiero po podłączeniu modułu haftującego.

W pamięci maszyny mamy zapisane 138 wzorów i 11 czcionek hafciarskich (niestety bez polskich znaków), przeznaczonych wyłącznie do użytku prywatnego. Dodatkowe wzory możemy zakupić u producenta maszyny lub stworzyć sami za pomocą oprogramowania PE-DESIGN® 10. Na moje nieszczęście samo oprogramowanie (w tym wersja demo) przeznaczone jest tylko na komputery z systemem Windows, co użytkownikom Maków uniemożliwia pełne wykorzystanie maszyny. Dla takich jak ja Brother przygotował jedynie bardzo okrojoną wersję oprogramowania, czyli program MacBroidery (tworzenie napisów ze 100 czcionek i ozdabianie ich gotowymi projektami haftów). Jako że nie przepadam za maszynowymi haftami (nie ma co ukrywać, kojarzą się raczej z haftami na chińskiej odzieży), byłam niepocieszona niemożliwością stworzenia własnego wzoru i o pomoc w jego przygotowaniu musiałam poprosić właścicieli sklepiku Kram z tradycjami, którzy od lat zajmują się projektowaniem i wykonywaniem haftów.

I tak oto powstała Marchewka! Została wykonana zwykłymi nićmi poliestrowymi (są nieco za grube do tak gęstego haftu), bo akurat Ariadna zrezygnowała z produkcji niewielkich nawojów nici do haftu, a dużych szpul po prostu nie opłacało mi się kupować przy tak krótkich testach hafciarki.

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, Brother Innov-is NV2600, maszyna do szycia, maszyno-hafciarka, recenzja
[kliknij, aby powiększyć]

Jak wcześniej wspomniałam, maszyna w funkcji hafciarki jest bardzo głośna, więc nocnego haftowania raczej nie polecam, szczególnie że proces haftowania jest długotrwały i wymaga aktywnego zaangażowania (zmiana kolorów nici).

A efekty? Na pewno nie widać ich od razu, bo pięknie wykonane hafty wymagają wielu prób. Myślę jednak, że po pewnym czasie rezultaty mogą być bardzo profesjonalne.



PODSUMOWANIE 

Cena maszyny: 8 450 zł (źródło)
Cena oprogramowania: 5 500 zł (źródło)

Zalety: przejrzyste i intuicyjne menu, sprawie działający wyświetlacz LCD, szybkie i ciche nawlekanie szpulki dolnej, bardzo cicha praca w trakcie szycia, powiadomienie o kończącej się nici dolnej, niezawodnie działający nawlekacz nici górnej, możliwość regulacji prędkości biegu wstecznego, brak opóźnienia przy rozpoczęciu i kończeniu szycia, możliwość szycia w bok i fastrygowania, mnogość ściegów i akcesoriów, czytelna instrukcja, łatwość montażu modułu haftującego, możliwość haftowania włóczką.

Wady: cena, cienki i wyglądający na kruchy plastik, niedopasowane elementy obudowy i ostre krawędzie, dość niska prędkość szycia (850 ściegów/min.), głośna praca w trybie hafciarki, brak możliwości regulacji naprężenia nici dolnej w warunkach domowych (zaplombowany bębenek), brak oprogramowania do projektowania wzorów na Maka, brak polskich czcionek, żonglowanie nićmi w trakcie haftowania.

Przyznam szczerze, że mam problem z określeniem grupy docelowej tej maszyny. Jest to produkt zbyt drogi dla osób początkujących, które nie wiedzą jeszcze, czy szycie i haftowanie to jest to, czym chcą się zajmować. Jest również zbyt drogi dla bardziej zaawansowanych amatorów i profesjonalistów, którym zbędna jest opcja haftu. Czy zaś zadowoli miłośników maszynowego wyszywania?

Naprawdę nie wiem, co mam o niej myśleć, dlatego ostateczną ocenę maszyno-hafciarki Innov-is NV2600 pozostawiam Wam! Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o tym sprzęcie. 

4 grudnia 2015

Holly Craft!

25 raz(y) skomentowano
Zdjęcia broszek zwykle trafiają na marchewkowym blogu do jednej zbiorczej notki, jednak mój najnowszy nabytek wymaga osobnego wpisu. 

Broszka, którą widzicie na zdjęciach została wyprodukowana przez markę Hollycraft na przełomie lat '50. i '60. (w tym czasie firma przestała datować swoje wyroby, a więc dokładna data nie jest znana). Marka ta powstała pod koniec lat trzydziestych i początkowo nazywała się The Hollywood Jewelry Company. Nazwę szybko zmieniono, aby nie myliła się z innym producentem biżuterii - Joseff of Hollywood. Niestety, w latach siedemdziesiątych Hollycraft sprzedano, a produkcję stopniowo wygaszono. Obecnie marka znana jest miłośnikom starej biżuterii z przepięknych ozdób wysadzanych pastelowymi kwarcami oraz świątecznych broszek o nietypowych kształtach. Jedną z nich udało mi się właśnie nabyć!

