30 sierpnia 2012

Nad tukanami

91 raz(y) skomentowano
Do modelu 128 z Burdy 9/2011 przymierzałam się od momentu ukazania się tego numeru.

Mimo że bluzka pochodzi z kolekcji dla nowoczesnych kobiet, przedłużone szwy ramion i zakładki przy stójce wyjątkowo kojarzą mi ze stylem lat pięćdziesiątych. Tak efektownego i niezwykle prostego (początkujące osoby też sobie poradzą) wykroju w Burdzie dawno nie było. Od razu wiedziałam, że do spódnic z koła będzie wprost idealna.

Spójrzcie:
marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, diy, moda, retro, vintage, wykrój, Burda 9/2011, #118, bluzka, 50s, haftowany batyst bawełniany, zatrzaski marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, diy, moda, retro, vintage, wykrój, Burda 9/2011, #118, bluzka, 50s, haftowany batyst bawełniany, zatrzaski
[kliknij, aby powiększyć] 

Bluzka powstała z haftowanego i tłoczonego batystu bawełnianego. Zamiast guzików (których nie znoszę, bo zawsze mi odpadają!) użyłam małych zatrzasek. Odszycia i podłożenie podszyłam ręcznie ściegiem niewidocznym.
Model jest ładnie dopasowany w ramionach i biuście. Niestety, reszta jest pudełkowa, dlatego warto go nieco wytaliować. Ja zmniejszyłam talię (można ją również wymodelować zaszewkami) o 8 cm, dzięki temu bluzka znacznie ładniej się układa i nie wygląda na zbyt obszerną.

 marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, moda, retro, vintage, wykrój, Burda 9/2011, #118, bluzka, 50s, haftowany batyst bawełniany, zatrzaski marchewkowa, blog, szycie, krawiectwo, moda, retro, vintage, wykrój, Burda 9/2011, #118, bluzka, 50s, haftowany batyst bawełniany, zatrzaski
[kliknij, aby powiększyć] 

Wystąpili
Tkanina: haftowany i tłoczony batyst kupiony na Allegro od użytkownika AbcTekstyliaPl 
Spódnica: kupiona w Rags&Silks (zmniejszona i wyposażona w tiulową falbanę)

27 sierpnia 2012

Pan Marchewka przedstawia: Niedaleko Damaszku siedział Diablo na daszku

14 raz(y) skomentowano
W przeciwieństwie do Marchewkowej, nie jestem fanem ani pierwszego, ani drugiego Diablo. Nie żeby mi się nie podobały - po prostu w nie nigdy nie grałem - ot nie złożyło się. Ale ponieważ spędziłem długie godziny nad wszystkimi innymi grami Blizzarda, a w dodatku uwielbiam klimaty fantasy, złapałem bakcyla przy trzeciej części... co widać na załączonych zdjęciach.

marchewkowa, blog, szycie, pan Marchewka, Diablo III, gry, recenzja, koszulki, tees, Jinx marchewkowa, blog, szycie, pan Marchewka, Diablo III, gry, recenzja, koszulki, tees, Jinx marchewkowa, blog, szycie, pan Marchewka, Diablo III, gry, recenzja, koszulki, tees, Jinx marchewkowa, blog, szycie, pan Marchewka, Diablo III, gry, recenzja, koszulki, tees, Jinx
[kliknij, aby powiększyć]

Diablo III wzbudza jednak mieszane uczucia. Z jednej strony zachwyca pięknem przedstawionego świata oraz interesującą mechaniką, stawiającą na strategiczny dobór umiejętności. Z drugiej jednak fabuła jest licha, zniechęcają manipulacje Blizzarda, widocznie zmierzające do wyssania z graczy jak największej ilości gotówki (jakby sama gra była tania!), zaś wsparcie techniczne woła o pomstę do nieba.

