30 czerwca 2014

1 000 000 czynności ułatwiających marchewkowe szycie

47 raz(y) skomentowano
Dopytywano mnie wielokrotnie, co i jak robię przed i w trakcie szycia. A robię tak*:

 PRZYGOTOWANIE TKANINY I WYKROJU
  • Tkaniny dekatyzuję z dodatkiem środka piorącego, którego będę używała do prania gotowej odzieży. Dzięki temu widzę, jak wpływa na tkaninę.
  • Jeśli potrzebuję większego fragmentu tkaniny, zawsze odcinam go nożyczkami, a nie oddzieram (jak często robią to w sklepach z tkaninami). Rozdzieranie sprawia, że 10-15 cm od brzegu włókna tkaniny nie układają się prawidłowo i tracimy ten kawałek.
  • Przed skrojeniem wykroju na skrawku testuję zachowanie się tkaniny po zszyciu. Jeśli materiał rozchodzi się lub rwie, rezygnuję z jego użycia. Po co się potem denerwować?
  • Wykroje kopiuję na papier do pieczenia, który kupuję w Lidlu. Jest trwały, a przy tym wystarczająco miękki, aby gotowy szablon można było spiąć szpilkami i zmierzyć na sobie lub na manekinie.
  • Zapasy na szwy dodaję jeszcze na papierze. Potem szybciej idzie mi krojenie tkaniny.
  • Próbki modelu szyję z prześcieradeł i poszewek, kupionych w lumpeksie.
  • Do wykonywania oznaczeń na materiałach używam mazaka znikającego pod wpływem wody lub kolorowych kred krawieckich, a unikam ołówka, który po kontakcie z żelazkiem zwykle nie daje się usunąć.
  • Na wszystkie podkroje naprasowuję flizelinową taśmę formującą, a na odszycia - rozciągliwy wkład odzieżowy.  Zabezpieczają one te elementy wykroju przed rozciągnięciem (nie dotyczy dzianin).
  • Taśmę formującą naprasowuję również na zapasy elementów ciętych ze skosu.
  • Nawijam od razu dwie/trzy szpulki dolnej nici. Po co tracić czas w trakcie szycia?
  • Każde większe szycie zaczynam z nową igłą w maszynie. Wbrew pozorom igły maszynowe tępią się bardzo szybko i sprawiają problemy.
SZYCIE I PRASOWANIE
  • Aby maszyna nie wciągnęła tkaniny do bębenka (zdarza się to przy cienkich i delikatnych materiałach), przed pierwszym szwem przytrzymuję obie nici za stopką.
  • Pod materiały rozciągliwe i delikatne podkładam paski pergaminu lub papierowej chusteczki; dzięki temu tkanina nie ulega ściągnięciu i zmarszczeniu w trakcie szycia. Stopka krocząca też daje radę!
  • Dzianinę szyję potrójnym ściegiem prostym - jest niezwykle rozciągliwy i wytrzymały. Świetnie spisuje się na przykład przy spodniach z trykotu. 
  • Gęsto tkane materiały (na przykład gabardynę) szyję najcieńszą igłą lub igłą do mikrowłókien.
  • Dokładnie związuję i obcinam nici, nawet z tych szwów, które znajdą się pod podszewką. Te nieobcięte będą się trakcie prasowania odbijały się na prawej stronie odzieży.
  • Mimo że korzystam z manekina ustawionego na moje rozmiary, produkowany model wielokrotnie mierzę w trakcie szycia. Przechadzam się w nim po mieszkaniu, siadam, chodzę po schodach i dzięki temu widzę, jak układa się w ruchu.
  • Jeśli nie zależy mi na koszulowym charakterze odzieży, podłożenia przyszywam ręcznie ściegiem niewidocznym.
  • Każdy szew rozprasowuję tuż po jego zszyciu. Jeśli odbija się na prawej stronie, pod zapasy podkładam paski pergaminu i dopiero prasuję. 
  • Jeśli zdarzy mi się wyświecenie, prasuję to miejsce ponownie przez wilgotną ściereczkę. Zwykle pomaga!
  • Tkaniny, w których wzory muszą zgadzać się na szwach przez zszyciem fastryguję i dla pewności spinam szpilkami. 
  • Wszystkie brzegi zapasów obrzucam zwykłym zygzakiem lub podwijam albo obszywam lamówką. Nigdy nie zostawiam ich niezabezpieczonych.
  • Gotową odzież od razu piorę. Nawet jeśli w trakcie szycia nie wykonywałam żadnych oznaczeń, to materiał mógł ulec zakurzeniu lub zabrudzeniu.
AKCESORIA
  • Z resztkami nici radzę sobie za pomocą wałków czyszczących, które kupuję w Ikei (zapasowe rolki są tam najtańsze).
  • Nici przechowuję w szczelnie zamkniętych pojemnikach - zakurzonymi naprawdę kiepsko mi się szyje. 
  • Co kilka miesięcy wymieniam centymetry krawieckie. Potrafią się sporo rozciągnąć! 
  • Nożycami do tkanin nie tnę papieru - tępi ostrza. 
  • Wykroje, które jeszcze mi się przydadzą, pakuję do kopert lub plastikowych koszulek, opisuję i wkładam do segregatora.
  • Zabrudzone żelazko czyszczę rozcieńczonym octem.
  • Tak, nadal używam maszyny z Lidla. Ma już 5 lat i działa wzorowo!