Świąteczna latarenka, ozdobiona liśćmi ostrokrzewu oraz czerwoną kokardą ma zaledwie pięć centymetrów wysokości. Mimo niewielkich rozmiarów została wykonana niezwykle szczegółowo. Zdecydowanie najciekawszym elementem jest tu wnętrze latarni, odlane ze szkła akrylowego (lucite). Środek tego elementu stanowi cylindryczny otwór, w którym widoczny jest nawet knot i płomień. 

Przyjrzyjcie się teraz detalom:

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, bożonarodzeniowa broszka, christmas brooch, latarenka, latarnia, Hollycfart, lantern, 50s, 60s
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, bożonarodzeniowa broszka, christmas brooch, latarenka, latarnia, Hollycfart, lantern, 50s, 60s
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, bożonarodzeniowa broszka, christmas brooch, latarenka, latarnia, Hollycfart, lantern, 50s, 60s
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć]

29 listopada 2015

Maurice Rentner byłby dumny?

20 raz(y) skomentowano
Spódnica Lola musiała długo czekać na pudełkowy żakiet (model #110/111 z Burdy 12/2013), który stał się częścią kompletu opartego na projektach marki Maurice Rentner z lat '50.

Ale nie ma co się dziwić, bo powszechnie wiadomo, że im prostszy model, tym więcej przy nim roboty. I tu faktycznie były jej tony. Wszystko przez dopasowywanie pepitki. Pracy dołożyła też sama struktura tkaniny - ta wełna nie jest bardzo gruba, ale dość puszysta, co sprawiło, że wszelkie detale (na przykład zaokrąglone na dole listwy zapięcia) wymagały szczególnej uwagi
i... kilkukrotnego prucia ;].

Aby żakiet zachował miękkość, lewej strony wełny nie podklejałam całkowicie flizeliną (jedynie podkroje i miejsca wrażliwe na wyciąganie). Dodatkowo wnętrze stanowi, podobnie jak w spódnicy, cienka elastyczna podszewka, która ładnie układa się wraz z materiałem zewnętrznym.

Choć oryginał nie posiadał zapięcia, ja na wszelki wypadek wyposażyłam swój egzemplarz w małe zatrzaski. A nuż trzeba będzie się lepiej opatulić!

No to spójrzcie, jak to wszystko wyszło:

Oryginał z końca lat '50.:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola
[kliknij, aby powiększyć]

Moja wersja:
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, kostium, pepitka, 50s
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, kostium, pepitka, 50s
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, kostium, pepitka, 50s
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, kostium, pepitka, 50s
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, kostium, pepitka, 50s
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć]

PL
Żakiet i spódnica inspirowane modą końca lat '50.: uszyłam sobie
Wykrój żakietu: Burda 12/2013, #110/111
Wykrój spódnicy: Burda Vintage, Lola


EN
50s style suit: made by me
Jacket pattern: Burda 12/2013, #110/111
Skirt pattern: Burda Vintage, Lola

24 listopada 2015

Co robić, ile wydać na szycie?

21 raz(y) skomentowano
Szycie jest piękne - to od dawna wiadomo - i wbrew pozorom nie jest zarezerwowane dla wybranych. Bo szyć może każdy. Błędem jest postrzeganie tej umiejętności jako wrodzonego daru i zajęcia dla wybranych - wystarczą chęci, zapał i... No właśnie, dość często jestem pytana o koszty tego hobby, które niestety nie są u nas tak małe, jakby się mogło wydawać.

Oto wyliczenia na podstawie moich kilkuletnich obserwacji.

SPRZĘTY, MATERIAŁY I AKCESORIA:

Maszyna do szycia - od 50 zł (zakup jednorazowy).
Jeśli nie odziedziczyliście jej po szyjącym domowniku, to warto rozejrzeć się za działającym sprzętem na serwisach typu OLX. Szczególnie polecam metalowe maszyny z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Miały już kilka ściegów do wyboru, nieskomplikowaną budowę i znacznie większą od współczesnych maszyn wytrzymałość. Dodatkowo sprzedaje się je za "grosze", a czasem oddaje za darmo.
W Lidlu kupicie maszynę za ok. 350 zł, ale nie jestem w stanie stwierdzić, czy ta nowa wersja jest równie godna polecenia. Słyszałam niezbyt dobre opinie.
Więcej na temat wyboru maszyny przeczytacie w tej notce.