Na szczęście moje podejście do gier jest mocno nietypowe. Nie zależy mi na szybkim ich przechodzeniu, nie walczę o jak najlepszy wynik. Jako bardziej zapalony czytacz niż gracz, traktuję grę jako swego rodzaju interaktywną powieść, w której można zobaczyć świat przedstawiony i wpłynąć na fabułę. Mogę też odłożyć grę na dysk, jak książkę na półkę, i wrócić do niej po przerwie. Gdybym był graczem zapalonym, zaciekłym czy wręcz zajadłym, zapewne wady Diablo III zniechęciłyby mnie do gry skutecznie. A tak mogę tylko zapamiętać, by na przyszłość podchodzić z większą ostrożnością do produktów Blizzarda (mimo że jednoczesność ich wydań na peceta i maka nadal zachwyca) i cieszyć się tym, czym cieszyć się mogę - żywym światem fantasy, dostępnym na wyciągnięcie myszy.

Skoro się rzekło, że większy ze mnie czytacz niż gracz i skoro lepsi ode mnie ponarzekali już sobie na najnowsze Diablo, to - pozostając w klimatach fantasy - zamiast kolejne recenzji tegoż zaproponuję coś z literatury. Konkretnie: trzy pozycje, których próbki wypatrzyłem w sklepie kindlowym.

Wszystkie trzy są debiutami (przynajmniej powieściowymi) ich autorów i wszystkie trzy są początkiem serii. Wszystkie urzekły mnie też próbką i w najbliższym czasie zamierzam je zakupić i przeczytać... pytanie tylko, w jakiej kolejności:

Próbka His Own Good Sword Amandy McCriny zdobyła moją przychylność dzięki mocno nietypowej scenerii powieści. Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że akcja utworów fantasy dzieje się w jakiejś wersji średniowiecznej Europy. Tymczasem pani McCrina nie waha się rzucić swych bohaterów w świat, który jako żywo przypomina Rzym u schyłku swej świetności. Do tego dochodzą bardzo interesujące i niejednoznaczne sylwetki bohaterów i relacje między nimi - już na początku okazuje się, jak mylące bywają pozory... nawet pozory tego, kto jest protagonistą. Jedyne, co mnie trochę zniechęca, to długość, a raczej krótkość całości - 240 stron w druku? Toż ledwo co polubię bohaterów, a będę musiał się z nimi rozstać! No ale mają być kolejne części...

Blood and Feathers Lou Morgan to z kolei urban fantasy z aniołami w roli głównej. Jeśli jednak ktoś, zwiedziony nastoletnią bohaterką, spodziewa się Twilighta w wersji niebiańskiej, to znaczy, że nigdy nie czytał książek Kossakowskiej. Ja czytałem, więc oczekiwania miałem zgoła inne, ale i tak okazało się, że książkowym aniołom bliżej do tych z Supernatural. Też dobrze. Poza aniołem z problem alkoholowym mamy niegłupią główną bohaterkę i tajemnicę, która sprawia, że po prostu chce się czytać, żeby zobaczyć, co dalej. A jest co czytać - ponad 400 stron w druku, niezła cegła.

No i wreszcie mamy Throne of the Crescent Moon Saladina Ahmeda. Do sięgnięcia po tę próbkę zachęcił mnie wywiad z autorem. Tu z kolei fabuła jest prosta jak budowa arabskiego cepa, ale do sięgnięcia po więcej zachęca niesamowicie oddana atmosfera arabskiej fantazji niczym z opowieści Szeheryzady, oddana opisem tak obrazów, jak i zapachów i smaków.

I od czego tu zacząć? Czy ktoś czytał którąś z tych powieści? A może chcecie, żebym którąś przeczytał najpierw i podzielił się wrażeniami? Dajcie znać w komentarzach...

W notce udział wzięły 
PS A taką recenzję jury konkursu Blog Day 2012 Marchewkowej wystawiło.

14 sierpnia 2012

Rach-ciach

129 raz(y) skomentowano
Kto nie lubi chodzić do fryzjera, ręka do góry! Ja tego nienawidzę (nie tylko ze względu na strach przed utratą znacznej części fryzury, ale i cenę fryzjerskich usług) i od lat włosy tnę w warunkach domowych. Jakiś czas temu zainwestowałyśmy wraz z mamą w profesjonalne fryzjerskie nożyczki i od tamtej pory nawzajem ciachamy swoje czupryny (pan Marchewka też się czasem nawinie i pozwoli na sobie poeksperymentować ;]).