 Dla przypomnienia uszyte w zeszłym roku trykotowe spodnie, które wystąpiły już w dwóch notkach (tu i tu):

blog, marchewkowa, moda, fashion, retro, vintage, 50s, 60s, capri, Pedal pushers, spodnie, trykot, szycie, sewing, krawiectwo, Burda, porady
blog, marchewkowa, moda, fashion, retro, vintage, 50s, 60s, capri, Pedal pushers, spodnie, trykot, szycie, sewing, krawiectwo, Burda, porady
[kliknij, aby powiększyć] 
 Fot.: pan Marchewka

 PL
Spodnie typu pedal pushers: uszyłam sobie, model 123 z Burdy 6/2011
Top: Biedronka
Balerinki: Lidl
Torebka: lumpeks

 EN
Top: Biedronka
Shoes: Lidl
Bag: second-hand shop

*Czynności opisane powyżej oparte są na moim niewielkim doświadczeniu. Doszłam do nich sama lub wynalazłam w starych publikacjach krawieckich. Sprawdzą się raczej u osób preferujących tradycyjne metody szycia!

26 czerwca 2014

Co robić, jak szyć spódnicę z obficie marszczonym przodem?

28 raz(y) skomentowano
Spódnica z bardzo obfitym przodem i mniej obfitym tyłem wzbudziła spore zaciekawienie, dlatego od razu przygotowałam instrukcję, dzięki której będziecie mogli uszyć taką spódnicę dla siebie.

Ale najpierw zobaczcie, jak wyglądała:

POTRZEBNE MATERIAŁY
  • 1,5 - 2 m tkaniny (użyłam bawełnianego kretonu)
  • zatrzaski lub guziki
  • flizelina lub wkład odzieżowy

INSTRUKCJA

60s skirt tutorial 1

1. Z materiału kroimy trzy prostokąty na spódnicę, dwa paski na listwy zapięcia i jeden pasek na talię. Szerokości prostokątów na spódnicę i paska na talię należy wyliczyć z obwodu talii, a długości wybieramy według uznania (moje długości podane są na obrazku dla przykładu).

2. Paski podklejamy flizeliną. Te na listwy tylko do połowy.

60s style skirt tutorial 2

3. Zszywamy wszystkie elementy ze sobą (jeden prostokąt stanowi tył, a dwa przody). Rozprasowujemy i wykańczamy zapasy.

60s style skirt tutorial 3

4. Zapasy szwów łączących przody z listwami zaprasowujemy na listwy. Podkładamy dół spódnicy (najlepiej niewidocznym ściegiem ręcznym).