Żelazko lub generator pary - od 90 zł (zakup jednorazowy).
Żelazko z dużym wyrzutem pary lub generator to podstawa. Dzięki nim szybko rozprasuje się zapasy szwów i uniknie wyświeceń.
W tej chwili używam żelazka MPM i generatora Tefal z Lidla. 

Nożyce do materiału i ostrzałka - 70 zł (zakup jednorazowy).
Do cięcia materiału potrzebne będą odpowiednie nożyce, które zapewnią szybkie i bezodciskowe ciachanie materiału. Warto wyposażyć się też w ostrzałkę, która przywróci je do stanu początkowego. Do ceny nie wliczam nożyczek do papieru, które znajdą się zapewne w każdym domu.
Na temat moich nożyc przeczytacie tu

Krzywiki, linijki i cyrkiel - 100 zł (zakup jednorazowy).
Nie wyobrażam sobie bez nich szycia, ale na początku można pokusić się tylko o zwykłą plastikową linijkę.
Moje krzywiki i cyrkiel wyglądają tak

Igły maszynowe - 5 zł (zakup raz na pół roku).
Na początek najlepszym rozwiązaniem będzie zakupienie zestawu o różnych grubościach.

Centymetr krawiecki - 1 zł (zakup raz na rok).
Miękki centymetr krawiecki wymieniam raz w roku. Lubi się rozciągać i wycierać.

Szpilki - 4 zł/opakowanie (zakup raz na pół roku).
Gubią się, łamią lub wyginają, a wiec zapas trzeba regularnie uzupełniać.

Przecinak/prujka - 2 zł.
Prucie to jedna z podstawowych czynności krawieckich. Bez prujko-przecinaka nie zajdziecie daleko ;].

Nici - 20 zł/zestaw (zakup raz na rok).
Bardzo lubię nici z Lidla. Są wytrzymałe, ale i odpowiednio puszyste, więc nie przecinają lżejszych materiałów. 20 szpulek po 500 m kosztuje zaledwie 20 zł.

Kredy, mazaki do materiałów, ołówki - 25 zł (zakup raz na pół roku).
Najdroższe będą tu mazaki samoznikające. Cena sztuki to ok. 9 zł.

Wykroje - 13,90 zł (zakup raz na miesiąc).
Mowa oczywiście o "Burdzie", ale można u nas również dostać "Annę" (10 zł/kwartał), czy "Dianę" (10zł/kwartał). Coraz popularniejsze stają się również pojedyncze wykroje amerykańskich wydawnictw - ButterickSimplicityVogue PatternsMcCall's. Znajdziemy je na Allegro (od 17 zł/wykrój). Tu również można nabyć stare magazyny z wykrojami.

Papier do wykrojów - 6 zł/rolka (zakup raz na 2-3 miesiące)
Od zawsze kupuję najzwyklejszy biały papier do pieczenia (zazwyczaj w Lidlu).

Materiał - od 25-30 zł/mb (zakup przed każdym szyciem).
Szycie można zaczynać na materiałach, których cena nie przekracza 10 zł/mb, ale dobre efekty i trwałość zapewnią nam tylko te z nieco wyższej półki (na przykład dobra wełna na płaszcz może kosztować 300 zł).

Flizelina - od 3 zł do 9 zł/mb (zakup przed każdym szyciem).
Cena flizeliny zależy od jej jakości oraz grubości.

Zamki, guziki, zatrzaski - 10 zł (zakup przed każdym szyciem).
Na dobrej jakości zatrzaski i guziki do płaszcza potrafię wydać 40 zł.

POMOCE NAUKOWE:

Książki - od 5 zł na Allegro po 300 zł na Amazonie.
Radzę unikać współczesnych książek typu "Szycie dla początkujących". To zwykle drogie, kolorowe poradniki, zawierające informacje, które bez problemu znajdziecie w sieci lub burdowym "Szycie krok po kroku". Warto za to przejrzeć aukcje w poszukiwaniu starszych publikacji, w których znajdziemy krawieckie konkrety podane w naprawdę przystępny sposób (nauczą nas nawet podstaw konstrukcji).