I tak wczoraj wykorzystałam wizytę rodziców, aby pozbyć się caaałkiem pokaźnego kawałka włosów.

Przygodę z nowym fryzem zaczynam od popularnych w latach '40. loków, które kręci się przy użyciu spinek. Nie wymagają one zbyt wiele pracy i bez żadnych chemicznych wspomagaczy trzymają się nawet na włosach niepodatnych na kręcenie (czyli takich, jak moje).

marchewkowa, blog, szafiarka, szycie, krawiectwo, Burda 5/2011, model 108, lata 40, buty Me Too, koronkowe rękawiczki Ko-Moda, sweter i pasek Top Secret, retro marchewkowa, blog, szafiarka, szycie, krawiectwo, Burda 5/2011, model 108, lata 40, buty Me Too, koronkowe rękawiczki Ko-Moda, sweter i pasek Top Secret, retro marchewkowa, blog, szafiarka, szycie, krawiectwo, Burda 5/2011, model 108, lata 40, buty Me Too, koronkowe rękawiczki Ko-Moda, sweter i pasek Top Secret, retro marchewkowa, blog, szafiarka, szycie, krawiectwo, Burda 5/2011, model 108, lata 40, buty Me Too, koronkowe rękawiczki Ko-Moda, sweter i pasek Top Secret, retro
[kliknij, aby powiększyć]
Zdjęcia wykonał pan Marchewka 

W notce udział wzięli 
Nowy fryz: mama ciachała
Sukienka (nieco już za duża): uszyłam sobie (model 108 z Burdy 5/2011) 
Tkanina: kupiona w Piegatexie
Cieliste balerinki z metalową klamrą: Me Too 
Koronkowe rękawiczki: prezent od Ko-Mody
Rozpinany sweter: Top Secret 
Klips: wyprodukowałam sobie ze spinek kupionych w H&M
Torebka: prezent od narzeczonej mojego brata

12 sierpnia 2012

Gdybym miała być samochodem, byłabym miętową warszawą*

63 raz(y) skomentowano
Mamy środek lata (troszku chłodny ten środek), a ja tu już o jesieni myślę. A wszystko za sprawą powoli nadchodzące wrześniowej Burdy. Patrzę, i patrzę na zdjęcia modeli i myślę sobie, że bieg za miejskim autobusem w czymś takim, to byłoby dopiero coś! Nieprawdaż?

Wróćmy jednak do poprzednionotkowej sukienki w grochy.
Jeśli zachęciłam kogoś do wyprodukowania tego modelu, czyli 103 z Burdy 3/2010,  to w trakcie szycia zwróćcie koniecznie uwagę na podkroje pach. Są maleńkie! Osoby, które nie lubią zbytnich obcisłości, mogą chcieć je nieco pogłębić. Warto przyjrzeć się też długości sukienki. Moją wersję przedłużyłam o 4 centymetry (wiecie, że w mini źle się czuję).

A jak sukienka układa się na sylwetce? O proszę:

marchewkowa, blog, szafiarka, moda, retro, lata 60, sukienka w grochy, krawiectwo, szycie, wykrój, Burda 3/2010, model 103, czerwona torebka z metalowymi uchwytami, cieliste baleriny me too, wisiorek maszyna singer marchewkowa, blog, szafiarka, moda, retro, lata 60, sukienka w grochy, krawiectwo, szycie, wykrój, Burda 3/2010, model 103, czerwona torebka z metalowymi uchwytami, cieliste baleriny me too, wisiorek maszyna singe
[kliknij, aby powiększyć]
Fot.: pan Marchewka 
 
Jest bardzo wygodna i świetnie nadaje się na rajd po mieście. Jak wspominałam w poprzedniej notce, zaszewki ładnie formują okolice biustu, dlatego nawet biuściaste mogą sobie na taki krój pozwolić.


W notce wystąpili
Sukienka w różowe grochy: uszyłam sobie (Burda 3/2010, model 103)
Czerwona torebka z metalowymi rączkami: kupiona w lumpeksie (prezent od narzeczonej mojego brata)
Wisiorek - mini maszyna Singer: kupiona na Etsy przez pana Marchewkę
Cieliste baleriny ze złotą klamrą (z ortopedyczną wkładką dla wąskostopych): Me Too z TK Maxxa
 
*A pan Marchewka kremowo-śliwkowym excaliburem.