5. Zawijamy zewnętrzny zapas listwy (1,5 cm) na listwę, a następnie składamy ją na pół i dokładnie zaprasowujemy. Powinna całkowicie zasłaniać zaprasowane zapasy szwów. Szerokość gotowej listwy to 3 cm.

6. Stębnujemy po prawej stronie 3 mm od linii szwu nasady listwy.

60s skirt tutorial 8

7. Marszczymy górę gotowej spódnicy, pomijając listwy. Po zmarszczeniu szerokość spódnicy (mierzymy od środka listwy prawej do środka listwy lewej) powinna równać się obwodowi talii + 5 cm luzu.

60s style skirt tutorial 4


8. Układamy spódnicę i pasek na talię prawą stroną na prawej. Pasek powinien wystawać 1,5 cm poza przody spódnicy. Zszywamy od brzegu do brzegu spódnicy.

WAŻNE: Przed zszyciem pasek warto przyfastrygować i przymierzyć spódnicę. Spinamy ją szpilkami na środku listw. Listwy nachodzą na siebie, a brzeg listwy prawej leży na szwie nasady listwy lewej. Teraz możemy dokonać wszelkich modyfikacji.

60s style skirt tutorial 5

9. Pasek talii układamy w górę i zaprasowujemy szew nasady. Zapasy szwu paska i spódnicy leżą na pasku.

10. Pasek wywijamy lewą stroną na zewnątrz. Miejsce złożenia znajduje się 3 cm od szwu nasady spódnicy.

60s style skirt tutorial 6

11. Na wywiniętym na lewą stronę pasku podwijamy zapasy (1,5 cm) tak, jak pokazano na obrazku powyżej.

12. Zszywamy pasek z obu stron 1,5 cm od brzegu i równo ze spódnicą. Zapasy przycinamy (szczególnie na rogach).

60s style skirt tutorial 7
13.  Zszyty pasek wywijamy i zaprasowujemy.

14. Luźny brzeg przyszywamy niewidocznym ściegiem ręcznym.

15. Przyszywamy duży zatrzask (można go obciągnąć tkaniną) na pasku, a małe na środku listwy. Zamiast zatrzasków można użyć guzików. Przyszywamy je na lewej listwie, a dziurki dziergamy na prawej.

WAŻNE: Zatrzaski/guziki przyszywać tak, aby listwy leżały równo jedna na drugiej - brzeg listwy prawej dotyka szwu nasady listwy lewej.

GOTOWE!

Jeśli uszyjecie spódnice według tej instrukcji, wrzućcie odnośniki do zdjęć w komentarzach!

22 czerwca 2014

Dziwne odgłosy wydawane przez żywność...

75 raz(y) skomentowano
... czyli co we wrocławskiej gastronomii piszczy, część druga.

  • Do Tommy Burger trafiliśmy przypadkiem, wracając z biustonoszowych zakupów w Bra-Shopie (pozdrawiam najlepszą wrocławską brafitterkę!). Niewielki lokal, umiejscowiony w bloku przy ul. Ślicznej, oferuje nam osiem wersji piramidalnie ogromnych burgerów, noszących imiona właściciela lokalu i jego przyjaciół. Mamy tu na przykład ostrego Mariusza, włoską Julkę i koziego Mariana (wszystkie trzy wypróbowane). Wspaniale doprawione mięcho, góra pysznych dodatków, chrupiąca bułka i domowej roboty frytki sprawiają, że chce się tu wracać. Chociaż właściwie wracać wcale nie trzeba, bo to jedyna znana nam burgerowania, w której można sobie burgera zamówić z dowozem do domu!
  • Choć z panem Marchewką pieczemy własne pieczywo, to czasem lubimy poszpiegować przemysłowo i przetestować ofertę lepszych piekarni, a taką piekarnią jest Kumin na ul. Zwycięskiej. Czego tam nie ma... Dostaniemy tu chleby, bułki i drożdżówki z każdej mąki i z dodatkami, o których filozofom się nie śniło. A do tego na miejscu można skonsumować kanapki i wypić kawę. Pełen wypas!
  • Chciałam jeszcze napisać o niewielkim francuskim bistro w pasażu restauracyjnym na ul. Więziennej, jednak w trakcie tworzenia notki okazało się, że lokal został zamknięty (zapewne zginął w gąszczu obleganych przez klientów pizzerii). A mowa o Le Rendez-Vous. Podawali tam wybitną zupę cebulową, przepyszne słone tarty i prawdziwe francuskie tosty, co nie dziwiło, bo lokal prowadzili Francuzi. Wielka szkoda.
  • Do tej pory nie odwiedziliśmy najbliższego nam nowo otwartego lokalu Nigdy nie zapomnę. Podobnie jak piekarnia, znajduje się on na ul. Zwycięskiej. A może ktoś z Was odwiedził już to miejsce i może podzielić się wrażeniami?