Kursy - od 100 do 2000 zł.
Jeśli uznacie, że szycia nie możecie rozpocząć bez udziału w kursie, to warto rozejrzeć się za miejscami, które prowadzą takie zajęcia od lat i mają w sieci sporo opinii (nie tylko na Facebooku) lub są polecane przez Waszych znajomych. Dużym ryzykiem jest szybkie decydowanie się na drogie kursy, o których niewiele wiadomo. Niestety, rynek wyczuł biznes w powracającym do polskich domów krawiectwie i zdarza się, że oferowane zajęcia są sposobem na wyciągnięcie pieniędzy od zainteresowanych. Unikałabym agresywnych, kolorowych ofert, często przesyłanych w postaci spamu, a również tych wciskających dziwne gratisy w zamian za szybką wpłatę. Dobrzy nauczyciele nie muszą bić się o uczniów. Przed uiszczeniem jakiejkolwiek opłaty warto skontaktować się z prowadzącym i dopytać o dokładny program zajęć. Nie bójcie się również zapytać o jego doświadczenie. Uczciwi nie będą mieli problemu z odpowiedzią.

Jak widać, szycie nie należy do najtańszych odmian domowego hobby, ale nie ma się co załamywać, a odrobinę pokombinować, bo naprawdę nie trzeba go zaczynać od najdroższego sprzętu i kursów.

W razie pytań służę pomocą!


A na zakończenie prezentacja Loli z tej notki.  W tym tygodniu zaprezentuję również cały komplet na manekinie.

marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, 50s, Lola, Burda Vintage
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław, retro, vintage, style, fashion, moda, 50s, Lola, Burda Vintage, wełna, co robić, jak szyć?
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

PL 
Spódnica ołówkowa: uszyłam sobie
Wykrój: Lola z Burdy Vintage 2014
Bluzka: Gatta
Apaszka: Rags&Silks
Buty: CCC

EN 
50s style pencil skirt: made by me
Pattern: Lola, Burda Vintage 2014
Top: Gatta
Scarf: Rags&Silks
Shoes: CCC


18 listopada 2015

Będąc wpływową blogerką, przyszła do mnie firma...

22 raz(y) skomentowano
Uwaga! Notka powstała przy udziale TK Maxx, odzwierciedla jednak nasze poglądy.

Mistrzem zakupów w naszym domu jest pan Marchewka. To on uwielbia buszować po sklepach. Ja, no cóż, nie przepadam za tą czynnością, a od kiedy szyję własne ubrania, nie mam większej potrzeby kursowania po wrocławskich galeriach. Jest jednak taki sklep, do którego lubię zaglądać, a wszystko przez to, że tylko tam mogę dostać ładne i solidne pudła na stale rosnącą kolekcję moich kapeluszy, anglojęzyczne książki poświęcone wszystkiemu, co związane z ż(szy)yciem w stylu retro, skórzane rękawiczki, czy ciekawe elementy wyposażenia domu. Mowa oczywiście o TK Maxx. Kiedy więc dostaliśmy z panem Marchewką zaproszenie na pokaz przedpremierowy 30. (we Wrocławiu zaś 4.) sklepu tej marki w Polsce, bez wahania zdecydowaliśmy się wziąć w nim udział.

Spotkanie odbyło się w zeszły czwartek (12 listopada) w jeszcze nieotwartej wówczas Alei Bielany. Mimo ciągle trwających w galerii robót, TK Maxx był już gotowy na piątkowe przyjęcie pierwszych klientów. 

TK Maxx, jak to TK Maxx, jest potężny (2133 m2 - pomiędzy wieszakami i półkami w końcu jest dużo przestrzeni!) i dwupiętrowy. Do jego obsługi zatrudniono 50 pracowników. Na pierwszym poziomie znajdziemy odzież i dodatki damskie (w tym ModBox, czyli dział z najnowszymi trendami), kosmetyki oraz dział dziecięcy. Tu również ulokowano kasy, których jest odrobinę za mało, jak tak duży sklep. Myślę, że z kolejkami będzie tu podobnie, jak w Renomie po likwidacji kas na pierwszym pietrze.

Drugie piętro to moda męska, akcesoria sportowe, elektronika oraz nasz ukochany dział - akcesoria do kuchni i domu (w tym także meble)! To do niego skierowaliśmy swoje pierwsze kroki. Dział ten, z racji zbliżającego się grudnia, wypełniony był ozdobami świątecznymi, od których naprawdę ciężko oderwać wzrok. My jednak zdecydowaliśmy się na zakup gigantycznego pudła z surowego płótna bawełnianego, w którym czekać na złożenie będzie wyschnięte pranie. Wiecie, jak to jest, kiedy góra czystego prania rośnie na fotelu aż pod sam sufit? ;]

Cały asortyment TK Maxx jest sprzedawany w cenach do 60% niższych. Jakich obniżek jest najwięcej? Tego nie jestem w stanie sprawdzić, ale na pewno duże obniżki mają miejsce w przypadku książek - The Vintage Tea Party Year kupiłam za 50 zł przy cenie okładkowej £20.00 - czy też ozdób - ozdobne bombki kosztują 17-19 zł, zaś ich cena na Amazonie to ok. $40.00.