8 sierpnia 2012

Morskie Oko słonia uczy*

78 raz(y) skomentowano
W zeszłym tygodniu dostałam od narzeczonej mojego brata torebkę (którą specjalnie dla mnie wyszperała w lumpeksie) i metr pięknej groszkowanej tkaniny (nie znam jej składu, ale w dotyku przypomina grubą żorżetę). Chyba święta jakieś idą!

Torebka od razu skojarzyła mi się  z tymi noszonymi w latach sześćdziesiątych (wszystko przez te rączki), dlatego z metrowego kawałka tkaniny musiała powstać sukienka odpowiadająca modzie tamtych lat.

Początkowo planowałam coś z tulipanowym dołem, ale ostatecznie postawiłam na model z kategorii  "wór na ziemniaki", którego popularność przypada na drugą połowę lat sześćdziesiątych.  Troszkę z tym "worem" przesadzam, bo góra jest ładnie dopasowana zaszewkami. 

Sukienka o numerze 103 z Burdy 3/2010 ma kształt litery A i jest świetnym modelem podstawowym, który można poddać wielu modyfikacjom. Ja jednak nie wprowadziłam ich zbyt wielu. Jedynie lamówki tyłu i podkroju szyi wszyłam do wewnątrz, a nie na zewnątrz, jak to radziła burdowa instrukcja. Dodatkowo sukienkę  wyposażyłam w dwie asymetryczne patki - że niby pod spodem są kieszenie ;].

I wyszło coś takiego:

marchewkowa, szafiarka, szycie, krawiectwo, wykrój, Burda Style 3/2010 #103, sukienka w stylu lat 60, moda retro, różowe grochy, gruba żorżeta, w kształcie litery A, lamowanie podkroju Burda Style 3/2010 #103 Burda Style 3/2010 #103 Burda Style 3/2010 #103
[kliknij, aby powiększyć]

Na zdjęciach poniżej znajdziecie instrukcję obszywania paskiem ze skosu/lamówką rozcięcia tyłu. Opis w Burdzie jest dość niejasny, może zdjęcia ułatwią zadanie osobom szyjącym ten model.

0.Przed rozcięciem tkaniny na środku pleców, miejsce cięcia warto podkleić paskiem flizeliny (jeśli tkanina nie jest prześwitująca), który zapobiegnie rozerwaniu się materiału.

marchewkowa, szycie, krawiectwo, lamowanie podkroju, rozcięcie tyłu, Applying Bias Tape
 [kliknij, aby powiększyć]

1.Pasek ze skosu (im grubsza tkanina, tym szerszy pasek - mój ma 4 cm) składamy na pół, prawą stroną na zewnątrz, i zaprasowujemy. Rozcięcie delikatnie rozciągamy do linii prostej. Na części pleców zaznaczamy linię szycia - 5 mm od brzegu. Powinna biec do czubka nacięcia. Tam będziemy łapać nitką tylko pojedyncze włókna tkaniny.

2. Elementy przyszpilamy prawą do prawej...

3. I zszywamy, jadąc po zaznaczonej linii. Uwaga na czubek nacięcia. W tym miejscu warto zdjąć nogę z pedału i szyć, ręcznie kręcąc kołem.

marchewkowa, szycie, krawiectwo, lamowanie podkroju, rozcięcie tyłu, Applying Bias Tape
[kliknij, aby powiększyć] 

4. Dla pewności czubek można przeszyć dwa razy.

5. Lamówkę zaprasowujemy w górę (na prawej sprawdzamy, czy czubek rozcięcia został dobrze zszyty), a potem do wewnątrz. Będzie teraz leżała na lewej stronie części pleców. 

6. Szpilujemy lub fastrygujemy. Jeśli zapas wystaje poza lamówkę,  trzeba będzie go przyciąć.

7. No to jedziemy! Szyjemy 3-4 mm od brzegu. Przy czubku rozcięcia tkanina będzie się marszczyć. Należy uważać, aby nie przeszyć marszczeń.

Dziękuję za uwagę! :)

* z cyklu "Nowe staropolskie przysłowia"