Wracając do spraw szyciowych...
Komplet z bawełnianego kretonu, zadrukowanego moim wzorem przez CottonBee, przetestowałam już w największe upały. Spisał się lepiej niż niejedna letnia sukienka!

A tak prezentuje się z Marchewką w środku:
 
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, diy, Butterick 5605, letni komplet, summer playsuit, cotton, cottonbee.pl, pattern, sewing, retro, vintage, 60s
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka

 PL
Wiosenno-letni komplet, inspirowany modą przełomu lat '50. i '60.  (bluzka + spódnica): uszyłam sobie
Wykrój góry: Butterick 5605 (przedruk oryginalnego wykroju z 1956 roku)
Wykrój dołu: trzy kwadraty 60x60 cm
Kreton: narysowałam sobie, wydrukowany przez CottonBee
Tu wydrukujecie kwity pomarańczy dla siebie
Klipsy z lat '50.: prezent od pana Marchewki
Koturny: CCC
Koronkowe rękawiczki: Ko-Moda.com
Torebka: lumpeks 

 EN
50s/60s style set: made by me
Top pattern: Butterick 5605
Skirt pattern: 3 squares of fabric (24x24")
Fabric: designed by me, printed by CottonBee
Vintage clip earrings:  a gift form Mr. Carrot
Wedges: CCC
Lace gloves: Ko-Moda.com
Bag: second-hand shop

6 czerwca 2014

Aktuelle Herbstmodelle, czyli co się kryje w Beyer Mode 9/1960

27 raz(y) skomentowano
W marcu moja kolekcja starych wykrojów powiększyła się o dwa numery magazynu, którego do tej pory nie znałam - Beyer Mode! A to wszystko dzięki jednej z czytelniczek marchewkowego blogaska, pani Brygidzie, która podzieliła się ze mną swoją kolekcją.

Dziś chciałam Wam zaprezentować jeden z numerów.

Mimo że okaz ten wydano we wrześniu 1960 roku, wszystko trzyma się tu kupy. Nawet arkusz z wykrojami się nie kruszy (co zdarzało mi się przy innych, nie tak starych wykrojach). Tylko szyć!

Podobnie jak w starej Burdzie, poszczególne modele dostępne są w jednym rozmiarze, natomiast tabela wymiarów jest nieco inna (mniejsza różnica między biustem, a talią), zaś oznaczeniem danego rozmiaru jest wielkość biustu (w Burdzie mamy na przykład 38/40, a tu 88). Niemal identycznie wygląda wkładka z opisami wykrojów i same arkusze. W przypadku Beyer Mode prawidłowe przerysowywanie konkretnego modelu z arkusza to jednak spore wyzwanie - wszystkie linie mają ten sam kolor (rzućcie okiem na przedostatnie zdjęcie).

Jako że jest to numer wrześniowy, do czynienia mamy tu z całą gamą wczesnojesiennych wełnianych kompletów, kostiumów i płaszczy. W magazynie znajdziemy również kolekcję sukienek dziennych i koktajlowych. Każdy model zdobią wyjątkowo ciekawe detale, których próżno szukać we współczesnych wykrojach.

Ale co tu dużo gadać, spójrzcie sami!

vintage, retro, sewing, szycie, krawiectwo, lata, 60s, Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
Beyer Mode 9/1960
[kliknij, aby powiększyć]