TK Maxx zachęca do częstego zapoznawania się z ofertą różnych sklepów - bo różni się ona w zależności od lokalizacji (każdy sklep dostaje z przydziału w centrum dystrybucji nieco inny asortyment) i zmienia co kilka dni (a nie co kilka miesięcy, jak w innych sklepach).

Sklep na Bielanach odwiedziło nam się z przyjemnością, bo sama galeria nie jest typowym betonowym centrum handlowym. Biało-drewniane wnętrze z trawiastozielonymi akcentami wygląda całkiem przyjaźnie, choć brak tłumów (poza pracownikami właściwie nie było tam jeszcze nikogo) poprawił z pewnością odbiór.

Rzućcie okiem na zdjęcia z wnętrza Alei oraz TK Maxxa:

tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
tk maxx, zakupy, aleja bielany, odzież, dodatki, akcesoria, dom i kuchnia
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć] 




A żeby nie było tylko o zakupach, na bloga po raz kolejny zawitał kostium, który uszyłam prawie dwa lata temu. Już od września czekałam na temperatury, które pozwolą na jego założenie (jest jednak dość gruby).

tu się szyje, marchewkowa pracowania, blog, krawiectwo, moda, retro, vintage, 50s, 60s, kostium, wełna, sewing, Burda Style, wool, suit, wrocław, co robić, jak szyć?
tu się szyje, marchewkowa pracowania, blog, krawiectwo, moda, retro, vintage, 50s, 60s, kostium, wełna, sewing, Burda Style, wool, suit, wrocław
tu się szyje, marchewkowa pracowania, blog, krawiectwo, moda, retro, vintage, 50s, 60s, kostium, wełna, sewing, Burda Style, wool, suit, wrocław
[kliknij wybrane zdjęcie, aby je powiększyć] 
Fot.: pan Marchewka

 PL
Kostium w stylu lat '50.: uszyłam sobie z wełnianego tweedu
Wykroje: Burda 12/2005, #112 (góra), Burda 12/2012, #108 (dół)
Zamszowy pasek: Biedronka
Buty na koturnie: CCC
Skórzane rękawiczki: T. Kowalski, Ko-Moda
Broszka: Allegro
Kapelusik: prezent od Leny

 EN
 Jacket with a shawl collar and skirt with pleats: made by me
Patterns: Burda 12/2005, #112 (top), Burda 12/2012, #108 (bottom)
Leather belt: Biedronka
Wedges: CCC
Leather gloves: T. Kowalski, Ko-Moda
Brooch: Allegro
Pillbox hat: a gift from Lena

16 listopada 2015

Tu się szyje bez "A"!

16 raz(y) skomentowano
Pragnę poinformować moich czytelników oraz osoby trafiające tu przypadkowo, że nie mam nic wspólnego z nowo powstałą wrocławską pracownią "A tu się szyje". 

Zbieżność nazwy pracowni z podtytułem mojego bloga ("Tu się szyje!"), znaków graficznych oraz lokalizacji może sugerować osobom poszukującym informacji na temat oferowanych przez wspomnianą pracownię warsztatów, że moje prace zostały wykonane w ramach tych właśnie zajęć - a tak absolutnie nie jest.

Marchewkowa dziękuje za uwagę i wraca do szycia! 

4 listopada 2015

A to ci Lola!

30 raz(y) skomentowano
Zapewne nie wszyscy zaglądają na moje profile na portalach społecznościowych, dlatego informuję, że moje szycie przynajmniej chwilowo uległo stabilizacji. A wszystko przez to, że od tygodnia testuję wypasioną maszyno-hafciarkę marki Brother - NV2600. Sprzęt ten zostanie ze mną do połowy grudnia, a więc w tym czasie mam szansę nieco sobie poszyć!

Tuż po powrocie z październikowych wakacji postanowiłam uszyć sobie późnojesienny/zimowy kostium z pięknej i naprawdę solidnej wełny w beżowo-brązową pepitkę. Materiał ten dostałam od cioci, która kupiła go prawie 40 lat temu. 

Kostium postanowiłam oprzeć na zestawie marki Maurice Rentner (co ciekawe pan Maurice pochodził z Polski!), którego zdjęcie ukazało się w magazynie Vogue w 1959 roku:

blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola
[kliknij, aby powiększyć]

Aby moja wersja była jak najbardziej zbliżona do oryginału, na żakiet wybrałam model 110 z Burdy 12/2013, zaś na spódnicę Lolę z Burdy Vintage 2014. Zszycie zewnętrznej warstwy obu elementów trwało prawie dwa tygodnie i to nie tylko dlatego, że pożyczony od rodziców Łucznik 884 miał chwilową zapaść (z Brotherem wkroczyłam dopiero od podszewki). Bardzo zależało mi na dopasowaniu drobnego wzoru, co w praktyce oznaczało spinanie szpilkami każdego rzędu pepitki, fastrygowanie, a czasem i prucie. Roboty co nie miara, ale opłaciło się!

Jako pierwszą wykończyłam spódnicę, bo to do niej będę teraz dopasowywać długość żakietu. Jak widać na zdjęciach, model jest bardzo prosty, a do tego pozbawiony paska w talii, którego nie ma również w modelu marki Maurice Rentner. Sama nigdy nie byłam nigdy przekonana do tego typu rozwiązania, ale w końcu trzeba się przełamać.

Lola jest dość dopasowanym modelem, dlatego pokusiłam się tu o elastyczną podszewkę w pięknym lawendowym kolorze. Podszewki tego typu są dość drogie (17-19 zł/mb), ale naprawdę odporne na wszystkie gwałtowne ruchy, których nie jestem w stanie uniknąć, goniąc za wrocławskim autobusem czy tramwajem ;].

No to teraz rzućcie okiem na zdjęcia, a ja biorę się za dopasowanie żakietu i wszycie do niego podszewki!

blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola
[kliknij, aby powiększyć]

blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola
[kliknij, aby powiększyć]

blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola, pracownia marchewkowej, tu się szyje
[kliknij, aby powiększyć]

blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola, pracownia marchewkowej, tu się szyje
[kliknij, aby powiększyć]

blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola, tu się szyje, wrocław
[kliknij, aby powiększyć]

Ręcznie wykończenia podłożeń:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola, tu się szyje, wrocław
[kliknij, aby powiększyć]

Ręczne obszycie klasycznego zamka:
blog, marchewkowa, szycie, krawiectwo, moda retro, vintage, lata '50., kostium, Maurice Rentner, pepitka, wełna, sewing, handmade, jacket and skirt set, 50s, retro fashion, houndstooth, wool, Burda Vintage, Burda Style, Lola, tu się szyje, wrocław
[kliknij, aby powiększyć]

PL 
Spódnica: uszyłam sobie
Wykrój: Lola z Burdy Vintage 2014
Apaszka: Rags&Silks
Rękawiczki: T.Kowalski

EN 
Skirt: made by me
Pattern: Lola, Burda Vintage 2014
Scarf: Rags&Silks
Gloves: T.Kowalski

21 października 2015

Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się

21 raz(y) skomentowano
Polski rynek zalewa tandeta.

Zaczynają dominować na nim sklepy, które z wciskania tej tandety zrobiły sobie niezły biznes. Tylko nieliczni sprzedawcy znają polskie prawo i biorą odpowiedzialność za sprzedawany badziew. Niestety, większość skutecznie ulatnia się po wzięciu od klienta pieniędzy, czyniąc w biurach miejskich rzeczników praw konsumenta istny sajgon (coś o tym z panem Marchewką wiemy).

Od lat największych zakupów dokonuję w sieci (głównie na Allegro) i bez obaw robiłabym to nadal, gdyby nie pewna zatrważająca zmiana. W ciągu ostatnich kilku miesięcy praktycznie każdy mój zakup kończył się porażką i reklamacją. Zamówione produkty docierały (a czasem w ogóle nie docierały) do mnie nie takie jak na zdjęciach, uszkodzone albo z wadami ujawniającymi się przy pierwszym użyciu. Na moje nieszczęście ani cena towaru, ani dokładne sprawdzenie sklepu i opinii na jego temat nie gwarantowały udanego zakupu. Zaś wszelkie próby reklamacji czy zwrotu dezintegrowały ich właścicieli.

Nie ma co udawać, że sprzedawcy wystawiający swoje oferty w internecie nie mają pojęcia, co tak naprawdę sprzedają. Zwykle ich działanie jest celowe, a "klient nasz pan", póki płaci i niczego więcej nie chce. I tak od półtora miesiąca ciągnie się sprawa mojej maszyny, która nie dość, że od razu się zepsuła, to okazała się nie być tym, czym miała być według zapewnień sprzedawcy. Po drodze trafiłam na kilka nienadających się do niczego tkanin (rwących się niczym papier) i dodatków krawieckich, jeansową kurtkę pachnącą - że to tak delikatnie ujmę - odchodami oraz rozpadający się plecak i torbę plażową (te dwie rzeczy kupione akurat stacjonarnie). Zaś pan Marchewka walczy o odzyskanie pieniędzy za niezgodny z opisem panel do telefonu.

W konsekwencji każdy zakup wiąże się teraz dla mnie z ogromnym stresem, bo od razu przewiduję najgorsze.

Cześć sklepów świadomie liczy na niechęć kupującego do reklamacji, bo wiadomo, że przyjemne i szybkie to w zasadzie nigdy nie jest. Niskie koszty towaru czy kolejny z rzędu nieudany zakup (nikt przecież nie chce wyjść na pieniacza) zniechęcają do walki o własne prawa. Jednak mój ostatni dość intensywny kontakt z UOKiK-iem i miejskim rzecznikiem praw konsumenta uświadomił mi, że naprawdę nie warto odpuszczać, bo każde bierne zachowanie konsumenta utwierdza nieuczciwych sprzedawców w przekonaniu, że oszustwo popłaca.



Na deser moje zdjęcia z plaży w sycylijskim Trapani. Mimo że wyszły ładnie, pogoda tego dnia zdecydowanie nie dopisała - wiał potężny wiatr, a woda była lodowata. Nie udało nam się popływać, choć próbowaliśmy.

Na pewno zwrócicie uwagę na czepek. Niestety, zalicza się on do wspomnianych bubli. Już przy pierwszym użyciu zaczął się rozpadać - dość słabawe słońce podtopiło cienką gumę kwiatów i klej, a uszczelka popękała. Jeśli traficie na taki na Allegro - nie wydawajcie niepotrzebnie pieniędzy. Ich jedyny sprzedawca nie uwzględnia reklamacji!

marchewkowa, szycie, krawiectwo, blog, retro, vintage, styl, 1950s, plaża, beach, summer, sea, burda, capri, skirt, spódnica, panache, britt
marchewkowa, szycie, krawiectwo, blog, retro, vintage, styl, 1950s, plaża, beach, summer, sea, burda, capri, skirt, spódnica, panache, britt
marchewkowa, szycie, krawiectwo, blog, retro, vintage, styl, 1950s, plaża, beach, summer, sea, burda, capri, skirt, spódnica, panache, britt, pracownia marchewkowej, tu się szyje, wrocław
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

PL 
Czepek: BECO (Unikać! Pęka i rwie się przy pierwszym użyciu.)
Kostium: Panache Britt (mój ulubiony)
Spódnica: uszyłam sobie na podstawie wykroju Capri z Burdy Vintage 2014
Wiązana bluzka z ostatniego zdjęcia: lumpeks

EN 
Swim cap: BECO (Avoid! Very poor quality.)
Swim suit: Panache Britt 
Skirt: made by me, Burda Vintage 2014 - Capri
Tie-front blouse: second-hand shop

28 września 2015

Co robić, jak szyć odzież, aby nadawała się do noszenia

37 raz(y) skomentowano
Bywa tak, że z miejsca zakochujemy się w konkretnym wykroju. Łapiemy za zalegający w szafie materiał i szyjemy bez opamiętania tylko po to, aby po wykończeniu odzieży okazało się że:
  • fason zupełnie nam nie leży;
  • wybraliśmy zły rozmiar;
  • rozmiar i fason są super, ale chwycony w pośpiechu materiał uniemożliwia korzystanie z gotowego ubioru.

W takiej sytuacji gotowa rzecz trafia zwykle do kosza lub na nigdy nietkniętą stertę ubrań do przeróbki. Tylko nie mówcie, że takiej nie macie! ;]

Nie ma co ściemniać, zdarzyło mi się to wielokrotnie, dlatego teraz staram się opanować szalejące emocje i nieco rozsądniej podejść do wykroju, na którego widok padam i podnieść się nie mogę.

1. Fason a figura.
Aby nieco przytłumić chęć natychmiastowego szycia warto zastanowić się, czy dany model będzie pasował do naszej figury. I nie chodzi tu o narzucone przez ogół zasady dopasowywania ubioru (bo te nie zawsze zgadzają się z naszymi poglądami na temat mody, szczególnie jeśli preferujemy retro), a o własne samopoczucie.

Od jakiegoś czasu prowadzę listę "Tego nie szyć" i do niej dopisuję fasony czy detale, które źle wyglądają na mojej sylwetce, na przykład "Unikać obfitego marszczenia w biuście".

2. Wybór materiału.
Podobną listę można prowadzić w przypadku materiałów. 

Nim rzucimy się na zachomikowane tkaniny, warto rozważyć, na jaką porę roku i okazję przeznaczona będzie szyta przez nas odzież. Błyszcząca tafta na co dzień to jednak kiepski pomysł, a mocno gniotący się len na imprezie nikogo nie zachwyci.

Rozważyć należy też zachowanie się materiału w przypadku konkretnych elementów wykroju. Na przykład: z dość grubej wełny nie warto szyć spódnic na bazie koła, bo przewrócimy się pod ich ciężarem; marszczenia najlepiej wykonywać na tkaninach cienkich i miękkich, będą się ładniej układały.

Nie warto zapominać o wzorze, który może zdobić wybrany materiał. Wzory duże, o wyraźnych brzegach źle wyglądają mocno pocięte, a więc najlepiej zagrają z wykrojem mało skomplikowanym. Modele skomplikowane, złożone z wielu części proszą się o materiał gładki lub pokryty naprawdę drobnym lub rozmytym wzorem. 

Pod uwagę należy brać wskazówki twórców wykroju. Na pewno okażą się bardzo pomocne, choć wiadomo, że odstępstwa mogą się zdarzać.

Oczywiście nie bez znaczenia jest kolor materiału, bo w końcu nie w każdym poczujemy się dobrze. Ja sama nie przepadam za brązem. 

3. Wybór rozmiaru.
Przed przerysowaniem rozmiaru, który zawsze nosimy, najlepiej dokonać pomiaru ciała odzianego w bieliznę, którą będziemy zakładać pod szyty element garderoby. W przypadku spódnic i spodni zastanówmy się, czy pod pasek będziemy wkładać bluzkę lub sweter. Jeśli tak, warto dodać tu nieco więcej luzu (choćby pół centymetra), a unikniemy ściśnięcia niczym baleron w siatce. 

Po przerysowaniu wykroju nie ciachajmy pod razu materii właściwej! Naprawdę opłaci się wykonać próbkę ze starego prześcieradła lub poszwy (kupuję je w lumpeksie). To dzięki niej poprawimy wysokość zaszewek, dostosujemy obwody czy pogłębimy uwierający podkrój pachy. Próbki powinno się wykonywać z materiału podobnego do tego, z którego szyjemy wybrany modele, ale oczywiście nie zawsze jest to możliwe.  

4. Przygotowanie stanowiska krawieckiego.
Zanim zbierzemy się za krojenie, sprawdźmy czy na naszym stanowisku krawieckim znajdują się wszystkie potrzebne nam rzeczy - igły, nici, flizelina, taśma wzmacniająca, guziki/zatrzaski etc. Ich brak w trakcie szycia sprawi, że będziemy szukać zamienników, co niekoniecznie dobrze odbije się na gotowej odzieży.

A już po pokrojeniu koniecznie sprawdźmy na skrawku materiału właściwego, jak maszyna zachowuje się w trakcie jego szycia. Może się zdarzyć, że konieczna będzie wymiana igły.

No to teraz możemy szyć!

Wykonanie tych kroków sprawi, że nieco ochłoniemy, a przy okazji będziemy mieli pewność, że szyte ubranie będzie tym, czego naprawdę oczekujemy.

O przygotowaniu materiału, samym szyciu i prasowaniu poczytacie w tej notce.


Niestety, spódnica zakończyła już swój żywot. Materiał okazał się wykonany z papieru i pękł równiutko wzdłuż zatrzasek. Tak to czasem bywa, a domowe szycie nie zawsze gwarantuje dobrą jakość odzieży, szczególnie że wiele zależy tu od producentów materiałów.

Spódnicę spróbuję jeszcze uratować, ale z pewnością nie będzie już tak obfita.

Rzućcie okiem na pożegnalne zdjęcia.

marchewkowa, szycie, krawiectwo, sewing, diy, handmade, moda, style, vintage, retro, Wrocław szyje, spódnica Capri, sweter, kaszmir, kardigan, 50s, tu się szyje, wrocław, pracownia marchewkowej
marchewkowa, szycie, krawiectwo, sewing, diy, handmade, moda, style, vintage, retro, Wrocław szyje, spódnica Capri, sweter, kaszmir, kardigan, 50s, tu się szyje, wrocław, pracownia marchewkowej
marchewkowa, szycie, krawiectwo, sewing, diy, handmade, moda, style, vintage, retro, Wrocław szyje, spódnica Capri, sweter, kaszmir, kardigan, 50s, tu się szyje, wrocław, pracownia marchewkowej
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

PL 
Kardigan: wyszukany w lumpeksie i przerobiony przez moją mamę
Guziki perełki z lat '50.: prezent od pań z pasmanterii Pasjonateria
Spódnica w kwiaty: uszyłam sobie
Wykrój: Capri z Burdy Vintage 2014
Buty: Lasocki, CCC
Torebka: Baron
Broszka z lat '50.: Allegro


EN  
Cardigan: SH, refashioned by my mom
Vintage buttons: a gift
Skirt: made by me
Pattern: Capri, Burda Vintage
Flats: CCC
Bag:Baron
Vintage brooch: Allegro